8-letni Kamil. Niewidoczny za życia, obecny po śmierci. Ojczym i matka skazani
Przypominamy artykuł sprzed trzech lat napisany po pogrzebie zabitego 8-letniego Kamila.
Niecodziennie zdarza się, by w pogrzebie dziecka uczestniczyły tysiące obcych ludzi, a ceremonię prowadził biskup. Śmierć 8-letniego Kamila, o którego życie przez kilka tygodni walczyli katowiccy lekarze, stała się impulsem do dyskusji o ochronie dzieci przed przemocą ze strony dorosłych i o systemie, który tej pomocy nie zapewnia. .
„Kamilek płakał, słyszał, co do niego mówię...
Kamil trafił do szpitala w pierwszych dniach kwietnia 2023 r. – maltretowanie dziecka zgłosił policji jego biologiczny ojciec. Chłopca z rozległymi oparzeniami i złamaniami przetransportowano do Górnośląskiego Centrum Zdrowia Dziecka w Katowicach, gdzie przeszedł kilka operacji. Mimo ogromnych wysiłków lekarzy wprowadzenia go w stan śpiączki farmakologicznej, Kamil zmarł 8 maja, a media – szczególnie te tabloidowe – bez skrupułów donosiły o ostatnich chwilach życia dziecka. Pisano więc o modlącym się przy jego łóżku personelu, o ostatnim namaszczeniu, płaczącym ojcu, opowiadającym, że przytulał umierającego synka i prosił, by nie odchodził. „Kamilek płakał, on słyszał, co do niego mówię… Zobaczyłem łzy na jego oczach” – cytował ojca chłopca jeden z tabloidów.
Partner matki dziecka został aresztowany na początku kwietnia. Zatrzymano też matkę Kamila i ciotkę, które nie reagowały na maltretowanie chłopca. Krótko po śmierci 8-latka ówczesny minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro zapowiedział, że sprawca przemocy usłyszy zarzut zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem. Wiadomo też, że niezależnie od śledztwa mającego wyjaśnić okoliczności tej okrutnej zbrodni, drugim wątkiem, jakim zajęli się prokuratorzy, jest niedopełnienie obowiązków przez pracowników ośrodków pomocy społecznej w Częstochowie i w Olkuszu, gdzie przez pewien czas mieszkała rodzina Kamila, oraz gminnych zespołów ds.