Społeczeństwo

Walka o ziemię bez strzałów i myśliwych

Od paru lat jest duże zainteresowanie wyłączaniem prywatnych terenów z obwodów łowieckich. Od paru lat jest duże zainteresowanie wyłączaniem prywatnych terenów z obwodów łowieckich. seth schulte / Unsplash
Ostatnia rzeź dzików dała się we znaki właścicielom terenów, na których odbywały się polowania. Coraz więcej osób stara się o wyłączenie ich gruntów z obwodów łowieckich.

Mieszkam między Tarczynem a Mszczonowem, tutaj większość mieszkańców ma sporo ziemi, jest dużo lasów, polowania są powszechne. Nie chciałem, żeby myśliwi polowali na moim terenie. Któregoś razu ustawili się wzdłuż mojego płotu, a jest 40 m od domu. Innym razem przyjechali polować pijani o 4 rano. Chciałem wyłączyć działkę z terenów polowań. Poszedłem do urzędu dowiedzieć się, jak wygląda procedura. Przez kilka tygodni prowadziłem korespondencję z urzędnikiem z Grodziska Mazowieckiego. Miałem wrażenie, że był na specjalnym szkoleniu, co zrobić, żeby mi nie pomoc. A po czasie okazało się, że to i tak nie jest właściwy urząd i sprawę musiałem załatwiać w Żyrardowie – opowiada pan Sebastian, który kilka lat temu wyprowadził się z Warszawy.

Myśliwi strzelają do dzików, wkraczając na prywatne tereny

Z podobnym problemem zmagali się sąsiedzi. Miniony sezon łowiecki dał im się mocno we znaki. Wybijanie dzików w ramach – jak życie pokazało, nieskutecznej – walki z afrykańskim pomorem świń (ASF) skutkowało tym, że co chwila myśliwi przejeżdżali samochodami przez prywatne pola i strzelali na tyle blisko zabudowań, że ludzie bali się o swoje psy, a często też o siebie. I zainteresowali się wyłączeniem gruntów z obwodów łowieckich.

Nie jest to nowość. Od paru lat widać duże zainteresowanie wyłączaniem prywatnych terenów z obwodów łowieckich. – Są takie okresy, że codziennie ktoś dzwoni. Łącznie, myślę, ponad tysiąca porad udzieliłem – mówi Krzysztof Wychowałek z Ośrodka Działań Ekologicznych „Źródła”, który tematem zajął się jako pierwszy.

Czytaj także: Jest przełom w walce z ASF? Szczepionka dla dzików ma 92 proc. skuteczności

Jak wyłączyć ziemie z obwodów łowieckich: krok po kroku

Tymczasem wyłączanie gruntów z obwodów łowieckich jest proste. Nie musi wiedzieć o tym zwykły obywatel, ale urzędnik zajmujący się ochroną środowiska już powinien.

W Polsce prawo własności jest święte i 10 lipca 2014 r. Trybunał Konstytucyjny stwierdził, że przepisy umożliwiające obejmowanie prywatnych nieruchomości reżimem obwodu łowieckiego bez zapewnienia ich właścicielom możliwości wyrażenia sprzeciwu są niezgodne z konstytucją.

A skoro obwody łowieckie zostały wytyczone w latach 2005–15 przez sejmiki wojewódzkie na podstawie niekonstytucyjnych przepisów, to każdy właściciel nieruchomości może uzyskać w sądzie administracyjnym uchylenie uchwały. Skargi można składać aż do czasu, gdy sejmik na nowo wyznaczy obwody łowieckie w danym województwie, na co ma czas do marca 2020 r.

Nie koło łowieckie, a państwo jest winne odszkodowanie

Przed wysłaniem skargi trzeba wezwać sejmik do „usunięcia naruszenia prawa”. Większość sejmików nie uwzględnia tych wezwań, choć zdarzają się chlubne wyjątki w województwach kujawsko-pomorskim i lubelskim, a wtedy nie trzeba występować do sądów.

Nawet jeśli jednak sprawa trafia do sądu, jej załatwienie jest proste. Decyzje są praktycznie automatyczne, wystarczy wysłać skargę i za trzy miesiące zapada wyrok. W całej Polsce było ich 131.

Wyłączenie działki z obwodu łowieckiego nie uniemożliwia uzyskania odszkodowań za uprawy zniszczone przez dzikie zwierzęta. Tyle że wtedy odpowiada za nie skarb państwa. Paradoksalnie dochodzenie odszkodowania od państwa często jest skuteczniejsze niż od koła łowieckiego.

Czytaj także: Czy zabijanie zwierząt to dziedzictwo kulturowe?

Krótsza droga: zakaz polowania bez odszkodowania

Są też inne sposoby. Od 1 kwietnia ubiegłego roku obowiązuje znowelizowana ustawa Prawo łowieckie, zgodnie z którą właściciel lub użytkownik wieczysty nieruchomości wchodzącej w skład obwodu łowieckiego może zakazać polowania na swoim terenie po prostu poprzez złożenie staroście oświadczenia. Nie trzeba podawać powodu takiej decyzji. Oświadczenie może złożyć tylko osoba fizyczna, w dowolnym momencie – i jest ważne od dnia następnego. Jeśli to nie starosta jest organem wydzierżawiającym dany obwód łowiecki, on sam przekaże oświadczenie do właściwego dyrektora Lasów Państwowych lub Ministerstwa Środowiska.

Plusem tego rozwiązania jest to, że działa błyskawicznie. Ale są też minusy. Nieruchomość pozostaje w obwodzie łowieckim – nie można na niej polować, ale myśliwi nadal mogą wchodzić na jej teren, np. po to, żeby dokarmiać zwierzęta. Drugi minus jest finansowy. Złożenie oświadczenia oznacza brak możliwości otrzymania odszkodowania za szkody wyrządzone przez dziki, łosie, jelenie, daniele i sarny. Oraz przez samych myśliwych.

Czytaj także: Koniec komercyjnych polowań na żubry w Polsce

Myśliwi straszą: dziki zniszczą uprawy

O ile wyłączenie gruntów z obwodów łowieckich jest proste, o tyle przekonanie sąsiadów, że nie zaszkodzi to im uprawom, już niekoniecznie. Zwłaszcza że myśliwi w niektórych miejscowościach mają silną reprezentację. Przekonał się o tym pan Adam, który często zmaga się z hejtem na internetowym forum lokalnym, gdzie ograniczenie terytorium do polowania uważane jest za fanaberię przybyłych z miasta hipsterów.

Ośrodek Działań Ekologicznych „Źródła” zetknął się z przypadkiem pani, która miała taki problem z sąsiadami. Podpuścili ich myśliwi przekonujący, że dziki będą niszczyć uprawy.

Rolnicy wcale nie są zadowoleni z obecności myśliwych

Coraz częściej jednak sami rolnicy nie chcą polowań na swoich terenach, bo są zwyczajnie uciążliwe. Widzą też z bliska, że strzelanie do zwierząt nie wynika z troski o uprawy. „Mamy szczęście, bo nad nami przebiega korytarz powietrzny ptaków wędrownych. Dwa razy do roku mamy prawdziwy spektakl. Gęsi, żurawie, łabędzie krzykliwe, no i moje ukochane czajki. Nigdy ani zboża jare, ani oziminy nie ucierpiały na tym. Myśliwi, nauczeni przez poprzedniego gospodarza, zajeżdżali na nasze podwórko, brali broń, odchodzili na odległość 50 m i tłukli, co im na celownik podeszło” – napisała do ODE „Źródła” jedna z rolniczek.

Wystąpienie do sądu okazało się skuteczne i polowania na ptaki na prywatnym terenie niezadowolonych rolników ustały.

Czytaj także: Miliony wędrownych ptaków ginie z rąk myśliwych i kłusowników

ASF się rozprzestrzenia, a odstrzały, choć nieskuteczne, trwają

Przepisy o wyłączaniu gruntów z obwodów łowieckich mają jednak zastosowanie tylko do polowań zwykłych, a nie odstrzałów sanitarnych w ramach walki z ASF. Wprawdzie mimo rzezi dzików w tym roku odnotowano w Polsce już 1300 przypadków ASF, ale kolejne wielkie odstrzały ciągle są ogłaszane. Wojewoda łódzki nakazał niedawno wybicie 730 dzików na terenie województwa – do 30 września.

Czytaj także: Koła łowieckie pod sąd

Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Kultura

Zapomniana historia Mietka Kosza

Film Macieja Pieprzycy „Ikar. Legenda Mietka Kosza” z brawurową rolą Dawida Ogrodnika przypomina wielką postać tytułowego niewidomego pianisty. To powód, by raz jeszcze zastanowić się nad wciąż nośnym mitem artysty straceńca.

Mirosław Pęczak
19.10.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną