Chazan jako ekspert Ministerstwa Zdrowia. Czy doprowadzi do zakazu aborcji?
Na tydzień przed kolejnym Czarnym Marszem Bogdan Chazan, antybohater kobiet, trafił do Ministerstwa Zdrowia. Ma odpowiadać za tworzenie nowych standardów opieki okołoporodowej.
Bogdan Chazan
Pawel F. Matysiak/Forum

Bogdan Chazan

Pierwszym widocznym skutkiem angażu dla lekarza jest zwolnienie Dagmary Kotarbińskiej, szefowej departamentu Matki i Dziecka, która od lat zajmowała się w ministerstwie niepłodnością i in vitro. Prof. Chazan sam czuje się ekspertem w tej tematyce.

W październiku 2016 r. na zaproszenie Katedry i Kliniki Neonatologii Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu w trakcie sympozjum naukowego, którego celem było dokształcanie lekarzy, wygłosił wykład o przyczynach niepłodności. Opowiadał między innymi, że osoby o poglądach lewicowych mają częściej problemy z zajściem w ciążę, że niepłodność jest skutkiem stosowania antykoncepcji hormonalnej i posiadania dużej liczby partnerów seksualnych. Rewelacje profesora ostro krytykowało wielu lekarzy zajmujących się niepłodnością. Dr n. med. Anna Ziomkiewicz-Wichary z Polskiej Akademii Nauk we Wrocławiu napisała w tej sprawie list otwarty.

Prof. Chazan wprowadza swoje standardy w ministerstwie, a tymczasem przed sądem w Warszawie zaczął się proces cywilny, wytoczony szpitalowi przy ul. Madalińskiego przez rodziców, którzy padli ofiarą wyjątkowo twardego sumienia profesora.

Czy Chazan odpowie za odmowę przeprowadzenia aborcji?

W 2014 r. kobieta została przez niego zmuszona do donoszenia drastycznie uszkodzonej ciąży. Profesor, wspierany przez grupę równie zaangażowanych osób, tłumaczył, że odmowa udzielenia pacjentce informacji, gdzie może przerwać ciążę (a także wyrachowane przetrzymanie jej w szpitalu do czasu, aż przerwanie ciąży nie będzie możliwe), wynikała z jego własnej klauzuli sumienia, i że był to przykład uzasadnionego obywatelskiego nieposłuszeństwa.

Chazan twierdził wówczas, że dziecko kobiety opisywanej przez media będzie żyć długo. Zdjęcia narodzonego przez cesarskie cięcie noworodka okazały się zbyt drastyczne, by zdecydowały się je opublikować jakiekolwiek media. Potwornie zniekształcone ciałko pozbawione było m.in. czaszki. Dziecko zmarło zaraz po porodzie.

Prokuratura, umarzając postępowanie przeciw profesorowi (z tego powodu, że życie kobiety nie było zagrożone, nie był on funkcjonariuszem publicznym, zabrakło więc paragrafu), zaznaczyła, że prof. Chazan bez wszelkiej wątpliwości nie dopełnił ciążących na nim obowiązków. Matka i ojciec dziecka domagają się teraz odszkodowania – od szpitala. Ten wniósł, by wśród pozwanych umieścić także samego profesora wraz z lekarzem prowadzącym ciążę i ubezpieczycielem.

Sam profesor broni się przez atak: domaga się, by sąd zapytał Trybunał Konstytucyjny o konstytucyjność przepisu dopuszczającego przerwanie uszkodzonej ciąży. Ustawa aborcyjna już raz, w 1997 roku, trafiła przed Trybunał. Wówczas zablokował on liberalizację prawa aborcyjnego, jednak podtrzymał m.in. przepis pozostawiający kobiecie prawo wyboru, czy przerwać ciążę uszkodzoną.

Teraz mamy inne czasy, inny Trybunał. A zatem i realną groźbę. Może się okazać, że w twardniejące sumienia zaczną lecieć kamienie na ulicach.

Czytaj także

Ważne tematy społeczne

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną