Społeczeństwo

Janko milicjant

Jak były milicjant został lutnikiem

Jan Bator Jan Bator Marek Podmokły
Na skrzypcach Jana Batora, milicjanta w stanie spoczynku, a hobbystycznie lutnika, gra cały świat. Przez przypadek nawet jedna z kapel grających dla ojca Rydzyka.
Bator osiągnął w branży taką renomę, że stać go, jak niegdyś Stradivariusa, na leśny rekonesans Alp. Ale jest patriotą. Interesują go tylko drzewa rosnące od Bieszczad po Krynicę.Marek Podmokły Bator osiągnął w branży taką renomę, że stać go, jak niegdyś Stradivariusa, na leśny rekonesans Alp. Ale jest patriotą. Interesują go tylko drzewa rosnące od Bieszczad po Krynicę.

Dłubiąc skrzypki, Bator szuka natchnienia, podziwiając podhalańskie widoki z okna. Tak zapierające dech, że o zmierzchu pod jego domem we wsi Mizerna, postawionym za dolary, które zapobiegliwa góralska babka przywiozła w 1920 r. z amerykańskiej emigracji, natrętnie umawiają się na schadzki zakochani. Muszą przy tym toczyć jakieś poważne rozmowy, bo wypalają tyle papierosów, że wyniósł im słoik. Niech się kochają, nie śmiecąc.

Lecz ostatnio bardziej niż romantyczność Batorowi gra na nerwach polityka.

Polityka 5.2020 (3246) z dnia 28.01.2020; Społeczeństwo; s. 36
Oryginalny tytuł tekstu: "Janko milicjant"

Czytaj także

Kultura

Niezwykły film o Tonym Haliku

Nowy film przypomina postać Tony’ego Halika – polskiego podróżnika, honorowego „białego Indianina”, nieustraszonego reportera, który realizm magiczny uprawiał w życiu i pracy.

Aneta Kyzioł
18.09.2020