Rabat na prenumeratę cyfrową Polityki

kup taniej do 50%

Subskrybuj
Społeczeństwo

Odra nadal dzieli. PiS chce ją użeglowić, Niemcy mówią „stop”

Odra w Krajniku Dolnym Odra w Krajniku Dolnym Lisi Niesner / Reuters / Forum
Ministerstwo środowiska Brandenburgii zamierza zaskarżyć w polskim sądzie administracyjnym decyzje dotyczące regulacji Odry. Jednocześnie w Polsce pięć resortów pracuje nad ustawą w sprawie rewitalizacji rzeki.

Resort środowiska Brandenburgii poinformował, że mimo wzrostu poziomu wody w Odrze znów rośnie zasolenie, w dodatku może być wyższe niż to, które spowodowało niedawne masowe ginięcie ryb i innych organizmów żywych. Kolejnym krokiem – kto wie, czy nie ważniejszym – było przekazanie do mediów informacji o tym, że ministerstwo niemieckiego landu do połowy listopada złoży do Sądu Administracyjnego w Warszawie skargę na prace związane z regulacją rzeki, rozpoczęte jeszcze przed katastrofą ekologiczną.

Podstawą do ich prowadzenia jest bilateralna umowa z 2015 r. – i Polska, i Niemcy zgodziły się, że Odra będzie uregulowana i pogłębiona tak, aby poprawić ochronę przeciwpowodziową i umożliwić prace lodołamaczom. Po zmianie rządu polskie plany rozwinięto – Odra ma zyskać co najmniej czwartą klasę żeglowności. Wzbudziło to niepokój po stronie niemieckiej, gdzie uznano, że nie chodzi już o ochronę przeciwpowodziową, ale o przekształcenie rzeki w międzynarodową trasę wodną. Tamtejsi ekolodzy twierdzą, że to katastrofa dla przyrody. Takie samo stanowisko przyjęli polscy naukowcy i aktywiści.

Odra dzieli

Skarga brandenburskiego resortu środowiska nie jest pierwsza. Już wcześniej niemieccy ekolodzy zaskarżyli zgodę na dalsze prace na górnym odcinku rzeki, podnosząc, że decyzję podjęto bez konsultacji społecznych. Sąd zobowiązał polski organ ochrony środowiska do większego uwzględnienia wpływu na zwierzęta i siedliska w projekcie budowlanym, ale nie wstrzymał prac. We wrześniu niemieckie organizacje ekologiczne znów wniosły do sądu w Warszawie skargę, akcentując konieczność zmodyfikowania planów modernizacji Odry w związku z letnią katastrofą.

To, że Odra staje się rzeką, która dzieli, a nie łączy, stało się jasne, kiedy strony polska i niemiecka osobno przedstawiły raporty dotyczące przyczyn katastrofy. Komentarz minister klimatu Anny Moskwy do informacji o planach brandenburskiego resortu nie pozostawia w tej kwestii już żadnych wątpliwości. Na Twitterze napisała bowiem: „Brandenburgia informuje o zamiarze złożenia skargi do WSA w Warszawie przeciwko Polsce w temacie Odry i realizacji umowy przeciwpowodziowej Polska – Niemcy. Ciekawy casus. Niemcy złożą donos na siebie do polskiego sądu, że nie zamierzają chronić przed powodzią ani swoich, ani polskich obywateli”. A na antenie Polsat News w rozmowie z Bogdanem Rymanowskim stwierdziła: „Co sąd w Warszawie może orzec w temacie w pełni ratyfikowanej umowy polsko-niemieckiej? Wydaje się, że nic”.

Ekolodzy jak Niemcy?

Naukowcy i ekolodzy uważają, że plany dotyczące użeglowienia Odry należy zweryfikować i postawić na renaturyzację rzeki i jej dopływów. Wspólne postulaty, wśród których jest wstrzymanie planów regulacyjnych, podpisało 50 organizacji, w tym Polski Związek Wędkarski. Fundacja WWF w raporcie na temat letniej katastrofy z kolei wprost stwierdziła, że rządowe plany „spowodują wyłącznie pogorszenie stanu ekologicznego Odry oraz narażenie jej na podobne katastrofy w przyszłości”.

Te głosy skrytykował minister infrastruktury Marek Gróbarczyk, promujący koncepcję użeglownienia Odry. Na niedawno zorganizowanym we Wrocławiu Kongresie Wodnym zarzucił ekologom, że reprezentują stanowisko Niemców, a regulacja rzeki nie jest sprzeczna z jej renaturyzacją. I zapowiedział ustawę, w której znajdą się związane z nią zapisy.

Analizę działań związanych z Odrą, zarówno w kontekście unijnych dyrektyw dotyczących ochrony środowiska i zabezpieczenia przeciwpowodziowego, jak i przygotowywanej ustawy, minister Gróbarczyk przedstawił marszałek Sejmu w październiku. To odpowiedź na interpelację złożoną jeszcze w sierpniu przez posłankę Polski 2050 Hannę Gill-Piątek. Wynika z niej, że nad ustawą w sprawie rewitalizacji Odry pracuje pięć resortów: Ministerstwo Infrastruktury we współpracy z Ministerstwem Klimatu i Środowiska, Ministerstwem Rolnictwa i Rozwoju Wsi oraz Ministerstwem Spraw Wewnętrznych i Administracji.

Projekt ma dotyczyć m.in. odbudowy zasobów przyrodniczych, w szczególności wsparcia inwestycji polepszających warunki w obszarze dorzecza Odry, ewentualnych działań kompensacyjnych, wzmocnienia monitoringu środowiskowego, wymiany informacji między właściwymi organami, rozwiązań systemowych mających poprawić jakość wody, a także odpowiednich działań w sytuacji wystąpienia zagrożeń związanych z zanieczyszczeniem.

Z odpowiedzi na interpelację wynika, że dla Odry zaplanowano m.in. redukcję dopływu zanieczyszczeń, ochronę siedlisk lub gatunków, rewitalizację starorzeczy, ograniczenie regulacji koryt rzecznych – w większości na chronionych obszarach Natura 2000. Ma za tym iść poprawa warunków hydromorfologicznych rzek i potoków i ograniczenie negatywnego oddziaływania infrastruktury hydrotechnicznej. Ustawa zakłada prócz tego redukcję emisji i zrzutów – wiążą się z tym przegląd pozwoleń wodnoprawnych i kontrola gospodarowania wodami.

Ścieki za unijne pieniądze

Na Kongresie Wodnym minister Gróbarczyk, koncentrując się na kwestii użeglowienia Odry, podkreślał też znaczenie infrastruktury kanalizacyjnej – do 2027 r. ma powstać m.in. 8022 km nowej sieci i 60 nowych oczyszczalni ścieków komunalnych.

W sierpniu weszła w życie ustawa, zgodnie z którą Polska ma spełnić wymagania unijne dotyczące oczyszczania ścieków komunalnych – to tzw. dyrektywa ściekowa. Istotną zmianą, którą wprowadza, jest określenie na poziomie ustawowym warunków, jakie musi spełniać dana aglomeracja. Chodzi o wyposażenie w systemy zbierania ścieków, wydajność oczyszczalni i standardy oczyszczania. Co szczególnie ważne, ustawa przewiduje kary pieniężne w przypadku niewywiązania się gmin z tych obowiązków.

Hanna Gill-Piątek w sierpniowej interpelacji pytała, czy samorządy nad Odrą mogą liczyć na dodatkowe środki – niskooprocentowane pożyczki – na budowę oczyszczalni ścieków. Ministerstwo odpowiedziało, że „kluczowe jest kompleksowe podejście do prawidłowego wdrażania gospodarki wodnej, w tym gospodarki ściekowej, w całych dorzeczach, na obszarze całego kraju. W związku z tym resort gospodarki wodnej nie wyróżnia potrzeb samorządów leżących nad brzegami rzeki Odry, tylko kompleksowo wdraża gospodarkę ściekową, dążąc do umożliwienia zapobiegania zanieczyszczeń biogenami samorządom w całej Polsce”.

Rzecz w tym, że pieniądze na budowę sieci kanalizacyjnych i oczyszczalnie ścieków gminy muszą zdobyć same. I można je zdobyć głównie z funduszy unijnych – z obowiązującego do 2027 r. Programu Fundusze Europejskie na Infrastrukturę, Klimat, Środowisko. Ale w październiku „Financial Times” i „Rzeczpospolita” informowały, że Komisja Europejska rozważa zablokowanie środków z funduszu spójności dla Polski. To ponad 75 mld euro na inwestycje w regionach do 2027 r.

Odra jako osoba prawna?

Katastrofa ekologiczna wywołała też oddolne działania aktywistów – reporter Robert Rient zaapelował w internecie do Mateusza Morawieckiego i Andrzeja Dudy o „uznanie rzeczywistości: rozpoznania w Odrze żywej rzeki, której należy się prawo do życia”. I wymyślił, by nadać jej osobowość prawną.

Internetową petycję w tej sprawie podpisało ponad 8 tys. osób, w tym Maja Ostaszewska, Kasia Nosowska i Krzysztof Zalewski. Kampania promująca pomysł ruszyła właśnie pod hasłem „ODRzyję dzięki Tobie”. Wiosną ma się odbyć Wielki Marsz dla Odry, którego uczestnicy przejdą koło tysiąca kilometrów wzdłuż brzegu rzeki, propagując ideę, dzięki której będzie ona mogła mieć reprezentantów chroniących jej interesy, a więc ekosystem Odry, ale też mogących występować o ukaranie podmiotów odpowiadających za jej zanieczyszczanie.

Aktywiści będą szli 45 dni – w dwóch grupach. Jedna ma pokonywać ok. 23 km dziennie, druga – 60. Do akcji będzie można dołączyć na każdym etapie, bo trasę podzielono na 44 odcinki. Obrońcy Odry wyruszą 23 kwietnia 2023 r., a marsz zakończą 3 czerwca.

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Mleko się rozlało? Tajemnice morderstwa w Białymstoku

Za kratami w Hajnówce od kilkunastu lat siedzi Jan Ptaszyński z Michnówki na Podlasiu. Są powody, by przypuszczać, że w jego sprawie nie wszystko jest jasne.

Arkadiusz Panasiuk
27.11.2022
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną