Rabaty na prenumeratę cyfrową Polityki

40% lub 50%

Subskrybuj
Społeczeństwo

Rada od parady. Eksperci radzą, premier robi swoje

Premier Mateusz Morawiecki Premier Mateusz Morawiecki Krystian Maj / Kancelaria Prezesa RM
Jak to jest, że premier powołał Radę Medyczną, aby doradzała mu w sprawach epidemii, a nie konsultuje z nią wszystkich swoich decyzji?

Pomysł zorganizowania najbliższych ferii zimowych dla uczniów z całej Polski w jednym terminie zbulwersował nie tylko właścicieli hoteli i pensjonatów, ale też rodziców i niemałe grono ekspertów. Co ciekawe, w pierwszym szeregu krytyków planów rządu stanęła prof. Magdalena Marczyńska, doświadczona pediatra z Kliniki Chorób Zakaźnych Wieku Dziecięcego Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, która w Radzie Medycznej zasiada wraz ze specjalistami chorób zakaźnych i pojedynczymi przedstawicielami innych dziedzin medycznych.

Czytaj także: Rząd się gubi. Sklepy, święta, wyciągi...

To kilkunastoosobowe grono spotyka się wirtualnie na telekonferencjach, nierzadko z udziałem premiera Mateusza Morawieckiego, ale nie wszystkie strategiczne decyzje omawia z nim, zanim zostaną one przedstawione opinii publicznej. – O pewnych sprawach wiemy wcześniej, o innych dowiadujemy się w ostatniej chwili, a o wielu wcale – mówi jeden z członków Rady. Więc gdy poinformowano na konferencji prasowej, że w tym roku ferie zimowe odbędą się dla wszystkich dzieci w tym samym terminie, a najlepiej, aby każda rodzina pozostała w domu – Rada Medyczna skierowała do rządu zupełnie inne stanowisko (zdanie odrębne miała zgłosić jedynie prof. Anna Piekarska z Uniwersytetu Medycznego w Łodzi). W opinii lekarzy skumulowanie ferii jest niefortunne, ponieważ stęsknieni za wypoczynkiem lub choćby kilkudniowym wyjazdem będą i tak starali się obchodzić nieżyciowe przepisy, co spowoduje dużo gorsze konsekwencje. Więc po co premierowi Rada, jeśli jej argumenty nie są brane pod uwagę?

Czytaj także: Chaos z danymi o zakażeniach i kontrolą nad testami

Macie ferie, siedźcie w domach!

Eksperci uzasadniają swoje zdanie, które nawet minister zdrowia Adam Niedzielski uważa za zbyt liberalne, kilkoma istotnymi przesłankami. Po pierwsze, jak tłumaczyła już w wywiadach prof. Marczyńska, dzieci nie powinny przez okres ferii pozostawać w zamknięciu, bo trzymając się kalendarza, są już zamknięte w domach od wiosny tego roku i może to mieć fatalny wpływ na ich rozwój psychofizyczny.

Jeśli rząd zaleca, aby ten czas spędzać pod kluczem, to niech nie nazywa tego feriami, tylko szczerze lockdownem – mówi „Polityce” pani profesor. Zdaje się jednak, że zarówno premier, jak i minister zdrowia boją się jak ognia wprowadzać narodową kwarantannę (na razie nią postraszyli), więc takie półśrodki są im bardziej na rękę. Niby rząd udaje, że racjonalnie wprowadza restrykcje mające wyhamować wzrost zakażeń, a tak naprawdę gubi się w swoich nierealistycznych pomysłach i nie słucha ekspertów.

Czytaj także: Rządowa strategia? Zostań w domu, ale po zakupach

Zdaniem prof. Magdaleny Marczyńskiej ferie można by rozciągnąć w czasie tak, aby zapewnić dzieciom możliwość wyjazdów na świeże powietrze w mniejszych skupiskach. Bo lekarka nie wierzy, że mimo zakazu ludzie i tak nie ruszą w Polskę, zwłaszcza że wiele zaradnych rodzin już zarezerwowało miejsca, więc hotele i pensjonaty albo kwatery znajomych będą przepełnione. – To rozwiązanie dużo gorsze, niż gdyby podzielić kraj na województwa czy mniejsze regiony i zaplanować wyjazdy w okresie od stycznia do marca.

No tak, ale to wymaga logistyki, a rząd nie za bardzo chyba chciałby się tym zajmować. O wiele wygodniej zamknąć nas w domach i zrzucić kłopot na rodziców – szkoły w ferie wszak nie będą pracować, więc nawet namiastka nauki, którą zapewniają zdalne lekcje, pójdzie w kąt. Trzeba dzieciom będzie zapewnić inne atrakcje, ale to już ministra zdrowia ani premiera nie za bardzo obchodzi. Prościej im powiedzieć: macie ferie, siedźcie w domach!

Czytaj też: Puste szkoły i galerie. Czemu służą nowe restrykcje?

Co na ten temat sądzi prof. Robert Flisiak, prezes Polskiego Towarzystwa Epidemiologów i Lekarzy Chorób Zakaźnych? – Z tą decyzją można było poczekać na dalszy rozwój sytuacji epidemiologicznej, ale skłaniam się do stanowiska, że ferie powinny być maksymalnie rozciągnięte w czasie, aby zmniejszyć zagęszczenie osób wypoczywających i rozłożyć w czasie ewentualne podróże.

Dodaje również, że ograniczenie czasu ferii zakłada istnienie idealnego społeczeństwa, bo i on nie wierzy, że wszyscy posłusznie pozostaną w domach.

Głuchy telefon, czyli dlaczego Rada nie radzi

Rada Medyczna opiniowała premierowi kwestię wykorzystania testów antygenowych oraz nowe zasady działania szpitali tymczasowych. Jednak wśród jej członków coraz częściej pojawia się rozczarowanie, że spotkania wirtualne organizowane są ad hoc, bez wcześniejszego przygotowania i poinformowania uczestników, jakiego tematu będą dotyczyć. Premier słucha, ale zazwyczaj ma własne zdanie. Coraz częściej nawet jego główny doradca ds. epidemii, krajowy konsultant w dziedzinie chorób zakaźnych prof. Andrzej Horban, nie jest w stanie przekonać go do swoich naukowych racji.

Może dlatego Rada radzi sobie, a rząd wie swoje? Przecież ostatnie plany, tak hucznie ogłoszone na najbliższe tygodnie (co miało być plusem dla rządu, że nie zaskakuje obywateli za pięć dwunasta), powstały też nie wiadomo w czyim gabinecie, a na pewno nie w oparciu o jakieś sensowne dowody epidemiologiczne. Bo Rada Medyczna nie konsultowała pomysłu na testowanie mieszkańców trzech województw, częściowego otwarcia galerii, zamykania na ferie hoteli i wyciągów narciarskich ani zakazu spotkań rodzinnych w czasie Bożego Narodzenia (limit gości przy stole został wyznaczony arbitralnie).

Prawdopodobnie dla rządzących w tej chwili ważniejsza jest opinia środowisk gospodarczych niż medycznych, ale najbardziej istotna wydaje się propaganda. Czyż nie taki przekaz płynie z konferencji prasowych – aby wszyscy mieli poczucie, że tym razem (inaczej niż latem, przed terminem wyborów prezydenckich) epidemia wciąż jest w natarciu, ale i premier, i ministrowie panują nad sytuacją? I bardzo chcą pomóc – choć pomysły mają wciąż nietrafione. Rada Medyczna stała się więc listkiem figowym, którym tę nieudolność najłatwiej przykryć. Zresztą też nieporadnie, bo eksperci w odróżnieniu od polityków nie obawiają się bronić swojego zdania albo głośno go wypowiadać w mediach, nawet kiedy decydenci nie chcą ich słuchać.

Czytaj także: Chaos. Za chwilę otworzą wyciągi, ale zamkną stoki

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Ludzie i style

Polityka przy stole. Symulator kampanii wyborczej i inne planszówki

Kogo znane na co dzień z ekranów i gazet polityczne spory nadal bardziej ekscytują, niż męczą, może sprawdzić swoich sił w ich wersji pudełkowej. Uwaga – wciągają jak prawdziwe.

Michał Klimko
25.11.2021
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną