Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 11,90 zł!

Subskrybuj
Społeczeństwo

Proces o aborcję znowu odroczony. A pod sądem policji tyle co na meczu Legii

Demonstracja solidarności przed kolejną rozprawą Justyny Wydrzyńskiej Demonstracja solidarności przed kolejną rozprawą Justyny Wydrzyńskiej Jacek Marczewski / Agencja Gazeta
Dla mnie historia Anny to jest głównie historia o przemocy, a nie o aborcji – mówi „Polityce” Justyna Wydrzyńska, oskarżona o pomoc w przerwaniu ciąży.

W czasie czwartej rozprawy o pomoc w aborcji, w której oskarżoną jest Justyna Wydrzyńska, stawił się kluczowy świadek, który zgłosił sprawę policji. To mąż Anny, której członkini Aborcyjnego Dream Teamu wysłała tabletki poronne. Wcześniejsze wezwania do sądu nie działały, ale w październiku nad mężem Anny zawisła perspektywa finansowej kary za kolejną niezapowiedzianą nieobecność. Sąd zezwolił mediom pozostać na sali, ale bez pokazywania twarzy świadka i ujawniania treści jego zeznań.

To bardzo duży krok naprzód. Dotąd miałam poczucie, że idę do sądu i niewiele się dzieje, kolejne sprawy są odraczane, a ja nie mam na nic wpływu. Jawność zeznań męża Anny została wyłączona, ale jako osoba, która doświadczyła przemocy w związku, wiem, że przemocowym partnerom nie można ufać. Codziennie odbieramy telefony osób dzwoniących do Aborcji Bez Granic i słyszymy o przemocowcach, którzy przeciwstawiają się wyjazdom swoich partnerek za granicę, wyrzucają leki poronne do toalety albo sami je połykają. Dla mnie historia Anny to też jest głównie historia o przemocy, a nie o aborcji – mówi „Polityce” Justyna Wydrzyńska.

Aktywiści modlili się i puszczali płacz dzieci

Obrona zawnioskowała w środę o dostęp do akt Niebieskiej Karty, którą założyła Anna, a także do zeznań opiekunki kilkuletniego dziecka pary. W czasie poprzedniej rozprawy, w październiku 2022 r., prokuratura złożyła nowy wniosek dowodowy; chodzi o nagranie, na którym Justyna Wydrzyńska razem z działaczkami Aborcyjnego Dream Teamu Natalią Broniarczyk i Kingą Jelińską opowiadają o tym, że nadal pomagają kobietom i planują robić to dalej. Zdaniem prokuratora ten materiał jest obciążający i daje „kiepską prognozę kryminalistyczną”.

Kolejne posiedzenia sądu wyznaczono na 6 lutego i 14 marca. „Sam fakt, że Justyna stoi przed sądem, wywołuje tzw. efekt mrożący – strach przed oskarżeniem powodujący, że osoby wspierające innych w aborcjach, również w całkowicie legalny sposób, na wszelki wypadek mogą zrezygnować z oferowania wsparcia” – uważają Prawniczki Pro Abo.

Pod siedzibą sądu Warszawa-Praga zjawiła się, mimo odmowy rejestracji zgromadzenia, Fundacja PRO-Prawo do Życia. W czasie rozprawy grupa aktywistów odmawiała modlitwy, a po jej zakończeniu puszczała z głośników płacz dzieci. – Policja, potężnie zgromadzona, jak na mecz Legii, w ogóle nie reagowała, a wręcz otoczyła tę grupkę kordonem. Czyli bez zgody na demonstrację fundamentalistom udało się zapewnić sobie ochronę w czasie nielegalnego protestu – opowiada Justyna Wydrzyńska.

Sprawa Justyny Wydrzyńskiej

W listopadzie 2021 r. Justyna Wydrzyńska została oskarżona o „pomoc w przeprowadzeniu aborcji” oraz „posiadanie nieautoryzowanych leków z zamiarem wprowadzenia ich na rynek”. Grożą za to trzy lata więzienia. „Skontaktowała się ze mną kobieta w rozpaczliwej sytuacji. Powiedziała mi, że jej agresywny mąż próbuje ją powstrzymać przed aborcją. Jej historia poruszyła moje serce, gdyż sama miałam podobne doświadczenia. Czułam, że muszę jej pomóc” – relacjonowała Wydrzyńska.

To pierwsza sprawa w Europie dotycząca ścigania za pomoc w aborcji poprzez dostarczenie tabletek do aborcji farmakologicznej. Ponad 110 tys. osób w 18 krajach podjęło akcję wzywającą polskiego Prokuratora Generalnego do wycofania wszystkich zarzutów wobec Wydrzyńskiej, dekryminalizacji przerywania ciąży i zapewnienia dostępu do bezpiecznej i legalnej aborcji bez dyskryminacji.

Tylko przez pierwszy rok po wyroku Trybunału Julii Przyłębskiej, który wprowadził w Polsce de facto zakaz aborcji, z pomocy Aborcyjnego Dream Teamu, do którego należy Wydrzyńska, skorzystało 34 tys. osób, a 1544 wyjechały na zabieg w drugim trymestrze. Aborcja Bez Granic przeznaczyła na to 1,5 mln zł. Dane Ministerstwa Zdrowia mówią, że legalnych aborcji było w zeszłym roku 107.

Justyna Wydrzyńska pomaga kobietom w uzyskiwaniu dostępu do aborcji od 16 lat. Była jedną z aktywistek, które założyły na początku lat 2000. forum Kobiety W Sieci-aborcja po polsku. O pomocy, jakiej udzieliła Annie, opowiadała tak: „Dziś, wiedząc, jakie to przyniesie konsekwencje, mogę z pełną odpowiedzialnością powiedzieć, że zrobiłabym to jeszcze raz. Czuję, że nie jestem winna. Dobrowolne wsparcie innej kobiety w potrzebie nigdy nie jest przestępstwem. Nie jest czymś, czego którakolwiek z nas powinna się wstydzić. Wierzę, że każda empatyczna osoba wybrałaby pomoc innej kobiecie, nawet ryzykując swoje bezpieczeństwo wobec opresyjnego antyaborcyjnego prawa. Niech każda z nas wyobrazi sobie, że dzwoni do niej bliska jej osoba i prosi o pomoc w przerwaniu niechcianej ciąży. Co jest dla ciebie ważniejsze? Postępowanie zgodne z niesprawiedliwym prawem napisanym w latach 90. i wprowadzonym wbrew społeczeństwu? Czy dobro i szczęście tej bliskiej osoby? Dla nas odpowiedź jest prosta”.

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Fotoreportaże

Świat kolekcjonerów zabawek. Ludzie bez pasji ich nie zrozumieją

Świat kolekcjonerów zabawek niewiele ma wspólnego z zabawami.

Juliusz Ćwieluch
28.01.2023
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną