Wielki kit – komercyjne testy genetyczne

Badają, co ślina na język przyniesie
Polska z nieuregulowanym statusem komercyjnych badań genetycznych pozostaje skansenem Europy. Jedne firmy próbują na podstawie testów określić nasz poziom empatii, a inne – czy powinniśmy solić jajka. A między tym wszystkim ryzyko raka, schizofrenii i innych ciężkich chorób...
Prof. Maria Sąsiadek: „To są testy lifestylowe, a nie medyczne.”
Tim Flach/Getty Images

Prof. Maria Sąsiadek: „To są testy lifestylowe, a nie medyczne.”

W kuluarach ostatniego kongresu medycyny estetycznej i anti-aging w warszawskim hotelu Hilton rzucały się w oczy dwie rzeczy: napompowane jak pontony usta lekarek, które marnie zaświadczały o ich kwalifikacjach, oraz nie mniej nadmuchany temat testów genetycznych, oferowanych szumnie jako „narzędzie wspomagające w medycynie estetycznej”.

Choć był to 18. kongres, po raz pierwszy poświęcono takim badaniom jedną z sesji plenarnych. Czyżby z nadzieją, że skoro specjalistki od odmładzania nie radzą sobie z instrumentami do powiększania warg, to może „narzędziami genetycznymi” wyrządzą pacjentkom mniejszą krzywdę?

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj