Kto zna osobiście ofiarę przemocy seksualnej? Niestety każdy
Skalę pokazuje akcja #MeToo – #JaTeż. Kobiety mówią o opresji, która je dotknęła. W dzisiejszej Polsce to duża odwaga.
Milada Vigerova/StockSnap.io

Internet zalewa fala wpisów z hashtagiem #MeToo.

Wbrew pozorom, łatwiej napisać na Facebooku czy Instagramie i obserwować reakcje znajomych, niż wypalić na imieninowej imprezie: byłam molestowana. Tysiące kobiet w mediach społecznościowych piszą lakonicznie: to było na koloniach. W szkole. Podczas kursu na prawo jazdy. W gabinecie lekarskim. W konfesjonale. Wieczorem w klubie. W biały dzień w tramwaju.

Zaczepił mnie na chodniku. Stał za mną w kolejce do kasy. Znałam go bardzo dobrze, był moim wychowawcą. To szef, który znał moją sytuację finansową. Mąż najlepszej przyjaciółki. Lekarz prowadzący ciążę. Dziadek. Wujek. Mój tata.

Czas mija, ale ciało pamięta. To się zdarzyło przed dwudziestoma laty. Dziś rano. Byłam przed maturą. Już na emeryturze. W ostatnim trymestrze. Miałam 5 lat, może mniej.

Najwięcej kobiet pisze po prostu: „ja też”

To litania opresji. Proszę przejrzeć wpisy swoich znajomych, trudno będzie nie znaleźć choć jednej kobiety, która publicznie mówi o tym, że doświadczyła przemocy. To wbijająca w ziemię konfrontacja. Niby wszyscy wiemy o zjawisku przemocy seksualnej wobec kobiet, ale wydaje się, że to dość odległy konstrukt, dopóki nie zestawi się go z konkretną osobą. Do tego, łatwiej łączyć przemoc z fizyczną napaścią: gwałtem czy pobiciem. Niewygodnie jest uznać, że to także zaczepki, aluzje, komentarze. Molestowanie seksualne to nie tylko niechciany dotyk, ale każde nieakceptowane zachowanie, które poniża i narusza godność, a ma charakter seksualny lub odnosi się do płci. Do tego podlega subiektywnej ocenie. Co mówią terapeuci? Jeśli czujesz, że byłaś molestowana, to znaczy, że byłaś.

Dziś zamiast statystyk i wykresów widzimy kobiety z całego świata, które piszą: mnie też się to przytrafiło. Zaczęło się od tweeta aktorki, Alyssi Milano. Na fali skandalu z hollywoodzkim producentem Harveyem Weinsteinem oskarżonym o wieloletnie molestowanie kobiet, aktorka napisała: „Ja też. Jeśli wszystkie kobiety, które były kiedyś molestowane seksualnie napisałyby „ja też” w statusie, być może pokazałybyśmy ludziom jaką skalę ma to zjawisko”. Ten głos uruchomił kolejne deklaracje – choć łatwiej byłoby powiedzieć: wiele kobiet przyznało się do bycia ofiarą. Już sam język narzuca nam, że do poniesionych krzywd należy się przyznać, jakby były one naszą winą, a nie stratą.

Co jest przemocą seksualną?

Część kobiet ma bardzo wyraźne, ostre wspomnienia i potrafi szybko przywołać moment, w który zostały skrzywdzone. Obrazki ukryte są tuż pod powiekami, nigdy nie blakną. Zostaje wstyd, strach i poczucie bezradności. Te kobiety doskonale wiedzą, co im się przydarzyło.

Czytaj także

Ważne tematy społeczne

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną