Czego się boją pacjenci z HIV

Odebrana nadzieja
Jak daleko sięgną dobre zmiany w polityce państwa względem AIDS? Na początek odwołano wiceministra Jarosława Pinkasa, który za nią odpowiadał.
Zamknięcie Krajowego Centrum ds. AIDS to również koniec pieniędzy na leki.
Mirosław Gryń/Polityka

Zamknięcie Krajowego Centrum ds. AIDS to również koniec pieniędzy na leki.

„Dobra zmiana” zabiera się za zdrowie publiczne, a choroby zakaźne i przenoszone drogą płciową ściśle się z nim łączą.
Mirosław Gryń/Polityka

„Dobra zmiana” zabiera się za zdrowie publiczne, a choroby zakaźne i przenoszone drogą płciową ściśle się z nim łączą.

Priscilla Westra/StockSnap.io

audio

AudioPolityka Paweł Walewski - Odebrana nadzieja

Konferencja „Człowiek żyjący z HIV w rodzinie i społeczeństwie”, wieczorna sesja z okazji Światowego Dnia AIDS: – Dziwię się, że wszyscy są zaskoczeni, że tu jestem – wita się z zebranymi Adam Lipiński, pełnomocnik rządu ds. równego traktowania i społeczeństwa obywatelskiego. Konferencja trwała dwa dni, ale minister spędził na niej 30 minut. Niektóre fachowe określenia, jak te mówiące o terapii osób zakażonych, okazują się zbyt trudne do wyartykułowania: Leki anty… retyro…, przepraszam, retro, antyretrowirusowe. Na koniec minister dodaje: …Edukuję się! Drzwi mojego gabinetu będą otwarte, bo ten rząd stawia na rozwój społeczeństwa obywatelskiego – i ulatnia się z sali.

Gdyby minister Lipiński trochę dłużej pobył na konferencji, dowiedziałby się na przykład, jak wielu pacjentów boi się informować lekarzy o swoim zakażeniu (lepiej nie mówić, by nie zostać wyrzuconym za drzwi). Albo że w Polsce była do tej pory tylko jedna kampania zachęcająca do stosowania prezerwatyw, które mogą ochronić przed przeniesieniem wirusa (zgodzono się na nią ze względu na finały Euro 2012 – była więc bardziej zaadresowana do gości z zagranicy niż samych Polaków). Dowiedziałby się też, jak większość ciężarnych kobiet zakażonych przez partnerów odczuwa dyskryminację ze strony personelu oddziałów położniczych. I wreszcie usłyszałby, że mamy w kraju najmniej testujących się osób w całej Europie. Dlatego nieznana jest rzeczywista liczba zakażonych (oficjalne rejestry mówią o ok. 21 tys. zdiagnozowanych przypadków, choć prawdopodobnie jest ich dwa, trzy razy więcej).

Zawsze drżymy, jak potraktuje pacjentów z HIV nowa władza – mówi zakażona Agata. Dr Dorota Rogowska-Szadkowska, która przez długie lata była na Podlasiu koordynatorem ds. profilaktyki HIV/AIDS, ten brak zaufania rozumie: – HIV w Polsce nie ma twarzy porządnego człowieka. Jeśli brakuje pieniędzy dla chorych dzieci z białaczką, to będą dla zakażonych?

Konsekwencja grzechu

Można by sądzić, że ponad 30 lat obecności HIV w Polsce zmieniło zapatrywania na tę chorobę jako „moralne zło”. Ale w czasach, kiedy rząd Prawa i Sprawiedliwości pod rękę z Kościołem ojca Rydzyka dzieli naród na naszych i waszych, gdy Ministerstwo Edukacji ruguje ze szkół edukację seksualną i wracają sformułowania, iż „AIDS jest konsekwencją grzechu”, rośnie wśród pacjentów lęk, że znów będą izolowani. – Dobrze, że zakażenie spowszedniało. Pojawili się też inni obcy – uchodźcy, którzy ściągają na siebie gniew ludu – zauważa Joanna Gałaj ze Stowarzyszenia Wolontariuszy Wobec AIDS Bądź z nami. – Ale nikogo już nie interesuje dyskryminacja osób zakażonych HIV.

Kwestie te byłyby najpilniejsze do załatwienia w najbliższym czasie, gdyby nie nadciągające zmiany w polityce państwa wobec HIV i AIDS. „Dobra zmiana” zabiera się bowiem za zdrowie publiczne, a choroby zakaźne i przenoszone drogą płciową ściśle się z nim łączą.

Krajowe Centrum ds. AIDS, które finansuje organizacje pozarządowe działające na rzecz osób zakażonych i profilaktyki, zostanie włączone do Urzędu Zdrowia Publicznego – nowej potężnej instytucji, mającej przejąć kompetencje sanepidów oraz agend Ministerstwa Zdrowia zajmujących się poza AIDS narkomanią i alkoholizmem.

Decyzja o połączeniu instytucji miałaby sens, gdybyśmy żyli w świecie idealnym – czyli takim, w którym dla polityków i urzędników nie ma tematów wygodnych i odrażających, a pieniądze dzielone są sprawiedliwie i nie trzeba ich sobie wyrywać. O takim świecie opowiada odwołany właśnie wiceminister zdrowia Jarosław Pinkas, gdy wyjaśnia powody, dla których powstaje nowy urząd: – Na zdrowie publiczne musimy patrzeć kompleksowo, to kwestia jednej polityki. Każda z łączonych instytucji zachowa merytoryczną niezależność, ale efektywniej będą wydawane pieniądze na wspólne kampanie.

W obszarze HIV większość programów edukacyjnych finansowanych z pieniędzy publicznych realizują organizacje pozarządowe. I one najbardziej boją się o przyszłość. Dziś na profilaktykę związaną z tą tematyką przeznaczanych jest zaledwie 5 proc. wydatków (resztę z budżetu Ministerstwa Zdrowia pochłaniają leki, a Ministerstwo Edukacji – choć powinno być zainteresowane tego typu działalnością – nie daje nawet grosza). – Gdy centralny urząd będzie miał do rozdysponowania wspólną dla wszystkich kasę, podzieli ją pod dyktando bieżącej polityki – sugeruje Joanna Gałaj.

W Krajowym Centrum ds. AIDS pracują doświadczeni ludzie, którzy z wyczuciem podchodzą do problemów środowisk LGBT. Ich decyzyjność w nowym urzędzie zostanie ograniczona, a my od początku będziemy musieli uczyć urzędników, czym jest HIV – zwraca uwagę Magdalena Ankiersztejn-Bartczak, szefowa Fundacji Edukacji Społecznej.

Co dalej z Krajowym Centrum?

FES to jedna z organizacji pozarządowych, której Krajowe Centrum ds. AIDS przyznaje pieniądze na prowadzenie punktów anonimowego i bezpłatnego testowania wirusa HIV. Mamy w kraju 29 takich placówek, przeważnie w dużych miastach. Czy będą utrzymywane na tych samych zasadach, kiedy kompetencje Krajowego Centrum przejmie Urząd Zdrowia Publicznego? – Oczywiście – zapewnia wiceminister Pinkas, który być może teraz szykuje się do objęcia stanowiska szefa tej instytucji. Ale nie jest przecież powiedziane, że nie uprzedzi go w tym ktoś dużo mniej życzliwy dla tematyki HIV/AIDS. – Ten rok poświęcamy na przygotowanie i przyjęcie przez parlament ustawy o Urzędzie Zdrowia Publicznego, aby mógł zacząć działać od 2018 r. – zapowiada Dariusz Poznański, wicedyrektor Departamentu Zdrowia Publicznego. Na wiele szczegółowych pytań co do zakresu polityki tej instytucji i rozdziału pieniędzy jednak nie odpowiada, bo jak mówi, jest jeszcze na to za wcześnie.

Magdę Ankiersztejn-Bartczak ta niepewność martwi: – W minionych latach mieliśmy z Krajowym Centrum ds. AIDS podpisane trzyletnie umowy na prowadzenie punktów konsultacyjno-diagnostycznych, w tym roku zawarto umowę tylko do końca grudnia. Czy od 2018 r. finansowania po prostu nie będzie, jeśli zabraknie czasu na ukonstytuowanie się nowego urzędu?

Czytaj także

Ważne tematy społeczne

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną