Jak leczyć nastolatki uzależnione od smartfonów

Telefon bez zaufania
Do mamy, do drugiego pokoju, posyłają esemes. Siedzą za zamkniętymi drzwiami i złapać je można tylko na Facebooku. Coraz młodsze dzieci uzależnione są od telefonów, które dziś pełnią funkcję okna na świat. I to niekoniecznie ten realny.
Z „zabawek” w postaci laptopa, tabletu czy smartfona korzysta 64 proc. dzieci w wieku od 6 miesięcy do 6,5 lat (w najstarszej grupie – 84 proc.).
Getty Images

Z „zabawek” w postaci laptopa, tabletu czy smartfona korzysta 64 proc. dzieci w wieku od 6 miesięcy do 6,5 lat (w najstarszej grupie – 84 proc.).

Jak często, kupując dziecku smartfon, rodzice kupują sobie święty spokój od dziecka?
Corepics/PantherMedia

Jak często, kupując dziecku smartfon, rodzice kupują sobie święty spokój od dziecka?

„Nie rozumiem dorosłych! Mają wąty do nas – MŁODZIEŻY, że jesteśmy uzależnieni! Niektóre dzieci są uzależnione, bo patrzą na swoich rodziców! To wszystko dla mnie jest chore!”.
Lev Dolgachov/PantherMedia

„Nie rozumiem dorosłych! Mają wąty do nas – MŁODZIEŻY, że jesteśmy uzależnieni! Niektóre dzieci są uzależnione, bo patrzą na swoich rodziców! To wszystko dla mnie jest chore!”.

audio

AudioPolityka Ryszarda Socha - Telefon bez zaufania

W Gdyni przeprowadzono eksperyment, który polegał na niekorzystaniu przez trzy doby z telefonu komórkowego, internetu, komputera, a nawet telewizora. Uczestnicy, 12–18-latki, miały w tym czasie prowadzić dzienniki, wybrać się z przyjacielem do kawiarni. „Minęło zaledwie pół godziny, a ja już kilka razy odruchowo chciałem sięgnąć po telefon” – zanotował na starcie uczeń podstawówki. „Obudziłem się ciut rozdrażniony, ale moim zdaniem to nie jest kwestia bycia offline”. Gimnazjalistce też nie było łatwo: „Z tak wielkim trudem jeszcze nigdy nie wyłączałam telefonu. Strach – sama nie wiem czym spowodowany. To jest chore, żeby bać się wyłączyć wszystko”. Licealista dostrzegł pewne plusy: „Czuję się zwolniony z obowiązku ciągłego odpisywania komuś bądź sprawdzania telefonu, czy nikt nie napisał. Śmieszne jest to, że nikt nie każe mi odpisywać, a jednak czuję się w pewnym sensie zobowiązany”.

Sprytny, przebiegły, inteligentny

POLITYKA pisała o eksperymencie „Poz@ siecią” w artykule poświęconym wakacyjnym wyjazdom bez dostępu do internetu (nr 28/16). Gdyński 3-dniowy detoks z udziałem setki uczniów był dopełnieniem szerokich badań poświęconych fonoholizmowi, czyli nałogowemu korzystaniu z telefonów komórkowych. Dziś są one najczęściej miniaturowymi komputerami połączonymi z internetem. Takimi urządzeniami dysponowało 92,4 proc. z ponad 22 tys. badanych nastolatków. W projekt włączono też blisko 3,5 tys. nauczycieli z całej Polski.

Szkolne hole podczas przerw też wyglądają dziś inaczej niż wtedy, gdy nauki pobierali rodzice aktualnych uczniów. Typowy obraz to dzieciaki podpierające ściany i zawzięcie grzebiące w smartfonach. – Albo grają, albo coś sprawdzają, nie rozmawiają ze sobą – mówi Lucyna Domska, nauczycielka i wicedyrektorka w jednej z gdyńskich szkół. – Dla nich życie bez smartfonów nie istnieje. Mają je włączone całą dobę, sprawdzają w nocy. Mam wrażenie, że boją się wykluczenia z grupy, chcą być nieustannie dostępni.

Inna nauczycielka, prywatnie mama licealisty, dodaje, że dziś dzieciaki nie szturchają się na korytarzach, ale upokarzają na forach, wykluczają z grona znajomych na fejsie. Bliskie związki nastolatków z posiadanymi urządzeniami oddają rymy jednej z uczestniczek gdyńskiego eksperymentu. Fragment „Ballady o telefonie”: „Samsung, iPhone, Huawei/Każdy cieszy się, że hej!/ Nokia, Sony, HTC/Każdy z nas dziś pograć chce!/Facebook, Snapchat, Instagram/on gra, ty grasz i ja gram/W domu, w szkole, w samochodzie/Każdy smartfon jest na chodzie/Rano, w nocy i wieczorem/I gdy zdrowym, i gdy chorem (…) Telefon upięknia dziś twój świat,/Lecz nie wypuszcza cię zza krat”. A w „Odzie do komputera” czytamy: „Tyś był ze mną od początku/w każdej dziurze i zakątku. Ty obok mnie zawsze istniałeś/I tyle szczęścia mi dałeś/(…) Tyś tak pozmieniał ludzkie życie/Że bycie bez ciebie to wcale nie bycie”.

Zdaniem kierującego projektem dr. Macieja Dębskiego, socjologa z Uniwersytetu Gdańskiego, założyciela Fundacji Dbam o Mój Z@sięg, nastolatki darzą swoje urządzenia mobilne uczuciami. Pytane o to wprost, zaprzeczają, ale gdy mają opisać swój smartfon, używają określeń stosowanych do ludzi: sprytny, przebiegły, inteligentny, kobiecy. – Mówią, jakby ten telefon był jakąś przyjaciółką – konstatuje Lucyna Domska. – My, starsi nauczyciele, widzimy, że tracą kreatywność, że gdy nie ma telefonu, to nie znają alternatywy, jak zagospodarować czas. Dostrzegamy problem, ale nie do końca wiemy, jak sobie z nim radzić.

Zasypani esemesami

Dębski nieprzypadkowo jako adresatów swojego raportu na pierwszym miejscu wskazał rodziców. Ich postawy były dla niego największym zaskoczeniem. Często kupują dzieciom telefony najwyższej klasy, ale rzadko z nimi rozmawiają na temat zasad korzystania z tych urządzeń w domu, szkole, miejscach publicznych. Co drugi badany nastolatek twierdził, że takich rozmów nigdy nie było, co trzeci, że zdarzały się sporadycznie. – Nie spodziewałem się tak dużej bierności rodziców i tego, że poziom savoir-vivre’u będzie aż tak niski – mówi Dębski. – Myślałem, że w polskich domach panuje więcej zasad.

Młodzi używają telefonów, gdzie się da. Aż 28,4 proc. robi to w sposób nieograniczony także w trakcie spotkań z przyjaciółmi. Trzech nastolatków na dziesięciu uważa, że w sposób dyskretny można operować smartfonem podczas wspólnych rodzinnych posiłków, blisko co drugi, że w trakcie zajęć lekcyjnych w szkole. Większość źle postrzega używanie go w kinie i teatrze oraz notoryczne odbieranie połączeń, wysyłanie wiadomości podczas rozmowy twarzą w twarz. Ale jest grupa 10–20 proc., którym żadne z tych zachowań w ogóle nie przeszkadza.

Może brak rozmów nie byłby takim problemem, gdyby rodzice świecili przykładem. On działa najlepiej. Jeden z uczestników „Poz@ siecią” pisał: „Nie rozumiem dorosłych! Mają wąty do nas – MŁODZIEŻY, że jesteśmy uzależnieni! Że za dużo czasu poświęcamy telefonom. A gdy są w domu z własnymi dziećmi, siedzą na FB. Niektóre dzieci są uzależnione, bo patrzą na swoich rodziców! To wszystko dla mnie jest chore!”.

Jak często, kupując dziecku smartfon, rodzice kupują sobie święty spokój od dziecka? O tym, że tak bywa i zaczyna się już wtedy, gdy dziecko jest małe, świadczy raport Fundacji Dzieci Niczyje. Z „zabawek” w postaci laptopa, tabletu czy smartfona korzystało 64 proc. dzieci w wieku od 6 miesięcy do 6,5 lat (w najstarszej grupie – 84 proc.). Co czwarte posiadało własne urządzenie mobilne. Innym rodzice użyczali swojego. Zwykle wtedy, kiedy chcieli się zająć własnymi sprawami. Stosowali to jako rodzaj nagrody, zachętę, by dziecko zjadło posiłek oraz środek ułatwiający zasypianie (według lekarzy nie ułatwia, a utrudnia).

Czytaj także

Ważne tematy społeczne

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną