Czego i o kim nie nauczą się uczniowie podstawówek

Lista nieobecności
Rozmowa z dr hab. Beatą Łaciak i Małgorzatą Druciarek z Instytutu Spraw Publicznych o tym, czego i o kim nie nauczą się uczniowie podstawówek.
„Celem WdŻ jest wychowanie do miłości, wychowanie patriotyczne i wychowanie religijne. Zakłada się, że wszystkie dzieci wyznają taki sam światopogląd”.
Marta Frej

„Celem WdŻ jest wychowanie do miłości, wychowanie patriotyczne i wychowanie religijne. Zakłada się, że wszystkie dzieci wyznają taki sam światopogląd”.

Dr hab. Beata Łaciak
Wojciech Surdziel/Agencja Gazeta

Dr hab. Beata Łaciak

Małgorzata Druciarek
Instytut Obywatelski

Małgorzata Druciarek

Feliphe Schiarolli/Unsplash

JOANNA CIEŚLA: – Coś panie zaskoczyło po analizie podręczników i podstaw programowych? Mnie chyba to, że uczeń podstawówki właściwie może w szkole nie usłyszeć słowa „płeć”, poza ujęciem biologicznym. Na wychowaniu do życia w rodzinie dużo się za to nasłucha o „płciowości” – terminie bardzo częstym w katolickiej etyce seksu…
MAŁGORZATA DRUCIAREK: – Przeanalizowałyśmy podstawy programowe wychowania do życia w rodzinie, wiedzy o społeczeństwie, etyki i edukacji wczesnoszkolnej oraz podręczniki dla pierwszoklasistów i – z języka polskiego – dla klasy czwartej, bo te zmieniły się po zmianie systemu oświaty. Aktualna podstawa programowa wychowania do życia w rodzinie wyraża explicite pewne myśli, które wcześniej przewijały się nie wprost. Celem WdŻ jest wychowanie do miłości, wychowanie patriotyczne i wychowanie religijne. Zakłada się, że wszystkie dzieci wyznają taki sam światopogląd. Małżeństwo – trwałe – jest gwarantem szczęścia i w ogóle jedynym modelem szczęśliwego życia. Wszystkie zagadnienia analizowane są od strony biologicznej, społecznej, moralnej. Nawet antykoncepcję, w myśl celów kształcenia, uczeń ma oceniać w kategoriach moralnych.

BEATA ŁACIAK: – Ale nie znalazłyśmy nic o dyskryminacji, równości, stereotypach płciowych, zmieniających się rolach kobiet i mężczyzn, co wydaje się dość istotnym tematem, niezależnie od tego, jak go ująć i czy się te zmiany pochwala.

MD: – Zadajemy więc pytanie, w jaki sposób przygotować młodych ludzi do życia w rodzinie, jeśli nie mówi się im, jak współczesne życie rodzinne wygląda. Dużo jest za to o prokreacji i płodności, jakby uczniów najbardziej ciekawiły te właśnie kwestie.

Płodność to akurat dla nastolatków sprawa o kluczowym znaczeniu…
MD: – No tak: to, jak uniknąć zapłodnienia. Ale tam jest cały dział o dbaniu o płodność. Wiedza dla ludzi, którzy chcieliby mieć dzieci, a nie mogą. Ma być np. nauczana w szkole naprotechnologia – niepotwierdzona naukowo metoda leczenia niepłodności.

BŁ: – Sposób, w jaki przedstawia się inne narody w podręcznikach do edukacji wczesnoszkolnej i do polskiego, też jest niezgodny ze współczesnymi tendencjami antropologicznymi. One zwracają uwagę raczej na jedność gatunku ludzkiego niż na eksponowanie „dziwności”. Oświatowe cofnięcie dotyczy liczniejszych kwestii niż tylko zagadnienia bezpośrednio związane z seksem czy płcią. Mnie najbardziej zaskoczyło, że w nowych książkach tak rzadko pojawiają się kwestie niepełnosprawności. Kiedy kilka lat temu analizowałam podręczniki, to było miłe zaskoczenie, że te wątki zostały uwzględnione. Teraz, niestety, jest ich niewiele. Żadna forma niepełnosprawności intelektualnej nie istnieje. A niepełnosprawność fizyczna jest pokazana incydentalnie, w książkach do edukacji wczesnoszkolnej, w postaci chłopczyka na wózku inwalidzkim. Tyle.

W raporcie zauważają panie: „W nowej podstawie programowej, w ramach edukacji społecznej, nie pojawia się kwestia tolerancji i równych praw”. Uczeń ma tylko wiedzieć, „iż wszyscy ludzie posiadają prawa i obowiązki” oraz „szanować zwyczaje i tradycje różnych grup społecznych i narodów”. O co chodzi w tym przestawieniu?
BŁ: – Łączenie praw z obowiązkami to pół biedy, pominięcie równości wobec prawa jest jednak dużo bardziej niepokojące. Uczeń nie dowiaduje się ani o tym, na czym ta równość powinna polegać, ani też z jakiego powodu ludzie mogą być nierówno traktowani – że chodzi o kolor skóry, narodowość, płeć, wyznanie lub brak wyznania, orientację seksualną, pozycję społeczną itd. Jest jeszcze tylko stwierdzenie, że wszyscy mają godność i prawo do szacunku – dość abstrakcyjne, nie wiadomo, co się pod tym kryje. Jeśli mówimy o tolerancji, to mówimy o aktywnej postawie, w której mieści się świadomość, że ludzie są różni i ci, którzy są od nas inni, mają prawo do naszej akceptacji. Szacunek, w moim odczuciu, jest dużo bardziej deklaratywny niż aktywny.

Z pań raportu można wywnioskować, że gorzej być dziewczynką. Smutno i nudno. Piszą panie, że chłopcy występujący w podręcznikach mają wiele pasji – fotografują, majsterkują, grają w szachy. Zrobił na mnie wrażenie szczególnie ten cytat: „Chłopcy sami wymyślają ciekawe historie. Czasem lecą w nich z bocianami do Afryki. Poznają ciepłe kraje i wracają. Mogą też pływać pirackim statkiem i łowić podwodne skarby. Innym razem próbują walczyć ciupagami u boku Janosika. Czasem budują rakietę, żeby polecieć w kosmos”.
BŁ: – To z „Elementarza odkrywców” dla pierwszej klasy. Faktycznie, takich opisów zabaw dziewczynek nie można znaleźć w żadnym z analizowanych przez nas podręczników. Zarówno z tekstów, jak i z ilustracji dowiadujemy się, że dziewczynki pomagają mamie w gotowaniu, a jeśli ewentualnie mają pasje, to głównie artystyczne. I ten podział, że męską rzeczą jest pasja i fantazja, a kobiecą opieka i pieczenie ciast, powtarza się prawie niezawodnie przy opisach ojców i matek, babć i dziadków, skończywszy na ciociach i wujkach. Mój ulubiony cytat to opis prezentów pod choinką, też z „Elementarza odkrywców”: „Co tam mamy w wielkim worku? Dla taty krawat. Dla mamy druty i wełnę. Mama wykona rękawiczki dla Amelki”.

Czytaj także

Ważne tematy społeczne

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną