Społeczeństwo

PiS stworzy (sobie?) Akademię

Uczelnia kształci studentów na kierunkach turystyka, logistyka, bezpieczeństwo narodowe, mechanika i budowa maszyn, pedagogika, filologia angielska, a także pielęgniarstwo. Uczelnia kształci studentów na kierunkach turystyka, logistyka, bezpieczeństwo narodowe, mechanika i budowa maszyn, pedagogika, filologia angielska, a także pielęgniarstwo. Jakub Orzechowski / Agencja Gazeta
PiS odtwarza Akademię Zamojską. Będzie kształcić elity „przygotowane do podejmowania czynnych starań na rzecz ochrony, rozwoju i umocnienia kulturowego i cywilizacyjnego dziedzictwa Polski”.

„Niezwykle trudna sytuacja, w jakiej znalazła się obecnie nasza Ojczyzna, zmusza państwo polskie i naród polski oraz społeczności lokalne do ogromnego wysiłku i pracy, mających za cel zachowanie i umocnienie naszego niepodległego i suwerennego bytu narodowego i państwowego. Byt ten jest zagrożony nie tylko przez czynniki natury zdrowotnej, ekonomicznej, materialnej i społecznej, ale także bardzo mocno przez atak na tożsamość kulturową i cywilizacyjną Polek i Polaków”. Tak zaczyna się uzasadnienie poselskiego projektu ustawy o utworzeniu Akademii Zamojskiej.

Przemysław Czarnek wśród pomysłodawców

Projekt złożyło 25 parlamentarzystów – głównie z PiS. Ich reprezentantem jest zamojski polityk tej partii Sławomir Zawiślak, wśród inicjatorów znalazł się również szef MEiN Przemysław Czarnek. Pomysłodawcy oczekują, że Akademia ruszy już 1 września, a swoją działalnością nawiązywać będzie do tradycji słynnej uczelni renesansowej, założonej w 1594 r. (choć, jak można wnosić z uzasadnienia, ideały renesansowego humanizmu i otwartości nie są autorom projektu szczególnie bliskie). Akademia, trzeba przyznać, nie ma być stworzona od zera w kilka miesięcy. Według poselskiego zamysłu zostanie w nią przekształcona działająca w Zamościu Uczelnia Państwowa im. Szymona Szymonowica. Tkwi tu jednak pewien szkopuł.

„Akademia” to nie jest taka sobie nazwa. Zgodnie z prawem o szkolnictwie wyższym i nauce, aby uczelnia mogła się nią posługiwać, musi spełnić szereg wymogów. Przede wszystkim: kształcić doktorów przynajmniej na dwóch kierunkach. A zamojska UP uczy głównie na poziomie licencjackim. Tylko na jednym kierunku – pielęgniarstwo – umożliwia uzyskanie tytułu magistra. Przeciwne poselskim planom są same władze uczelni, które podkreślają m.in., że przy takim punkcie wyjścia niemożliwe jest zorganizowanie kształcenia doktorskiego w cztery lata – bo tyle czasu przewidziano na to w projekcie ustawy.

Inna sprawa, że nadawanie statusu akademii awansem, w trybie warunkowym, zgodnie z prawem nie jest możliwe. Negatywne, a w zasadzie miażdżące opinie o projekcie napisały Polska Akademia Nauki, Rada Główna Nauki i Szkolnictwa Wyższego i Konferencja Rektorów Akademickich Szkół Polskich. Jak podkreślił prezes PAN prof. dr hab. Jerzy Duszyński, w środowisku Polskiej Akademii Nauk z zaskoczeniem przyjęto uzasadnienie projektu, jak również fakt, że pojawiają się w nim błędy, np. w pisowni (budynek, o którym autorzy projektu piszą „Pałac Zamojskich”, nazywa się „Pałacem Zamoyskich”, zgodnie z pisownią nazwiska twórcy miasta Zamościa, co, zdawałoby się, łatwo ustalić, będąc zanurzonym w dziedzictwie, historii i tradycji).

Przejęcie posad, stanowisk i mienia

Jest jeszcze jeden wątek, być może kluczowy. Zgodnie z projektem ustawy majątek Uczelni Państwowej im. Szymona Szymonowica, który składa się m.in. z pięciu budynków, zostanie przejęty przez Akademię z chwilą jej utworzenia. Przy tym stosunki pracy z dotychczasowymi pracownikami uczelni ustaną w trzy miesiące po wejściu w życie ustawy (chyba że zostaną im zaproponowane nowe warunki zatrudnienia). Rektora Akademii powoła minister Przemysław Czarnek. Można usłyszeć opinie, że wygląda to na przejęcie posad, stanowisk i mienia. Majątek uczelni państwowej, oczywiście, ostatecznie należy do państwa, ale był wypracowywany i pozyskiwany latami przez osoby, które – bardzo możliwe – już wkrótce będą musiały ustąpić miejsca nominatom szefa MEiN i jego otoczenia.

Sejm właśnie zaczął prace nad projektem ustawy w sprawie utworzenia Akademii i na razie idą jak burza. Regulacje brawurowo przeszły przez pierwsze czytanie na komisji edukacji, nauki i młodzieży. Prawnicy Biura Analiz Sejmowych na posiedzeniu zwracali co prawda uwagę, że zgodność niektórych artykułów projektowanej ustawy z innymi przepisami prawa budzi wątpliwości (chodzi m.in. o kodeks pracy i planowane automatyczne wygaśnięcie umów). Tych wątpliwości nie podzielili jednak ani wnioskodawcy, ani obecny na komisji wiceszef MEiN Wojciech Murdzek, ani koalicyjna większość, która zgodnie poparła projekt.

Posłowie opozycji podkreślali, że podnoszenie rangi uczelni działających poza największymi ośrodkami w odpowiedzi na potrzeby lokalnych społeczności jest kierunkiem ze wszech miar słusznym, należy jednak zmierzać do tego w zgodzie z obowiązującym prawem i uwzględniając to, co realnie jest możliwe do wykonania. Chciałoby się dodać: i uwzględniając rzeczywiste wyzwania współczesnego świata. Ale to może nadmiar roszczeń.

Edukacja w oparciu o tradycję narodową

Aktualnie zamojska uczelnia kształci studentów na kierunkach turystyka, logistyka, bezpieczeństwo narodowe, mechanika i budowa maszyn, pedagogika i filologia angielska, a także wspomniane pielęgniarstwo. Według zamysłu posłów wkrótce, już w Akademii, kształcenie ma się dokonywać „w oparciu o naukę historii, pogłębione polskie studia humanistyczne i społeczne, tworzone w duchu realizmu filozoficznego oraz chrześcijańskiej tradycji narodowej”.

Jeśli Akademii Zamojskiej formalnych wymogów uczelni akademickiej nie uda się spełnić w cztery lata przewidywane przez inicjatorów reaktywacji, zakładają oni, że jej nazwa znów zostanie zmieniona. Uczelniane stanowiska i etaty będą już jednak rozdysponowane między właściwych pracowników naukowych, a pewnie także tych z sekretariatów, serwerowni i szatni. Studentom coś z ducha realizmu filozoficznego oraz chrześcijańskiej tradycji narodowej też może uda się wpoić. Jednak najbardziej pouczająca będzie dla wychowanków sama w sobie obserwacja ewolucji nazwy uczelni, fluktuacji kadr oraz towarzyszące tym procesom uzasadnienia i wywody logiczne.

Szczególnego kolorytu w tych okolicznościach nabiera fakt, że to właśnie w akcie fundacyjnym Akademii Zamojskiej pojawiły się słynne słowa Jana Zamoyskiego: „Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie”.

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Ludzie i style

Wszechobecny Krzysztof Stanowski. Jak wyjaśnić ten fenomen?

Wyrósł najwyraźniej na pierwszego dziennikarza w Polsce, którego koniecznie trzeba przekonać do swoich racji. Bo można się ze Stanowskim nie zgadzać, ale „trzeba go szanować”.

Katarzyna Czajka-Kominiarczuk
13.06.2021
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną