Społeczeństwo

Zwalczanie tęczowej zarazy: wielka reforma polskiego alfabetu

Peter Hershey / StockSnap.io
Postępowe stowarzyszenie Mordo Uryn wystąpiło z inicjatywą, aby z polskiego alfabetu usunąć litery L, G, B i T.

Społeczeństwo jest zaniepokojone zagrażającą mu tzw. tęczową zarazą, zwłaszcza po ostrzeżeniu wystosowanym przez metropolitę krakowskiego w obliczu LGBT. Próbując uspokoić emocje patriotycznej części narodu i stawiając zagrożeniu czoła, postępowe stowarzyszenie Mordo Uryn wystąpiło z inicjatywą, aby z polskiego alfabetu usunąć litery L, G, B i T.

Czytaj też: Proboszcz z Pcimia patrzy na koguta i widzi LGBT. Smutne

Gorące poparcie analfabetów

Pomysł ten poparł m.in. Narodowy Związek Analfabetów oraz jeden z wysokich urzędników kancelarii prezydenta, który aby włączyć się w akcję, zrezygnował z ubiegania się o wysokie stanowiska w NATO i UE (miał je pełnić jednocześnie). Stowarzyszenie zebrało już ponad pół miliona podpisów od osób, które spontanicznie poparły tę niezwykle śmiałą inicjatywę.

Stowarzyszenie wysłało pismo do kancelarii prezydenta oraz laski marszałkowskiej w sprawie skierowania swego projektu na szybką ścieżkę legislacyjną. Stowarzyszenie uznało, że najlepszym wyjściem jest zastąpienie liter L, G, B i T literą X, w formie pogrubionej (tzw. bold), co będzie łatwe do wyróżnienia.

Zmiana w pisowni obowiązywałaby od dnia uchwalenia ustawy z sześciomiesięcznym okresem wprowadzenia, czyli tzw. vacatio legis. Zmiana jest prosta i nie powinna przysparzać obywatelom trudności. Dla osób, które wykuły alfabet w dotychczasowej, zachowawczej formie, można wprowadzić odpowiednie płatne kursy, do których zostanie ustalona dopłata pieniężna w ramach programu „Alfabet+”.

Czytaj też: Tęgie umysły ruszyły. O uchwałach gmin w sprawie ideologii LGBT

Inicjatywę popiera episkopax

Inicjatywę tę poparł już episkopat, który zaoferował, że nie czekając na prawne wyrugowanie liter L, G, B i T, zmieni swą nazwę na episkopax.

Inicjatywa zatacza zresztą coraz szersze kręgi i zyskała przychylny oddźwięk za oceanem i to w najwyższych kręgach amerykańskiej administracji. Stowarzyszenie, powołując się na własne źródła w Białym Domu, informuje, że obecny prezydent USA mógłby tuż przed zapowiadanym przyjazdem do Polski zmienić swoje nazwisko na Xrump. Gdyby jakiś sędzia federalny rozwiązanie takie blokował, zmianę można by ograniczyć do nazwy ForX Xrump, aby podkreślić wspólnotę wartości sojuszniczych i wykorzystać całą inicjatywę w amerykańskiej kampanii prezydenckiej.

Uzgodnienia międzynarodowe w tym zakresie są na etapie wstępnym, dlatego nie podajemy nazwiska polityka, który przeprowadzi w tej sprawie konsultacje w Waszyngtonie. Możemy tylko napisać, że chodzi o posła na Sejm, który po okresie wytężonej pracy nad wyjaśnieniem przyczyn katastrofy lotniczej cały wysiłek i talent poświęci tej cennej inicjatywie.

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Ludzie i style

Jak amerykańskie flippery z Francji do Polski trafiły

Flippery, czyli zręcznościowe, elektromechaniczne maszyny do grania, były kiedyś obowiązkowym elementem wyposażenia w barach, hotelach i... nocnych klubach. O ich losach opowiada Marek Jasicki, który importował je z Francji do Polski.

Łukasz Dziatkiewicz
15.09.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną