Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 9,90 zł!

Subskrybuj
Społeczeństwo

Ostatnie drogi

Czego się boimy, umierając? Mówi pielęgniarka, która towarzyszy odchodzącym

Katarzyna Szubert Katarzyna Szubert Marcin Stępień / Agencja Wyborcza.pl
Nie wierzę, że po śmierci czeka na nas lepszy świat. Nikt stamtąd nie wrócił i nie powiedział, jak tam jest. Ale na pewno w umieraniu każdy z nas potrzebuje wsparcia i troski – mówi Katarzyna Szubert, pielęgniarka, zajmująca się opieką nad nieuleczalnie chorymi.
„Nie rozumiem, jak Bóg może pozwalać na to, żeby cierpiały i umierały dzieci czy młodzi ludzie. Umiem sobie wytłumaczyć śmierć starego człowieka. Swoje przeżył, doszedł do naturalnego kresu, bo taka jest kolej rzeczy. Ale dzieci?”Marcin Bondarowicz „Nie rozumiem, jak Bóg może pozwalać na to, żeby cierpiały i umierały dzieci czy młodzi ludzie. Umiem sobie wytłumaczyć śmierć starego człowieka. Swoje przeżył, doszedł do naturalnego kresu, bo taka jest kolej rzeczy. Ale dzieci?”

KATARZYNA KACZOROWSKA: – Pani podopieczni boją się śmierci?
KATARZYNA SZUBERT: – Różnie. Kiedy kimś nie interesuje się rodzina, to często można usłyszeć pytanie: „Czemu ja jeszcze żyję?”, ale kiedy zaczyna się dziać coś dobrego w czyimś życiu, w tych ostatnich miesiącach czy tygodniach, to często jest już walka. I wtedy można usłyszeć: „Zrób coś, pomóż mi”. Ostatnio miałam pacjenta, który nie mógł odejść, męczył się, łapał oddech, ale wystarczyło, że złapał mnie za rękę, ścisnął i odszedł.

Polityka 44.2022 (3387) z dnia 25.10.2022; Społeczeństwo; s. 28
Oryginalny tytuł tekstu: "Ostatnie drogi"
Reklama