Rabaty na prenumeratę cyfrową Polityki

40% lub 50%

Subskrybuj
Społeczeństwo

„Świadka można doprowadzić przymusem”. Policja gnębi za strajk

Protest aborcyjny w Rzeszowie Protest aborcyjny w Rzeszowie Patryk Ogorzałek / Agencja Gazeta
Policja wzywa na przesłuchania uczestniczki i organizatorki protestów z artykułu, za który grozi do ośmiu lat więzienia. To wyższy poziom eksperymentowania z przepisami.

Przez anonimowy donos do Prokuratury Rejonowej w Oleśnicy do Barbary Kowiel, Laury Kwoczały i Rienki Kasperowicz zaczęły przychodzić wezwania na przesłuchanie. Sprawa dotyczy „sprowadzania niebezpieczeństwa dla życia lub zdrowia wielu osób” przez „spowodowanie zagrożenia epidemiologicznego”. Grozi za to kara pozbawienia wolności od sześciu miesięcy do nawet ośmiu lat.

Wszystkie trzy – działaczka Razem, tegoroczna maturzystka i właścicielka kwiaciarni – uczestniczyły w Strajku Kobiet i na różnym etapie protestów inicjowały oleśnickie „spacery”. W 37-tys. mieście na przełomie października i listopada brało w nich udział blisko tysiąc osób. – Ludzie mówili, że to historyczna chwila, bo odkąd żyją, nie widzieli w Oleśnicy takiego poruszenia. Trzy lata temu pod sądami stało kilka osób, a nasz marsz ciągnął się przez kilka ulic – mówi Rienka.

Tak zwane przyjazne zastraszanie

Przy okazji pierwszych protestów 28 i 30 października policja z nimi współpracowała. Funkcjonariusze mówili, że są z nimi. – Telefonicznie ustalałyśmy trasę przemarszów, które zabezpieczano – opowiada 18-letnia Laura Kwoczała. – Kiedy w czasie demonstracji zostałam zaatakowana przez mężczyznę, policja odciągnęła go ode mnie – dodaje Rienka.

Przed szóstym protestem sytuacja się zmieniła. 3 listopada telefon z policji, prośba o spotkanie. Usłyszały, że za poprzednie manifestacje nie spotkają je żadne konsekwencje, ale kolejne nie będą już ochraniane, bo zbyt wielu funkcjonariuszy poszło na zwolnienie z powodu koronawirusa, musieliby wezwać wsparcie. Jeśli znów wyjdą na ulice, policja użyje środków przymusu bezpośredniego, by rozgromić wydarzenie, może dojść do zatrzymań, będą mandaty. – To wszystko było w miłym tonie, dopiero potem dowiedziałam się, że to taka taktyka manipulacyjna zwana przyjaznym zastraszaniem – opowiada Laura.

To jedna z dwóch typowych metod stosowanych wobec protestujących – rzekomo przyjaźni policjanci dzielą się tajną wiedzą operacyjną: będą takie rozkazy a takie. Inne słyszą bardziej agresywną wersję: zostaniecie same z zarzutami karnymi, odpuście, nikt wam nie pomoże, a zwłaszcza baby ze Strajku w Warszawie. Czasami działa. W Oleśnicy protest 6 listopada odwołano. Od tamtej pory aż do dziś w mieście nie odbyła się żadna demonstracja. – Mieszkańcy nie są gotowi na represje związane z udziałem w proteście – uważa Rienka. Z koleżankami działa wirtualnie – wystosowały apel solidarnościowy, przedłożyły go Radzie Miejskiej. Ta go jednak nie przyjęła.

Zapędzić demonstrantów w kozi róg

Na piśmie wzywającym na przesłuchanie napisano: „Na świadka, który bez usprawiedliwienia nie stawi się albo bez zezwolenia policjanta oddali z miejsca czynności przed jej zakończeniem, zostanie nałożona kara pieniężna. Ponadto prokurator może zarządzić przymusowe doprowadzenie świadka”. Niby typowa procedura, ale nie do końca. Doradzający Strajkowi Kobiet prawnicy twierdzą, że prawdziwą intencją jest najpewniej pokazowe ukaranie aktywistek, a wezwanie ich w roli świadków służy ograniczeniu ich praw – podejrzany zawsze może odmówić składania zeznań ze względu na zakaz zmuszania do samooskarżenia się. Świadek też może odmówić, ale w sposób ograniczony.

Zapowiedź ścigania organizatorek protestów za stwarzanie zagrożenia epidemiologicznego padła prosto z Prokuratury Krajowej. Wskazano nawet konkretny paragraf: sprowadzenie niebezpieczeństwa dla życia lub zdrowia wielu osób, art. 165 Kodeksu karnego. Prokuratura została poinformowana o wszczęciu kilku postępowań przygotowawczych – donosił kilka dni temu Onet. – To ten sam artykuł, na który powoływał się Jarosław Kaczyński, mówiąc 18 listopada o krwi na rękach. Znaczące jest to, że jako pierwsze z tego artykułu mają zeznawać młode osoby z mniejszej miejscowości. Wygląda to na kolejną próbę zastraszenia – komentuje posłanka i przewodnicząca Partii Zieloni Małgorzata Tracz, która jako pierwsza poinformowała o sytuacji w Oleśnicy. Zieloni wystosowali również apel w obronie protestujących, pod którym podpisało się 130 osób ze świata kultury, ruchów społecznych, a także polityków i polityczek KO i Lewicy.

Nie rozumiem, dlaczego to my jesteśmy ścigane z tego artykułu, a nie uczestnicy czy organizatorzy Marszu Niepodległości, którzy negują istnienie pandemii. A my tylko, przestrzegając przepisów sanitarnych, wyszłyśmy na ulice krzyczeć o niesprawiedliwości, która nas dotknęła – mówi Rienka. – Policja eksperymentuje z różnymi przepisami, art. 165 jest jednym z jej nowszych pomysłów – podsumowuje Hanna Machińska, zastępczyni RPO.

Mam pierwszą tego typu sprawę

Rzecznik Praw Obywatelskich, choć nie może uczestniczyć w tego typu przesłuchaniach, zamierza się tej sprawie przyglądać. – Zarejestrowaliśmy ją jako skargę od wrocławskiego koła Zielonych. W piątek 4 grudnia skierowaliśmy wystąpienie do komendanta powiatowego o pilne przesłanie Rzecznikowi szczegółowych informacji na temat stanu postępowania i podstaw prawnych podjętych działań – mówi Mirosław Wróblewski, dyrektor Zespołu Zespołu Prawa Konstytucyjnego, Międzynarodowego i Europejskiego RPO. Do biura wpływa wiele podobnych skarg – choć oleśnicka jest pierwsza z paragrafu 165. Jedna z ostatnich, którą zajmował się Wróblewski, dotyczy donosu, jaki radny PiS złożył na pracowniczkę urzędu z Bytowa, bo brała udział w protestach.

Pod koniec listopada Adam Bodnar wydał do policji apel o wycofanie skierowanych do sądu wniosków o ukaranie ponad stu osób protestujących 22 października 2020 r. przeciw zakazowi aborcji (w sumie były 84). 28 osób ukarano mandatami. Zdaniem RPO działania te nie znajdują oparcia w obowiązującym prawie, a wnioski nie zostały wydane na podstawie przepisów porządkowych.

Jeśli odpowiedź policji będzie negatywna, a trzeba założyć, że przynajmniej część postępowań będzie kontynuowanych, RPO ma jeszcze prawo do wniesienia kasacji – zapowiada Wróblewski.

Jestem wdzięczna

Rienka Kasperowicz ma 26 lat. Polonistka z wykształcenia. W przeszłości działała w Fundacji Mamy Głos, potem wstąpiła do partii Razem. Należy do jej wrocławskich struktur.

Barbara Kowiel nie chce nazywać się aktywistką. Jest zaniepokojoną obywatelką, matką, siostrą. Po protestach mieszkańcy grozili w sieci bojkotem konsumenckim jej kwiaciarni. Ktoś w nocy napisał na witrynie jej biznesu „wypierdalać”. – Było to niewspółmierne do pozytywnej reakcji, jaką otrzymałam ze strony mieszkańców. Za to jestem wdzięczna – mówi.

18-letnia Laura Kwoczała mimo młodego wieku już raz zeznawała na oleśnickim komisariacie. – W sierpniu zostałam spisana za nielegalne zgromadzenie czterech osób pod komendą – to był cichy solidarnościowy protest z Margot. Zrobiliśmy sobie tylko zdjęcia z kartonami. Był tam też Franek Broda, siostrzeniec premiera – mówi. Wcześniej wzięła udział w szkolnym projekcie symulującym wybory i promującym postawy obywatelskie. I teraz takie lekcje odbywa regularnie, na ulicy.

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Ludzie i style

Polityka przy stole. Symulator kampanii wyborczej i inne planszówki

Kogo znane na co dzień z ekranów i gazet polityczne spory nadal bardziej ekscytują, niż męczą, może sprawdzić swoich sił w ich wersji pudełkowej. Uwaga – wciągają jak prawdziwe.

Michał Klimko
25.11.2021
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną