Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 11,90 zł!

Subskrybuj
Społeczeństwo

Stłuczka z życiem

Stłuczka, która odmieniła życie

Dostrzegał na mieście podziały polityczne w swojej sprawie. Pytano, czy już ustawił się za pieniądze koalicji i jaką w Sejmie obiecano mu posadkę. Dostrzegał na mieście podziały polityczne w swojej sprawie. Pytano, czy już ustawił się za pieniądze koalicji i jaką w Sejmie obiecano mu posadkę. Łukasz Gągulski/PAP, Studio Polityki
Sebastian Kościelnik już nie przypomina dzieciaka z seicento, który przed trzema laty wjechał w konwój z premier Beaty Szydło.
O tym, kto uderzył w drzewo, dowiedział się od strażaka. Pocieszał, że zawsze mógł trafić gorzej.ArtService/Forum O tym, kto uderzył w drzewo, dowiedział się od strażaka. Pocieszał, że zawsze mógł trafić gorzej.

Ten młody chłopiec, jak wyrażała się o nim premier Beata Szydło, której kolumnę staranował 10 lutego 2017 r., właśnie oczekuje na mający zapaść wyrok. Minęło ze 20 rozpraw, zanim przestał uwierać go garnitur. Najbardziej onieśmielony czuł się na przedostatniej sprawie, odprowadzany pod sądowy gmach przez samego Trzaskowskiego, gdy kandydat na prezydenta trzymał nad nim parasol. Sebastian doroślał etapami podczas kolejnych kolizji z rzeczywistością, które zapoczątkowała pamiętna stłuczka. Opowie po kolei, ale musi uważać na słowa. Ponieważ większość posiedzeń w jego sprawie miała charakter niejawny ze względu na bezpieczeństwo państwowe. Jeśliby coś przypadkowo rozpowszechnił, narażając kraj, groziłoby mu dodatkowe pięć lat odsiadki.

Chłopiec

Życie dzieli na przed stłuczką i po. Zanim zderzył się z rządem, absolutnie nie działo się nic, jak u każdego ucznia technikum na oświęcimskim blokowisku. Prawo jazdy zrobił trzy lata przed poturbowaniem premier, a seicento dostał od ojca. Ani razu nie zapłacił mandatu, zresztą ciężko było się czymś takim rozpędzić. Poza tym charakter miał niebrawurowy. Mama wychowująca go w pojedynkę, bo tato wyjechał za pracą na Zachód, niepokoiła się nawet, iż nazbyt skryty. Wręcz samotnik, bardziej zainteresowany obserwowaniem przez lunetę przestrzeni kosmicznej niż sprawami przyziemnymi, do jakich należy nauka. Z tą bywało różnie, tuż przed wypadkiem cierpiał na bezsenność, przez co powtarzał czwartą klasę. Prócz gwiazd godziny niespania marnotrawił na kino. Lubił samotne seanse na filmach z lat 80.

Właśnie wracał z galerii handlowej, gdzie kupił bilet na wieczorny seans, kiedy zauważył korek na mieście, który postanowił ominąć. Zapewne ktoś z 11 członków BOR, holujących premier do domu na weekend w opancerzonej kolumnie, wybrał ten sam skrót.

Polityka 28.2020 (3269) z dnia 07.07.2020; Społeczeństwo; s. 37
Oryginalny tytuł tekstu: "Stłuczka z życiem"
Reklama