Społeczeństwo

Ranking szkół. Taki mamy klimat, że trzeba rywalizować

Wrogiem numer jeden są licea akademickie. W Polsce Uniwersyteckie LO z Torunia, a w Łodzi – Publiczne LO Politechniki Łódzkiej. Wrogiem numer jeden są licea akademickie. W Polsce Uniwersyteckie LO z Torunia, a w Łodzi – Publiczne LO Politechniki Łódzkiej. Tomasz Pietrzyk / Agencja Gazeta
Wrogiem numer jeden są licea akademickie. W Polsce Uniwersyteckie LO z Torunia, a w Łodzi – Publiczne LO Politechniki Łódzkiej. O wymianie doświadczeń między najlepszymi szkołami nie może być mowy.

Szkoły średnie w Polsce funkcjonują na zasadzie rywalizacji. Walczymy o uczniów – najlepsi mają wybrać nas. Każda placówka ma swojego wroga, z którym się porównuje. Relacje między ludźmi z tych miejsc przypominają stosunki między kibicami. Oczywiście w wersji light, to przecież sport oświatowy, a nie futbol. Do starć fizycznych wprawdzie nie dochodzi, przynajmniej na masową skalę, mamy głównie ustawki intelektualne: olimpiady, konkursy, egzaminy. Podejmowane są próby współpracy, jednak nic trwałego nie powstaje.

Coroczny ranking „Perspektyw” to przede wszystkim informacja, jak się mają nasi przeciwnicy. Wiedza bezcenna i niezwykle istotna. Ustawia placówkę do dalszej pracy. Ważne jest, aby im poszło gorzej niż nam. Reszta ma mniejsze znaczenie. W dzień poprzedzający ogłoszenie wyników nauczyciele i uczniowie jedną ręką trzymają kciuki, aby nasza szkoła zajęła jak najwyższe miejsce, a drugą zaklinają los, aby wrogowie byli niżej. W wielu placówkach co roku można usłyszeć takie mniej więcej słowa (cytuję jedną z nauczycielek): „Pamiętajcie, możemy być najgorsi, najważniejsze jednak, aby oni (tu pada nazwa szkoły) byli za nami”.

W oświacie nie ma przyjaciół

Dyrektorzy próbują naprawić te fatalne stosunki między szkołami. W Łodzi w zeszłym roku szefowie sześciu najlepszych i wrogich wobec siebie placówek rozpoczęli projekt pt. „Międzyszkolne Igrzyska Liceów Ogólnokształcących” (MILO). Każde liceum było gospodarzem zawodów z jednego przedmiotu i gościło przedstawicieli pozostałych szkół. Przybywali najlepsi uczniowie, wyróżniający się nauczyciele oraz dyrektorzy. Celem spotkania nie była rywalizacja, lecz wymiana doświadczeń, poznanie się, a przede wszystkim pogodzenie i nawiązanie współpracy. Wszystko dla dobra uczniów i rozwoju miasta. Moje liceum brało w tym udział.

Na koniec doszliśmy do wniosku, że należy powołać międzyszkolne koła olimpijskie. Każda z sześciu szkół ma wybitne osiągnięcia w jakiejś dziedzinie, w innej dobre, a w jeszcze innej średnie. Dlaczego nie pomóc sobie nawzajem? Pomysł był piękny, ale wykonanie fatalne. Niedawno pani dyrektor oznajmiła, że rezygnujemy z międzyszkolnych kół. Nasi uczniowie, których wysłaliśmy na zajęcia do nowych przyjaciół, nie zostali wpuszczeni. Nie są uczniami tej placówki, więc jakim prawem chcieli korzystać z jej zasobów? Nowi przyjaciele okazali się starymi wrogami.

Jak pokonać wrogie szkoły

W czwartek 9 stycznia, w dniu ogłoszenia wyników XXII Ogólnopolskiego Rankingu Liceów i Techników Perspektywy 2020, gratulowaliśmy sobie zwycięstwa nad naszymi wrogami. Wprawdzie spadliśmy w klasyfikacji ogólnopolskiej o kilkadziesiąt miejsc w stosunku do roku poprzedniego i o kolejne kilkadziesiąt w stosunku do 2018, ale nie to się liczy. Najważniejsze, że nasi „przyjaciele” z MILO spadli jeszcze bardziej. Żaden z naszych wrogów nie wszedł do pierwszej setki, a my tak. Znaleźliśmy się na miejscu 80., a przeciwnicy na 104., 118. i 124. Zatem wielki sukces. Można otwierać szampana.

Czytaj także: Komu potrzebne jest czteroletnie liceum?

W gorszej sytuacji znalazło się najstarsze i najbardziej utytułowane liceum w Łodzi – słynny Koper. Niestety jego wróg, Liceum Politechniki Łódzkiej, okazał się lepszy. Gówniarz (szkoła jest młodsza o prawie 100 lat) pokonał seniora. Nauczyciele tej jakże zasłużonej placówki nie mieli powodów, aby otwierać szampana. Dyrekcja nie składała gratulacji, uczniowie nie wznosili okrzyków radości. Miejsce w rankingu nie jest ważne. Chodzi o to, że zostali pokonani przez wroga. A już gwoździem do trumny były głosy uczniów (mam świadków), że chodzą tutaj, bo nie dostali się do Liceum Politechniki. Na razie to opinie nielicznych osób, jednak w kolejnych latach będzie ich coraz więcej, jeśli Koper nie pokona rywala. Najzdolniejsze dzieci wybiorą zwycięzców. Jest się czym martwić.

Szkoły grają w swojej lidze

Do liceum, w którym uczę języka polskiego (miejsce 80. w kraju, a wrogowie poza pierwszą setką), wpłynęło oficjalne zapytanie, na które dyrekcja musi odpowiedzieć w ustawowym czasie 14 dni: „Jakie działania naprawcze podjęła szkoła, aby poprawić wyniki w kolejnym rankingu »Perspektyw« i zapobiec dalszym spadkom?”. Pytanie wzburzyło całą szkolną społeczność. Przecież zwyciężyliśmy, do diaska. Przeciwne drużyny zostały pokonane. To był pogrom. 24 miejsca wyżej niż nasz konkurent. Czego chcieć więcej? Pierwszego miejsca w kraju? Czy od Widzewa Łódź wymaga się, aby pokonał FC Barcelonę? Widzew ma swojego przeciwnika i my swojego. Osobnik, który każe nam się tłumaczyć z drugiego miejsca w Łodzi (nie licząc liceów akademickich), musiał upaść na głowę. My gramy w swojej lidze, a oni w swojej. Nie mamy sobie nic do zarzucenia, przecież zwyciężamy.

Rok podwójnego naboru 2019/2020 jest kwintesencją polskiego systemu edukacji. Żeby dostać się do wymarzonej szkoły, uczniowie musieli – jedni w ostatnich klasach podstawówki, drudzy w gimnazjum – być lepsi od innych. Nie tyle dobrzy w jakiejś dziedzinie, ile po prostu lepsi. Albo jeszcze inaczej: ich koledzy i koleżanki musieli być gorsi. Nie było w tym ani grama współpracy, wyłącznie rywalizacja. Właśnie sztuka zwyciężania, umiejętność pokonywania, wysadzania przeciwnika z siodła – to najważniejsze cechy, które gwarantują uczniom sukces. W roku podwójnego naboru było to szczególnie widoczne. Do wymarzonej szkoły dostali się ci, którzy pokonali innych. Do najlepszych liceów dostali się sami zwycięzcy. Tam czekała ta sama filozofia: macie tak się uczyć, aby pokonać wrogów, brać udział w konkursach, olimpiadach, ogarniać testy egzaminacyjne. Wyniki nie mają znaczenia, najważniejsze, żeby oni byli za wami. Uczcie się dominować, nie współpracować.

Czytaj także: Ruch służbowy w oświacie

Największym wrogiem, w tym roku nie do pokonania, okazały się tzw. licea akademickie. W Polsce pierwsze miejsce zajęło Uniwersyteckie LO z Torunia (w zeszłym roku piąte). Szkoła nie z metropolii okazała się lepsza niż najlepsza warszawska (Staszic), lepsza niż wyśmienite V LO z Krakowa oraz znacznie lepsza niż wielkie i doskonałe placówki z Gdyni, Wrocławia, Szczecina, nie mówiąc o Poznaniu czy Łodzi. Uniwersyteckie LO z Torunia zyskało wielu silnych wrogów. Na pewno zrobią wszystko, by w kolejnych latach Toruń znalazł się niżej Poznania, Gdyni, Wrocławia, Krakowa, no i przede wszystkim Warszawy. O wymianie doświadczeń między najlepszymi szkołami nie może być mowy. Taki mamy klimat, aby walczyć. Dzięki rankingowi „Perspektyw” – wiemy z kim. Wrogiem numer jeden są licea akademickie. W Polsce Uniwersyteckie LO z Torunia, a w Łodzi – Publiczne LO Politechniki Łódzkiej.

Oświata jak piłka nożna

Obie zwycięskie szkoły to 20-latkowie. Z perspektywy warszawskiego Staszica (114 lat) czy łódzkiego Kopra (również 114 lat istnienia) to gówniarze. Niestety, owi smarkacze okazali się lepsi. Oto młodość ogniem zionie! Teraz seniorzy gotowi są dostać zawału, nieważne jakiej zapaści, byle pokonać małolatów. Takie wnioski wyciągają przegrani z rankingu: trzeba jeszcze mocniej rywalizować. Cóż jednak mogą zrobić młodym geniuszom owi staruszkowie? Pobrzdąkać orderami sprzed lat, odkurzyć dyplomy, powspominać lepsze czasy? A może pomachać laseczką, ponarzekać na bezczelność młodych, pozrzędzić na niesprawiedliwość losu? Guzik im zrobią. Nie siwy włos świadczy o mądrości, a wysokich umiejętności nie nabywa się wcale wraz z wiekiem. W osiąganiu wielkości nie liczy się wiek, lecz... no cóż, zapytajcie młodych.

Te zawody stare kluby przegrały. Na szczęście oświata jest jak piłka nożna. W tym roku puchar trafił do młodych szkół akademickich, do 20-latków. Sezon można uznać za stracony dla wyjadaczy w branży. Staszic w Warszawie, Koper w Łodzi, stare licea Krakowa, Wrocławia czy Poznania muszą wyciągnąć wnioski. Wszystkie dobre szkoły nieakademickie powinny zauważyć zagrożenie. Jeśli stare placówki nie przeciwstawią się chłystkom, licea akademickie zawłaszczą całą ekstraklasę, a dotychczasowych liderów zepchną do okręgówki. Za parę lat tegoroczną przegraną Staszic czy Koper będą wspominać jak wielką wygraną. Szkoły firmowane przez uczelnie rosną bowiem w siłę.

Uczniowie, nic się nie stało

Podziękowałem dzisiaj uczniom za to, że zwyciężyli. Mistrzostw nie wygrali, ale dali niezłego kopa przeciwnikom. Ranking świadczy dobitnie, że pokonaliśmy wrogów. Jako nauczyciel, wychowawca i wasz coach jestem zadowolony. Pamiętajcie, że szkoła dała wam powód do dumy, ponieważ jest w pierwszej lidze. Nie będziecie współpracować z innymi klubami, gdyż wasz klub jest klubem mściwym. Nie będziecie chodzić do innych klubów, chyba że po to, aby walczyć. Nie będziecie zakładać szalika wrogich klubów, bo wasz klub nie pozostawi bezkarnie tej obrazy. Będziecie czcić i szanować tylko swoją szkołę. Będziecie walczyć i zwyciężać – w ostatecznym rachunku tylko to się liczy. Pamiętajcie o dniu rankingu w przyszłym roku.

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Żyjmy Lepiej

Dziesięć tysięcy kroków

Chodźmy chodzić, maszerować z kijami i biegać. Plan minimum to dziesięć tysięcy kroków dziennie. Można też zwiększyć obroty, ale trzeba to robić z głową.

Marcin Piątek
28.07.2020
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną