Oferta na pierwszy rok:

4 zł/tydzień

SUBSKRYBUJ
Osoby czytające wydania polityki

Wiarygodność w czasach niepewności

Wypróbuj za 24,99 zł!

Subskrybuj
Społeczeństwo

Jak zostałem sobą

Michał Żebrowski dla „Polityki”: Obudziłem się w koszmarze. Ktoś mi podmienił mój kraj

Michał Żebrowski Michał Żebrowski Konrad Kalbarczyk / PAP
Rozmowa z aktorem Michałem Żebrowskim o tym, kto i jak gra nami, a także o tym, jak się z tego wyzwolić.
Michał Żebrowski z żoną AleksandrąKrzysztof Jarosz/Forum Michał Żebrowski z żoną Aleksandrą

JULIUSZ ĆWIELUCH: – Wygląda pan na poruszonego.
MICHAŁ ŻEBROWSKI: – Poruszony? Nie, skąd. Ja jestem wkurwiony.

Na?
Głównie na samego siebie. Na to, że nie byłem dość pilny w szkole, dość dociekliwy poza szkołą, że nie dostrzegłem i nie przemyślałem zjawisk, które dzisiaj wydają mi się oczywiste. Potrzebowałem zbyt wielu lat, żebym przestał się okłamywać. Głupio, że trwało to aż tak długo. W czerwcu kończę 51 lat. Czy pan wie, o czym ja mówię?

Trochę, a właściwie troszkę.
Pragnąłem zostać artystą, na którego się „chodzi”. Tak jak ja chodziłem do Dramatycznego na Zapasiewicza czy Holoubka. Chciałem stać się kimś… zamiast być sobą. Od jakiegoś czasu mam wrażenie, że wyzwoliłem się ze strachu, który mnie krępował. Rozumie pan?

Dalej bardzo dużo znaków zapytania.
Chodzi mi o niedosyt, który nosisz w sobie. Kiedy przychodzą prawdziwe sukcesy, nie pozwala ich dostrzec. O zgorzknienie, kiedy zaczynasz siwieć i łysieć, a pogoń okazuje się mrzonką. O brak sympatii do samego siebie, który zabiera ci radość i zatruwa życie.

Kiedyś ludzie w takich sytuacjach szukali odpowiedzi w Kościele. Pan zdaje się przestał tam szukać?
Wkurwienie, o którym wspomniałem, dotyka również Kościoła, w którym się wychowałem. Tych wszystkich mitów, dogmatów i praw, których nie przestrzegają sami jego szefowie, biorąc pod uwagę, jak cynicznie podchodzą do człowieka i Polski.

Przepraszam bardzo, ale czy to nie panu ślubu osobiście udzielał ksiądz Jan Mikrut, współzałożyciel Radia Maryja?
Nie tylko mnie, ale również mojej żonie, która była wychowanką niejakiego neokatechumenatu. Osobą religijną do tego stopnia, że jako chłopak wychowany przy oazie czułem się przy niej zbyt mało zaangażowany.

Polityka 15.2023 (3409) z dnia 04.04.2023; Społeczeństwo; s. 41
Oryginalny tytuł tekstu: "Jak zostałem sobą"
Reklama