Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 11,90 zł!

Subskrybuj
Społeczeństwo

68 proc. Polek nie planuje dziecka. Ciąża to coraz większe ryzyko

Pikieta przeciwko zakazowi aborcji Pikieta przeciwko zakazowi aborcji Michał Łepecki / Agencja Wyborcza.pl
Rządzący, żeby zwiększyć w Polsce dzietność, mogą już chyba liczyć albo na serię wpadek, albo sięgnąć po przymus. To nie jest radosna perspektywa dla kolejnych pokoleń.

Aż 68 proc. kobiet w wieku 18–45 lat nie planuje dziecka w najbliższej perspektywie albo ma wątpliwości, czy to dobry pomysł. Spośród tych, które dzieci nie mają, jedynie połowa myśli o zmianie stanu rzeczy. Oto najnowsze wyniki badań CBOS.

Trudno po raz kolejny rozpisywać się o ryzyku, jakim jest dla młodej kobiety ciąża w Polsce. Zaskakująco wysoki odsetek cesarskich cięć mówi wiele o poziome zaufania Polek do szpitali, a przypadki śmierci z zaniechania wystarczająco tłumaczą tło psychologiczne. Ale w słynnym raporcie CBOS pojawia się jeszcze jedna ważna informacja: o 32 proc. kobiet planujących – jednak – powiększenie rodziny. Chcą. Myślą o tym poważnie. Ile z nich będzie musiało zrezygnować?

Zważywszy na ostatnie raporty dotyczące problemów z płodnością, w przypadku co czwartej z nich zajście w tę ciążę okaże się problematyczne. Z różnych powodów – zanieczyszczenie środowiska, stres – kłopoty z poczęciem dotyczą co czwartej pary. W ostatnich latach państwo zrobiło wiele, by zupełnie rozmontować polską medycynę in vitro, dekadę temu uchodzącą za jedną z najlepszych na świecie. Postawiono na Kościół i nieprzynoszącą efektów naprotechnologię kosztem wiedzy medycznej i par, które mogłyby z niej skorzystać. Części się nie uda.

Teoretycznie państwo zrobiło już, co mogło

W puli potencjalnych matek zostaje jakieś 20 proc. kobiet. Co piąta Polka. Mamy kryzys, załamanie gospodarcze, jakiego nie doświadczyliśmy od dekad. Mamy setki tysięcy zamykających się małych biznesów. Spektakularne upadki dużych. Ile spośród rodzin odłoży decyzję o dzieciach? Ile zasili grupę „kłopoty z poczęciem”? Stres bywa poważną przeszkodą.

Idźmy dalej. W puli są zarówno kobiety, które jeszcze nie rodziły, jak i te, które już mają dzieci. Spośród tych drugich spora część z konieczności zajmie się starszymi pociechami; współczynnik depresji u dzieci i młodzieży jest w Polsce proporcjonalny do danych o dzietności, tylko z przeciwnym wektorem – przekroczył 20 proc. Podczas gdy państwo nawołuje do robienia dzieci, w największych polskich miastach zamykają się oddziały ratujące młodzież po próbach samobójczych – bo warunki są tak złe, że nie sposób tym dzieciom pomóc.

Teoretycznie państwo zrobiło już, co mogło, żeby zwiększyć dzietność – przynajmniej jeśli weźmiemy pod uwagę klasyczne narzędzia polityki społecznej. Począwszy od 500 plus. Są kraje, jak Kanada, gdzie takimi metodami udało się przekonać wątpiących do powiększenia rodziny. Są rozwiązania inne – jak inwestowanie we wspieranie kobiet na rynku pracy i podział obowiązków w rodzinie – jak we Francji. Też działają. Wskaźniki dzietności spadły tam co prawda do 1,8 dziecka na kobietę, ale wciąż są najwyższe w Europie. W Polsce w ostatniej dekadzie pojawiły się i urlopy dla ojców, i rozliczne ustawy poświęcone np. domowym przedszkolom, a dzietność dalej spada. Te narzędzia nie mogą zadziałać.

Ile spośród tych kobiet naprawdę zostanie matkami? Może się wręcz okazać, że będzie ich mniej niż tych, które nimi zostaną, chociaż nie miały tego w planach. Bo zdecydował przypadek. Albo przymus. To nie jest radosna perspektywa dla kolejnych pokoleń.

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Fotoreportaże

Świat kolekcjonerów zabawek. Ludzie bez pasji ich nie zrozumieją

Świat kolekcjonerów zabawek niewiele ma wspólnego z zabawami.

Juliusz Ćwieluch
28.01.2023
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną