Kolejne spekulacje w sprawie Iwony Wieczorek. Czy wnoszą coś nowego?
Agencja detektywistyczna twierdzi, że Iwonę Wieczorek uprowadziła ekipa sprzątająca miasto. To rodzi nowe pytania.
Na nagraniu rzekomo ma być widoczna Iwona Wieczorek
Lampart Group S.A./Youtube

Na nagraniu rzekomo ma być widoczna Iwona Wieczorek

Nagranie z monitoringu przedstawiające wracającą do domu Iwonę Wieczorek, która zaginęła nad ranem 17 lipca 2010 roku.
AN

Nagranie z monitoringu przedstawiające wracającą do domu Iwonę Wieczorek, która zaginęła nad ranem 17 lipca 2010 roku.

Sprawę zaginięcia Iwony Wieczorek, którą traktuję, zaznaczam od razu, bardzo osobiście – bo starałam się ją też zbadać, szukałam i ciągle szukam tropów, analizowałam zeznania świadków, siedząc nad aktami tej sprawy długie godziny – tym razem wywołała agencja detektywistyczna, podając nowy trop. Wyprodukowała filmik i 9 listopada wrzuciła go na swoją stronę.

Przedstawia go jako efekt analizy całego materiału dotyczącego śledztwa i niezbadanego do tej pory monitoringu. Konsekwencją tej analizy – i zarazem owym nowym tropem – jest kadr z monitoringu przedstawiający fragment tyłu samochodu firmy sprzątającej z otwartą paką, na której agencja – poprzez przeprowadzenie symulacji graficznej twarzy – „widzi” związaną i zakneblowaną Iwonę Wieczorek. Teza jest taka, że to sprzątacze uprowadzili i zabili dziewczynę, w kadrze na pace auta dopatrzyli się jej sylwetki.

Agencja detektywistyczna nie miała dostępu do akt zaginięcia Iwony Wieczorek

Media podchwyciły to jako oczywisty news. Następnego dnia na stronie prokuratury gdańskiej, która prowadziła śledztwo, znalazł się studzący emocje komunikat, że ten wątek znalazł się przed kilku laty w policyjnych analizach i został negatywnie zweryfikowany. Agencja na to napisała, że „odpowiedź na stanowisko Prokuratury zostanie przedstawiona na antenie jednej ze stacji telewizyjnych po wcześniejszym uzgodnieniu terminu”. Wygląda więc na to, że czeka nas znowu „grzanie tematu”.

Ale na pytania internautów – bo dyskusja w internecie rozgorzała jak zwykle – agencja chętnie odpowiada. Na przykład na pojawiające się wątpliwości, że nieopuszczenie plandeki wynikało z „chaotycznych działań pracowników firmy, którzy postanowili maksymalnie ograniczyć dodatkowe czynności, w tym nie opuszczać plandeki, na co potrzebowaliby kolejnych kilkunastu minut – aby zdążyć wrócić do bazy w wyznaczonym czasie” (skąd to wiedzą, nie podali).

To ja przy okazji też prosiłabym agencję o odpowiedź: jak agencja detektywistyczna mogła przeprowadzić profesjonalną analizę sprawy i dojść do takich wniosków bez zapoznania się z aktami sprawy? Bo jak powiedziała POLITYCE rzecznik prokuratury, nikt z agencji ani w jej imieniu nigdy o te akta nie występował. Pewnie to stąd pojawiające się na filmiku określenia: „Podobno osoby te przesłuchiwano, jednak najwyraźniej zbagatelizowano i niespójności, i to właśnie te przesłuchania miały okazać się kluczową wskazówką dla sprawy”. I czy to świadczy o profesjonalnym podejściu agencji detektywistycznej?

A drugie pytanie do agencji detektywistycznej brzmi: dlaczego o swoich ustaleniach nie poinformowała od razu policjantów z Gdańska, zajmujących się ciągle sprawą zaginięcia Iwony Wieczorek, którzy niedawno przyjechali do siedziby agencji zaraz potem, gdy jej prezes publicznie powiązał śmierć dwóch dziewczyn (Karoliny Kaczorowskiej i Magdaleny Żuk) z zaginięciem Iwony Wieczorek? Przyjechali szybko, licząc na nowe informacje, nowe tropy i według mojej wiedzy wrócili z niczym, nie dowiedzieli się o żadnych nowych faktach, które dotyczyć mogły Iwony Wieczorek. I wtedy też nikt z agencji nie powiedział policjantom z Gdańska o tych swoich nowych analizach i ustaleniach w jej sprawie. Niech powiedzą – dlaczego?

PS Zaś co do wątku tzw. śmieciarzy, którzy sprzątali plażę – w aktach, z którymi miałam możliwość się zapoznać, są zeznania trzech. Jedna z nich mówi, że widziała Iwonę Wieczorek, jak siedziała na ławce i rozmawiała z jakimś mężczyzną, a dwaj koledzy pracujący „na tym samym samochodzie” twierdzili, że nikogo takiego nie wiedzieli. Uznano, że ten jeden konfabuluje. A i samochód, wynikało z rozpracowania policyjnego, tego ranka jechał po swojej normalnej trasie, nigdzie nie zbaczał. Gdyby było inaczej, jak podaje agencja detektywistyczna, mielibyśmy do czynienia ze współudziałem, a tam, gdzie jest więcej niż jeden uczestnik przestępstwa, jest większa szansa jego wykrycia. Oby. Na razie jesteśmy ciągle w lesie, czy raczej w 14-hektarowym parku Reagana w Gdańsku, gdzie Iwona Wieczorek zniknęła nad ranem 17 lipca 2010 roku.

Czytaj także

Ważne tematy społeczne

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj