Piszemy o wszystkim, co ważne

Codziennie coś nowego. Bądź w centrum wydarzeń.

Subskrybuj
Społeczeństwo

„Po prostu szła do domu”. Morderstwo, które wstrząsnęło Brytyjczykami

Protesty w Londynie po morderstwie Sary Everard Protesty w Londynie po morderstwie Sary Everard Henry Nicholls / Forum
Morderstwo Sarah Everard wstrząsnęło Wielką Brytanią, a przede wszystkim roznieciło wątpliwości co do tego, czy policja w równy sposób traktuje wszystkich obywateli.

Wieczorem 3 marca 33-letnia Sarah Everard zamknęła drzwi od mieszkania przyjaciółki na południu Londynu i dziarskim krokiem skierowała się w stronę domu w sąsiedniej dzielnicy. Szybki marsz powinien był zająć jej niecałą godzinę. Trwał jednak, można powiedzieć, całą wieczność – szczątki Sarah znaleziono 11 marca w zalesionej części Kentu. Śledztwo wykazało, że została porwana, zwabiona do samochodu – najpewniej pod pretekstem łamania reguł lockdownu – przez osobę machającą odznaką policyjną, a następnie zamordowana.

To morderstwo wstrząsnęło Wielką Brytanią

W sobotę sąd zdecydował o otwarciu postępowania przeciwko 48-letniemu konstablowi londyńskiej policji Wayne’owi Couzensowi, którego zatrzymano już 8 marca, jeszcze przed znalezieniem zwłok Sarah, jako prawdopodobnego porywacza. Za kaucją wyszła z aresztu kobieta oskarżana o pomoc w przeprowadzeniu porwania.

Morderstwo wstrząsnęło Wielką Brytanią, ale przede wszystkim roznieciło wątpliwości co do tego, czy policja w równy sposób traktuje wszystkich obywateli. Jak praktycznie każdy kraj na świecie Wielka Brytania zmaga się z plagą morderstw na kobietach i wyostrzoną przez pandemiczne zakazy falą przemocy wobec nich. Sobotnie zgromadzenie w Clapham, gdzie po raz ostatni widziano Sarah żywą, stało się cichym wiecem politycznym (na którym pojawiła się, bez maseczki, księżna Kate, najwyraźniej chcąc w ten sposób podreperować wizerunek rodziny królewskiej; nie udało się).

Zgromadzeń ku pamięci Sarah było zresztą więcej. To największe, w Clapham, odbyło się mimo zakazu związanego z pandemią. Dla porządku: zakaz zaskarżono, ale sędzia wezwał strony do porozumienia, co niestety nie załatwiło sprawy. Policja uznała, że ryzyko szerzenia się wirusa było zbyt wysokie, a organizatorzy pod presją grzywny ok. 10 tys. funtów porzucili pomysł zgromadzenia. Ludzie i tak przyszli – przerażeni, współczujący, smutni, pełni wątpliwości. W końcu mordercą okazał się policjant.

System zawodzi kobiety

Ok. godz. 18 policjanci przeszli do rozbijania zbiorowiska, a internet obiegły sceny z brutalnego aresztowania rudowłosej dziewczyny, do którego przystąpiono właściwie nie wiadomo dlaczego. Uwiecznieni na filmie funkcjonariusze rozrzucili i stratowali przyniesione przez ludzi kwiaty w kolejnym niezrozumiałym geście. W niedzielę pod parlamentem stawiły się już tysiące ludzi protestujących przeciw brutalności policji i wzywających Cressidę Dick, londyńską komisarz, do ustąpienia ze stanowiska. Dick wykluczyła odejście, ale mer Sadiq Khan uznał wyjaśnienia policji za „niezadowalające”, a same aresztowania za „nie do przyjęcia”.

Zdanie to podziela szereg polityków z lewej i prawej strony. Stowarzyszenie Reclaim These Streets, które miało organizować straż zgromadzenia w Clapham, zanim zostało zdelegalizowane, wyraziło „głęboki smutek i gniew” na widok „funkcjonariuszy używających siły wobec kobiet na zgromadzeniu przeciw męskiej przemocy”. Organizacja też jasno postawiła problem: „Nadszedł czas, by policja i rząd zdały sobie sprawę, że system ścigania i wymiar sprawiedliwości nie działają wystarczająco dobrze w ochronie kobiet. Dziś w nocy znowu zawiódł kobiety. Będziemy walczyć, by ich głosy były mimo wszystko słyszalne”.

Kogo policja chroni, a kogo nie

Wątpliwości wobec działań policji w Londynie wpisują się w szerszą falę społecznych wątpliwości co do roli i bezstronności sił porządkowych. W wielu miejscach zauważa się, że policja siłą niepisanych reguł dzieli ochraniane populacje na równych i równiejszych. W Stanach Zjednoczonych granica przebiega między białymi a czarnymi. We Francji, obok strukturalnego rasizmu, coraz większy niepokój budzi brutalność w stosunku do niemal wszystkich grup, które wychodzą na ulice protestować – i nie chodzi tylko o kontekst pandemiczny, narastający problem widać było już wcześniej, przy okazji „żółtych kamizelek” czy strajków po zapowiedzi reformy emerytur.

W Wielkiej Brytanii kobiety żądają wyjaśnień w związku z niedostateczną ich zdaniem ochroną przed przestępstwami na tle seksizmu. W Polsce coraz wyraźniej mówi się o różnicy w traktowaniu uczestników Strajku Kobiet i zgromadzeń na tle narodowym, a w ostatnich dniach także o nieproporcjonalnie łagodnym traktowaniu rozrabiających kiboli w stosunku do protestujących feministek.

Policja bardziej represyjna

Tymczasem odpowiedzią na to jest fala legislacji zaostrzających represje, poszerzających uprawnienia policji i zawężających prawa protestujących. W Polsce „ustawa inwigilacyjna” i komplementarna ustawa antyterrorystyczna przeszły już w 2016 r., dając policji pole działania niebezpiecznie wkraczające w obszar swobód obywatelskich. Ustawa o „bezpieczeństwie globalnym” we Francji zakazała filmowania funkcjonariuszy podczas protestów. Kontrowersji nie brak i w Wielkiej Brytanii – w tym tygodniu mają się odbyć głosowania nad projektem zaostrzającej możliwości represji ustawy o policji, przestępstwach, wyrokach i sądownictwie przygotowanej przez minister spraw wewnętrznych Priti Patel.

Wygląda to tak, jakby demokracja w naszych głowach rozwijała się, ale demokratyczność naszych instytucji coraz częściej ustępowała miejsca bardziej autorytarnym rozwiązaniom. Pandemia i związane z nią obostrzenia nie pomagają w codziennym rozwiązywaniu tej sprzeczności. Najwyraźniej nie tylko w Polsce siły prodemokratyczne będą się musiały porządnie napracować, zanim uda się odzyskać poczucie, że nasze państwa należą do nas.

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Diagnoza: borelioza. Ale czy na pewno?

W Polsce mnożą się fałszywe rozpoznania boreliozy. Oraz medycy, rzekomi specjaliści od tej choroby. A także rzekomi chorzy, spanikowani, że padli ofiarą kleszcza.

Paweł Walewski
07.11.2017
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną