Piszemy o wszystkim, co ważne

Codziennie coś nowego. Bądź w centrum wydarzeń.

Subskrybuj
Społeczeństwo

Co ma Czarnek do Putina

Minister edukacji i nauki Przemysław Czarnek Minister edukacji i nauki Przemysław Czarnek Paweł Małecki / Agencja Gazeta
Jeśli nie chcemy społeczeństwa zatrutego indoktrynacją ideologiczną tak jak mieszkańcy Rosji, którzy wierzą w walkę z ukraińskim faszyzmem, kontrolujmy treści nauczania płynące z polskiego ministerstwa edukacji.

Może się wydawać, że wojna toczona w obronie suwerennej Ukrainy nie ma nic wspólnego z nauką historii, a z edukacją historyczną w Polsce szczególnie. Warto jednak wiedzieć, że pierwszą bronią Kremla w walce o przywrócenie imperium sowieckiego była historia, a właściwie zmitologizowane dzieje wielkiej Poccии. To nie przypadek, że obywatele tego olbrzymiego kraju zaczadzeni są wszechogarniającą agitacją i z trudem im przychodzi zaczerpnąć łyk czystej prawdy. W związku z tym nasuwa się pytanie, czy i my godzić się będziemy na zniewalanie umysłów młodego pokolenia treściami, które w rzeczywistości są bronią w politycznej walce partii rządzącej?

Naczelni historycy Polski i Rosji

W boju o zmianę narracji historycznej, która ma zastąpić wyniki badań naukowych, używa się nad Wołgą i Wisłą arsenału bliźniaczo podobnego. W Warszawie i Moskwie zaczęło się od przejmowania archiwów (u nas zrobił to IPN), następnie walka rozgorzała o pomniki i nazwy ulic, a na koniec dopiero, po przygotowaniu gruntu, odwrócono znaczenie pojęć: demokracja stała się faszyzmem, faszyzm patriotyzmem… itd. Panteon bohaterów i bohaterskich czynów uległ zmianie i w obu krajach podążył w niepokojąco podobnym kierunku: w Rosji pakt Ribbentrop-Mołotow, czyli zbliżenie Stalina i Hitlera, uznaje się dzisiaj za sukces polityki dyplomatycznej Kremla; u nas rehabilituje się, a nawet kultywuje te jednostki konspiracji zbrojnej, które miały faszystowską proweniencję i w czasie okupacji współpracowały z Gestapo i Wehrmachtem (np. Brygada Świętokrzyska). Także w wypieraniu prawdy historycznej oba reżimy zachowują paralelizm – współcześni Rosjanie coraz częściej interpretują zbrodnię katyńską jako przejaw skrytobójstwa niemieckiego, a Polacy wierzą w narodowe pospolite ruszenie w ratowaniu Żydów podczas Holokaustu.

W jednym i drugim kraju naczelnym historykiem jest sprawujący władzę: odpowiednio Władimir Putin i Jarosław Kaczyński. Ich krótki kurs historii jest jedynym obowiązującym w obozie władzy, ale też w państwie. Także od nich wyszły inicjatywy prawnej ochrony dobrego imienia narodu; w ten sposób ustawa o „fałszowaniu historii” rodem z Moskwy ucieleśniona została w Warszawie w postaci ustawy o IPN. Społeczeństwo przekonane o swojej niewinności, o bohaterstwie poległych w obronie jej czystości narodowej czy kulturowej, a pewnie i religijnej, a zarazem przesiąknięte urojeniami o ciągłym zagrożeniu z zewnątrz, stanie ramię w ramię z władzami i usprawiedliwi każdy akt agresji.

Mitologia Prawa i Sprawiedliwości

Polityka historyczna w wykonaniu polskiej prawicy, żeby była skuteczna, musi być agresywna – i taką też mamy w tematach nauczania przedmiotu „historia i teraźniejszość”, choć równie dobrze można by go nazwać „mitologią Prawa i Sprawiedliwości”.

17 marca 2022 r. w Sejmie RP odbyło się posiedzenie podkomisji stałej ds. jakości kształcenia i wychowania, na której przedstawiciel Ministerstwa Edukacji i Nauki zaprezentował stan przygotowań do wprowadzenia HiT. Reprezentantem resortu nie był ani minister, ani wiceminister, lecz dr Artur Górecki, dyrektor Departamentu Programów Nauczania i Podręczników, historyk i teolog, krytyk renesansu i oświecenia (epok, które zerwały więzy łączące naukę i wiarę), zwolennik szkolnictwa jezuickiego, blisko związany z Ordo Iuris.

Na spotkaniu nie dyskutowano już o samych treściach nauczania umieszczonych w projekcie podstawy programowej, bo one zostały całkowicie skrytykowane przez najważniejsze instytucje naukowe i edukacyjne (PAN, PTH, CEO, ZNP…), lecz o ostatecznym ich brzmieniu po wprowadzeniu poprawek – jako że poprawek niemal nie wprowadzono żadnych, poza tym, że przypomniano sobie o powstaniu wielkopolskim – dyrektor Górecki nie miał nic do powiedzenia. To znaczy miał, mówił nawet długo i monotonnie, tyle że przeczytał informacje ze strony własnego resortu, co zresztą uznał – po wytknięciu mu tej niestosowności – za pozytywny przejaw transparentności ministerstwa.

Interesujący był jednak inny wątek, można powiedzieć: poboczny, lecz ujawniający kulisy pracy osób, dla których prawda chrześcijańska jest powinnością dnia codziennego, o uczciwości w pracy nie wspominając. Okazało się, że prace nad podręcznikiem do historii i teraźniejszości rozpoczęto wraz z przesłaniem projektu podstawy do społecznych konsultacji, czyli w grudniu 2021 r. Natomiast gdy grupa ekspertów referowała uwagi do projektu podstawy w Sejmie (20 stycznia 2022), pisanie historii pod dyktando PiS szło już pełną parą, tym samym praca wielu osób, uznanych autorytetów w dziedzinie historii najnowszej i wiedzy obywatelskiej, warta była tyle co papier, na którym wydrukowano te uwagi. Tutaj warto przypomnieć, że podręczniki pisze się w oparciu o programy nauczania, a nie podstawę programową, ale pewnie takie niewiele znaczące szczegóły nie zaprzątają głowy profesora prawa i głównego intelektualisty resortu oświecenia publicznego.

Opuszczone pokolenie

Obecna sytuacja jak żadna inna pokazała, jak ważna jest oświata w życiu państwa; z jednej strony mamy bowiem zindoktrynowanego agresora realizującego cele wpajane przez państwowe mass media, z drugiej – społeczeństwo realizujące pomoc humanitarną według wzorców wdrażanych przez edukację obywatelską.

Czy Polacy nie otworzyliby swoich serc i portfeli, gdyby nie empatia wobec skrzywdzonego człowieka? To swoiste pospolite ruszenie pojedynczych osób i organizacji pozarządowych, w tym wielu młodych ludzi, jest przecież pokłosiem naszych historycznych doświadczeń, gdy sami otrzymywaliśmy pomoc (przy emigracjach), i mądrej edukacji szkolnej. Dziś minister Przemysław Czarnek wyrzuca edukację obywatelską ze szkoły, i mimo zaprzeczania ze strony resortu, że przecież wiedza o społeczeństwie pozostaje w wersji rozszerzonej, warto przypomnieć, że z takiej oferty korzysta zaledwie 4 proc. uczniów w Polsce. Tak więc eliminując WOS z nauczania na poziomie podstawowym, pozbawiamy niemalże w całości młode pokolenie wiedzy na temat praw i wolności oraz samoorganizacji społecznej.

Dlaczego tak jest? Odpowiedzi na to pytanie udzielił poseł PiS Zbigniew Dolata, jedyny, który włączył się w dyskusję na temat HiT podczas posiedzenia podkomisji. Czy świadomie, czy nie, bo czasami politycy prawicy mają problem z jasnym wyrażeniem swoich poglądów – tym razem reprezentant ziemi kaliskiej nie miał obiekcji i z dumą wypalił wprost: historia i teraźniejszość to przedmiot, który ma „kształtować polską tożsamość”!

Oby, panie pośle, dumni Polacy zaślepieni wiedzą o własnej tożsamości nie musieli uwalniać innego narodu od wyimaginowanego faszyzmu.

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Niezbędnik

Prawda według filozofów

Prawda jest cechą zdania. Po prostu. Jej przeciwieństwem jest fałsz. Zdanie może być prawdziwe, fałszywe albo nie wiadomo jakie. Tylko jak to stwierdzić? Dzięki czemu mamy pewność, że o jednych zdaniach daje się powiedzieć, że są prawdziwe lub fałszywe, a o innych nie?

Magdalena Środa
04.04.2017
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną