Psycholożka Justyna Rutkowska o oswajaniu śmierci

Tylko jedno wyjście
Rozmowa z psycholożką Justyną Rutkowską o niezgodzie na śmierć i emocjach, które jej towarzyszą.
„Ciężko umiera się w samotności. Choć śmierć jest intymna, zależymy od innych, właśnie wtedy potrzebujemy bliskości”.
Mirosław Gryń/Polityka

„Ciężko umiera się w samotności. Choć śmierć jest intymna, zależymy od innych, właśnie wtedy potrzebujemy bliskości”.

Paweł Walewski: – Udało się pani oswoić śmierć?
Justyna Rutkowska: – Nie wiem. W odróżnieniu od innych ludzi zdążyłam się z nią w pewnym stopniu pogodzić. Na drugim roku studiów psychologicznych poszłam na wolontariat do hospicjum i tak już zostało. Dotykałam tylu umierających, że śmierć nie wydaje mi się już niczym niezwykłym. Nie bałam się. Byłam jej za to ciekawa. Jednak nie zdawałam sobie sprawy, jak wysoką cenę za to zapłacę.

To był skok na zbyt głęboką wodę?

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj