Spółdzielnie mieszkaniowe: łakomy kąsek dla cwaniaków

Czyściciele wieżowców
Podczas gdy komisja Patryka Jakiego w świetle kamer analizuje przypadki czyścicieli kamienic i pojedynczych mieszkańców pozbawianych domów, tysiące ludzi z mieszkań spółdzielczych bez własnej winy popadają w długi. A niebawem zaczną tracić mieszkania.
Do Śródmiejskiej Spółdzielni Mieszkaniowej w Warszawie należy, miedzy innymi, osiedle za Żelazną Bramą.
Michał Dyjuk/Forum

Do Śródmiejskiej Spółdzielni Mieszkaniowej w Warszawie należy, miedzy innymi, osiedle za Żelazną Bramą.

Prawo spółdzielcze niby nie pozwala obciążać spółdzielcy długiem spółdzielni, ale nie wtedy, gdy spółdzielnia obciąży budynek hipoteką.
Igor Morski/Polityka

Prawo spółdzielcze niby nie pozwala obciążać spółdzielcy długiem spółdzielni, ale nie wtedy, gdy spółdzielnia obciąży budynek hipoteką.

audio

AudioPolityka Violetta Krasnowska - Czyściciele wieżowców

Spółdzielnie mieszkaniowe – a mamy ich 3,6 tys. – to tysiące metrów kwadratowych atrakcyjnych gruntów w prestiżowych lokalizacjach, często w centrach miast, tysiące wieżowców, a w nich miliony mieszkań (4 mln członków spółdzielni). Te potężne majątki, osiedla często rozproszone po różnych dzielnicach, zarządzane bywają mało przejrzyście, na dodatek przez osoby, których kompetencje menedżerskie nie są warunkiem wymaganym przy wyborze. Za rekomendację wystarcza np., że jest się żoną wcześniejszego prezesa. Nic dziwnego, że spółdzielnie mieszkaniowe stają się łakomym kąskiem dla różnej maści cwaniaków, tym bardziej że interesy na reprywatyzacji się kończą. A po czyszczeniu kamienic może nas czekać czyszczenie całych wieżowców.

Wystarczy znaleźć odpowiednio źle zarządzaną spółdzielnię, ze słabą kontrolą, zadłużyć ją, nawet zobowiązaniami wziętymi z kosmosu, a potem obciążyć hipoteki spółdzielczych nieruchomości, nawet wielokrotnie zabezpieczając ten sam dług na kilku nieruchomościach (znany jest przypadek nadzabezpieczenia nawet o 450 proc.). I gdy spółdzielnia upadnie, czekać, aż lokatorzy nieświadomi tego obciążenia, chcąc się ratować, będą przekształcać mieszkania własnościowe w odrębną własność. Wpadając z deszczu pod rynnę. Bo wtedy – wedle orzeczeń Sądu Najwyższego – cały hipoteczny dług spółdzielni zaczyna ciążyć na każdym przekształconym mieszkaniu, a ich właściciele stają się dłużnikami wierzycieli spółdzielni. W Polsce to jeszcze nie ten etap, gdy tysiące mieszkańców zostają na bruku, ale wśród wielu historii, które wydarzyły się w ostatnich latach, tylko przypadki lub wręcz cuda sprawiały, że jeszcze się tak nie stało. Ale się stanie – jeśli nic się nie zmieni w przepisach i podejściu prokuratury. Będzie kolejny nośny temat dla nowej komisji śledczej. Tylko co z ludźmi?

Spółdzielnia z hipoteką

Łódzka Śródmiejska Spółdzielnia Mieszkaniowa już upadła. Ma obciążone hipoteki nieruchomości i ponad 30 mln zł długów do spłacenia. Mieszkańcy usłyszeli, że mają się zrzucić na ich spłatę – po 10 tys. zł na głowę. Większość to emeryci. Propozycję na razie obrócono w żart. Ale może nie zawsze się da.

Prawo spółdzielcze niby nie pozwala obciążać spółdzielcy długiem spółdzielni, ale nie wtedy, gdy spółdzielnia obciąży budynek hipoteką. Wówczas, jak pisze prawniczka dr hab. Małgorzata Bednarek w swojej analizie na temat orzecznictwa Sądu Najwyższego, zgodnie z nim – z chwilą przekształcenia spółdzielczego własnościowego prawa do lokalu w jego odrębną własność hipoteka na budynku spółdzielczym zaczyna ciążyć także na mieszkaniu przekształconym w odrębną własność. Wierzyciel spółdzielni może więc przyjść do właściciela mieszkania z żądaniem spłaty wielomilionowego kredytu hipotecznego zaciągniętego przez spółdzielnię (lub tylko przez nią zabezpieczonego hipotecznie) albo z żądaniem zapłaty równie wysokiej kary z tytułu niewywiązania się przez spółdzielnię z jakiegoś zobowiązania, o którym właściciel mieszkania nigdy nie słyszał. Właściciele mieszkań w takim wypadku nie mają nic do powiedzenia.

– Hipoteka na budynku mieszkalnym to zmora lokatorów. Dzieje się teraz nierzadko tak, że do ksiąg wieczystych wpisuje się każdą hipotekę, choć ustawa o spółdzielniach mieszkaniowych ogranicza możliwość obciążania hipoteką budynków spółdzielczych. Hipoteką taką można zabezpieczać tylko kredyty zaciągnięte przez spółdzielnię na potrzeby budynku, np. jego remont, i to za zgodą mieszkańców – mówi Małgorzata Bednarek. Dlatego warto sprawdzać księgę wieczystą swojego budynku.

Na razie Śródmiejska Spółdzielnia w Łodzi wyprzedaje garaże i mieszkania z eksmisji, a także – jak pisze syndyk – „zbędne działki”. Śródmiejska ma w zasobach m.in. słynny Manhattan, czyli wysokościowce w samym środku Łodzi, przy i wokół Piotrkowskiej, w sumie 3 tys. mieszkań.

Łódzka spółdzielnia upadła niejako na własne życzenie. Od ponad 20 lat kierował nią ten sam prezes. Od 10 lat jej dług sukcesywnie rósł, a prezes inwestował. Powołano spółkę do realizacji inwestycji, w której prezes był prokurentem. A inwestycje jakoś nie wychodziły. Gigantyczny obiekt w najlepszym miejscu Łodzi, wybudowany za 18 mln zł, przynosił 5 tys. zł dochodu miesięcznie, podczas gdy same odsetki od kredytu zaciągniętego na budowę garażu wynosiły w tym czasie około 68 tys. miesięcznie. Grunty – 2,5 ha, które miasto sprzedało spółdzielni za 2 proc. wartości na uwłaszczenie spółdzielców – szybko poszły do prywatnych firm i wierzycieli spółdzielni, mimo że warunkiem zniżki był zakaz sprzedaży przez 10 lat. Miasto zażądało zwrotu bonifikaty i zawiadomiło prokuraturę.

W 2013 r. prezes i wiceprezes usłyszeli zarzuty przekroczenia uprawnień w zarządzaniu majątkiem spółdzielni. Zastosowano środek zapobiegawczy w postaci zakazu pełnienia funkcji w organach spółdzielni i 50 tys. zł poręczenia majątkowego. I tyle. Teraz, po pięciu latach śledztwa, prokurator Prokuratury Regionalnej w Łodzi informuje, że „gromadzony jest materiał dowodowy niezbędny do powołania biegłych do oceny poszczególnych zdarzeń gospodarczych objętych zakresem postępowania”. Termin tego postępowania został ostatnio przedłużony do 30 kwietnia 2018 r. i – jak informuje prokurator – „z pewnością będzie wymagał dalszej prolongaty”.

Tymczasem sąd zmienił już upadłość likwidacyjną na układową, więc groźba przejęcia mieszkań jest bliska. Układ to umowa z wierzycielami co do terminu i wysokości spłaty raty. Jak mówi Agnieszka Wojciechowska van Heukelom z Europejskiego Centrum Inicjatyw Obywatelskich, pełnomocniczka części mieszkańców Śródmiejskiej Spółdzielni Mieszkaniowej, zgodnie z zawartym układem to mieszkańcy będą spłacali długi swojej spółdzielni, jeśli więc któraś rata nie zostanie spłacona, szybko mogą się pojawić u nich komornicy. Na Manhattanie pojawili się już rzeczoznawcy, którzy wyceniają pozostałe jeszcze lokale użytkowe, tłumacząc ich najemcom, że trzeba je wyprzedać, bo nie ma na wpłatę pierwszej raty.

Prof. Ewa Łętowska nazywa to, co się obecnie dzieje w Polsce, rugami spółdzielczymi. Rugi kojarzą się z czasami zaborów, kiedy to Polacy byli usuwani z własnej ziemi. Zdaniem Łętowskiej teraz przygotowuje się grunt pod rugowanie spółdzielców.

Czytaj także

Ważne tematy społeczne

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną