Społeczeństwo

Lasy Państwowe. Jak zagarnęły jedną czwartą Polski i co z tym zrobić

Krzczonów, woj. lubelskie. Lasy po wycince, 2022 r. Krzczonów, woj. lubelskie. Lasy po wycince, 2022 r. Jacek Szydłowski / Forum
Czyżby lasy w Polsce były zastrzeżoną własnością ludzi w zielonych mundurach? Spróbujmy opisać ten fatalny fenomen, w którym jedna czwarta naszego kraju stała się kolonią kompanii PGL LP. Przyjrzyjmy się bliżej i od nieoczywistej strony zjawisku, jakim jest korporacja leśników.

Jak to możliwe, że jedna czwarta naszego kraju znalazła się w kolonialnej zależności? Przychodzi na myśl niesławna korporacja o nazwie Brytyjska Kompania Wschodnioindyjska, która w XVII w. militarnie zawładnęła Indiami, wtedy jednym z najbogatszych rejonów świata. Po prawie 300 latach pozostawiła ów obszar wyeksploatowany do cna, w nędzy. Podobne zubożenie może spotkać wycinane coraz szybciej polskie lasy.

Społeczeństwu pozostaje widok zrębów, młodych nasadzeń, zagajników i drągowin posadzonych w rządek. Te lasy z dużymi drzewami ujęte są w złowieszczym Planie Urządzenia Lasu (PUL) i ich los na razie jest przesądzony. Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej w sprawie C-432/21 w marcu 2023 r. orzekł, że polskie przepisy wykluczające możliwość zaskarżania PUL przed sądem naruszają prawo UE. Ustępujący właśnie rząd otwarcie zapowiedział ignorowanie (sic!) wyroku tego najważniejszego sądu w UE. Leśnicy twierdzą, że PUL jest wewnętrznym dokumentem LP i nie podlega jurysdykcji sądów administracyjnych.

Czyżby lasy w Polsce były zastrzeżoną własnością ludzi w zielonych mundurach?

Spróbujmy opisać ten fatalny fenomen, w którym jedna czwarta naszego kraju stała się kolonią kompanii PGL LP (Państwowe Gospodarstwo Leśne Lasy Państwowe). Przyjrzyjmy się bliżej i od nieoczywistej strony zjawisku, jakim jest korporacja leśników.

Czyje są polskie lasy

Skarb państwa został utworzony po to, żeby jakoś ulokować majątek nieprywatny w systemie prawa cywilnego. To my – społeczeństwo – jesteśmy właścicielami i nadaliśmy leśnikom uprawnienia do zarządzania naszym dobrem wspólnym, w tym przypadku: lasami i żyjącymi w nich zwierzętami. PGL LP jest naszym zleceniobiorcą, a nam przysługuje prawo kontroli podmiotów, które gospodarują majątkiem skarbu państwa (zgodnie z art. 61 ust. 1 konstytucji), oraz składania wniosków, skarg i petycji w interesie publicznym (art. 63).

Leśnicy to kwestionują. Podkreślmy: nie mają do tego żadnych podstaw konstytucyjnych i NIE SĄ właścicielami lasów. PGL LP zachowuje się tak, jakby zarządzana przez nie ćwierć terytorium RP faktycznie nie należała do Polaków. Choćby Puszcza Białowieska, zamknięta w czasie wycinek w 2017 r. Postawiono słupki i bariery, a straż leśną do pilnowania jej granic ściągnięto z całego kraju. Trudno o dobitniejszy komunikat: ten obszar jest nasz! Polakom, którzy są za ochroną puszczy, wara! W ogóle – wszystkim wara od lasu! A już szczególnie UE.

LP same sobie wyznaczają zasady prowadzenia gospodarki leśnej, wynagrodzenia, sprzedaży drewna i kontraktowania usług. I w gruncie rzeczy same się kontrolują z prowadzenia tejże gospodarki. NIK w raporcie po kontroli z września 2023 r. ogranicza się do uprzejmych uwag o tym, że w wielu miejscach finanse LP mogłyby być bardziej przejrzyste, z czego nic nie wynika. Zaś resort środowiska, teoretycznie nadzorujący LP, wie tyle, ile sami leśnicy zechcą mu powiedzieć. Swoją drogą, kto tu kogo w rzeczywistości kontroluje, skoro w ustawie o lasach nie istnieją (!) prawne mechanizmy pozwalające robić to ministerstwu środowiska?

Więcej niż minister środowiska z premierem

Idol wielu leśników, nieżyjący już Jan Szyszko, określił Lasy Państwowe jako „umundurowaną organizację paramilitarną”. Struktura PGL LP składa się z 429 nadleśnictw po ok. 50 zatrudnionych osób, w każdym nadleśnictwie jest przeciętnie 14 leśnictw, razem wychodzi mniej więcej 6 tys. Według informacji zawartych w sprawozdaniu finansowo-gospodarczym za 2022 r. LP zatrudniają 25,6 tys. ludzi. Liczbę pracowników Służby Leśnej można oszacować na 15 tys., pracowników biurowych jest ok. 10 tys., na stanowiskach robotniczych jest 1,3 tys. osób. Leśnicy mają własną tysiącosobową policję – uzbrojoną Straż Leśną. Pracownicy LP to jedna z najlepiej zarabiających grup społecznych w Polsce. W 2022 r. średnie wynagrodzenie wszystkich pracowników tej instytucji wyniosło ponad 10,4 tys. zł brutto. Dla porównania, przeciętne wynagrodzenie w gospodarce narodowej wyniosło 6,3 tys. zł.

Wysokie zarobki najjaskrawiej widać w przypadku najwyżej postawionych leśników. Dyrektor generalny LP w 2022 r. zainkasował 514 tys. zł i kolejne 11 tys. zł jako dietę radnego. Łącznie 525 tys. zł, czyli 42,8 tys./miesiąc. To więcej niż minister środowiska i obecny premier razem wzięci. Nadleśniczy zarabiają w granicach 20 tys. brutto, ich zastępcy niewiele mniej. A to nie koniec korzyści.

Według układu zbiorowego pracownicy LP, a przede wszystkim Służby Leśnej, mogą liczyć na szereg przywilejów m.in. w postaci bezpłatnego domu czy mieszkania remontowanego na koszt firmy, płatnego półrocznego urlopu dla poratowania zdrowia, jeżeli przepracowali choćby trzy lata, płatnego urlopu przeznaczonego na pobyt w sanatorium, odprawy w wysokości sześciokrotnej pensji po 20 latach pracy, posiłków profilaktycznych, 30 m sześc. drewna rocznie lub jego ekwiwalentu pieniężnego, bezpłatnego użytkowania gruntów ornych, sadów, ogrodów i pastwisk należących do LP. Koszty pokrywa pracodawca, czyli skarb państwa, a faktycznie my – społeczeństwo.

Do cennych profitów można dodać przejmowanie atrakcyjnych działek i innych nieruchomości, jak to się zadziało w przypadku byłego dyr. gen. PGL LP Andrzeja Koniecznego, który kupił dom wyceniony na 188 tys. zł za 9,4 tys. zł, czyli jedną trzecią swej miesięcznej pensji. Posiadłość, w myśl art. 40a ustawy o lasach, musiała najpierw zostać uznana za „nieprzydatną Lasom Państwowym”. Oczywiście nie podaje się do wiadomości publicznej, jakie okoliczności wzięto pod uwagę przy uznawaniu „nieprzydatności”. To jedna z niepisanych zasad działania tej korporacji – co się da, tego się nie ujawnia.

„Sprzedaż” nieruchomości za 5 proc. wartości jest przywilejem, którym kierują dyr. RDLP (Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych) i dyr. DGLP (dyrektor generalny LP) – wszystko zależy od ich podpisu. Dopiero w maju 2022 r. dyrektor generalny powołał zespół, oczywiście wewnętrzny, który ocenia zasadność sprzedaży nieruchomości. Jak czytamy w raporcie z kontroli NIK, w latach 2015–22 sprzedano nieruchomości za równowartość 46,4 mln zł, natomiast ich rynkowa wartość wyniosła ponad 351 mln zł.

Rekordzistą był emerytowany pracownik LP, który od lipca 2015 r. do czerwca 2016 kupił z 95-proc. bonifikatą siedem nieruchomości w różnych częściach kraju. W sumie w rok kupił nieruchomości za ok. 71 tys. zł (wartość rynkowa: 914,5 tys. zł). Następnie zawarł przedwstępne umowy z tą samą osobą, a finalnie w przypadku czterech z nich również umowy przenoszące własność. Na marginesie: kiedyś bliski mi znajomy pracownik LP sugerował, abym publicznie nie podawał mu ręki, bo ktoś z firmy może to zauważyć, a to osłabi jego szanse na mieszkanie, o które właśnie zabiega.

Warto tutaj wspomnieć, że Lasy Państwowe nie biorą pod uwagę wartości szacunkowej ustalanej przez rzeczoznawcę majątkowego, lecz wartość księgową netto. A przecież to majątek skarbu państwa, czyli nie można nim zarządzać wyłącznie na podstawie ustawy o lasach i wewnętrznych rozporządzeń PGL LP. Zastosowanie powinna mieć Ustawa o zasadach zarządzania mieniem państwowym z 2016 r. A w zasadzie tylko kilka ogólnych przepisów o zasadach zarządzania mieniem państwowym. Odpada – dosłownie (!) – cały rozdział regulacji prawnych dotyczących nadzoru nad czynnościami prawnymi dotyczącymi majątku skarbu państwa.

Dlaczego? Ano dlatego, że regulacja dotyczy państwowych osób prawnych. W ustawie o zasadach zarządzania mieniem państwowym zabrakło prostego sformułowania: „oraz Lasy Państwowe”. Tymczasem korporacja LP według zapisów jest „państwową jednostką organizacyjną nieposiadającą osobowości prawnej”, czyli dziwnym tworem trochę podobnym do wszystkiego: przedsiębiorstwa państwowego, agencji wykonawczej, spółki... a w sumie do niczego. Wolnoć Tomku w swoim domku!

Czytaj też: Lasy Ziobry. Tu Solidarna Polska znalazła swoje finansowe zaplecze

Kto w lasach pracuje, a kto na tym zarabia

Publikacja „Lasu Polskiego” nr 13/14 (2017) pokazuje, że w państwowych gospodarstwach leśnych Unii Europejskiej około połowy zatrudnionych osób to robotnicy. W Polsce do lat 90. było podobnie – Lasy Państwowe zatrudniały dziesiątki tysięcy robotników wykonujących naprawdę ciężką pracę przy wycince i zrywce drewna. Obecnie robotnicy stanowią ok. 7 proc. ogółu zatrudnionych. Najczęściej zajmują się technicznym utrzymaniem budynków i ich czystości, utrzymaniem zieleni wokół nadleśnictw itp. Zaś robotę w lasach zleca się firmom zewnętrznym: Zakładom Usług Leśnych zatrudniającym ok. 30 tys. pracowników fizycznych. Przeciętne miesięczne wynagrodzenie brutto 72 proc. z nich według GUS wyniosło w 2021 r. zaledwie 2,8 tys. zł. Tylko w ciągu ostatnich pięciu lat firmy leśne odnotowały aż 127 (!) wypadków śmiertelnych przy pozyskaniu drewna. To nieopisywalne tragedie tych ludzi i ich rodzin. Lecz to nie są pracownicy LP, jak to się mówi wśród braci leśnej – to są „zule”.

Z opracowania w „Lesie Polskim” wynika, że: „Koszty wynagrodzeń pracowników na stanowiskach nierobotniczych na 1 ha lasu” w gospodarstwach leśnych UE wynoszą średnio rocznie 44 euro. W LP to 78 euro. W całej Unii drożsi od leśników polskich są tylko niemieccy: 81 euro. Mamy najdroższe drewno w Europie.

W 2020 r. eksport grubizny wzrósł do 4,6 mln m sześc., z tego 44 proc. trafiło do Chin. W elektrowniach spalane jest rocznie 5 mln m sześc. biomasy pochodzącej z polskich lasów, w tym grubych drzew.

Czytaj też: Chciał chronić puszczę, zamknęli mu drogę do domu

Trzeba ściąć i sprzedać drewno!

Miliardy ze sprzedaży drzew wyciętych w naszych lasach też pozostają na kontach korporacji. PGL LP w stosownym momencie transformacji ustrojowej podsunęła rządowi RP rozwiązanie, że „będzie się finansować sama”. Zysk LP w latach 2005–21 wzrósł trzykrotnie. W 2022 r. zanotowały 15,2 mld zł przychodu. Na widoczne gołym okiem w całym kraju gołe zręby Lasy mają jeden argument: „nasadzania powojenne osiągnęły wiek rębności”.

Dla leśników to sprawa oczywista i nienegocjowalna: takie lasy należy ściąć i zahandlować tym drewnem – to ich wyuczony algorytm.

Według GUS powierzchnia lasów w Polsce to 29,6 proc. powierzchni kraju. Tymczasem aby utrzymać bieżące pozyskanie ok. 50 mln m sześc., LP muszą wyciąć 2 proc. powierzchni lasu rocznie. Zręby częściowe, przerębowe, brzegowe i zupełne nie odnawiają się w rok – zabliźniają się około pięciu lat, a na dodatek są często grodzone stalową siatką. Te stalowe płoty mające zabezpieczać uprawy przed jeleniami bezlitośnie fragmentują las.

To rosnąca pułapka bez wyjścia. Żeby z niej wyjść, w krótkim czasie należałoby wszystko rozgrodzić, rozproszyć oddziaływanie jeleniowatych. Kto jest w stanie to zrobić? Zauważmy, że wszystkie powierzchnie pozrębowe ujmowane są w statystykach GUS jako las. Wędrując po borach, napotkamy świeże lub zarastające zręby, niewysokie zagajniki lub trochę wyższe drągowiny z trudnymi do przejścia zwaliskami pozostałymi po trzebieżach. Takich lasków do 20. roku życia jest w Polsce 11,5 proc. Czyli drzewostanów powyżej 20 lat, takich, które ludzie zaczynają postrzegać już jako las, mamy nie 29,6, lecz 18,1 proc. powierzchni kraju. W tym lasów w wieku 20–80 lat jest 10,4 proc. Natomiast najcenniejszych ze społecznego punktu widzenia lasów w wieku powyżej 81 lat jest 4,4 proc. powierzchni kraju.

Drzewa w tym wieku dopiero wchodzą w dorosłość. Powinny pozostać nietkniętym (piłą) dobrem narodowym, są równie ważne jak powietrze i woda. Potrzebujemy do życia dojrzałych lasów, po których można wiele dni wędrować, w których można biwakować, zbierać grzyby czy jagody, oddychać zapachami i zachwycać się ich strzelistością. To nie są jakieś fanaberie – to bardzo ważna, życiowa potrzeba ludzi.

Tymczasem leśnicy tną nawet lasy, które absolutnie powinny być dużymi parkami miejskimi wokół Katowic, Bydgoszczy, Gdańska, Gdyni, Sopotu, Wejherowa, Szczecina, Wrocławia...

Czytaj też: Czy Puszcza Karpacka naprawdę istnieje? Nawet bardzo

Lasy przejmie teraz PSL?

Za PRL leśnicy klaskali na stojąco sekretarzowi KC PZPR, potem Janowi Szyszce i czynili wiwaty Tadeuszowi Rydzykowi... Chyba wręcz muszą mieć kręgosłupy z plasteliny, bo każda opcja u władzy traktuje LP jako cenny łup. A niewygodnych ludzi usuwa.

Gdy w 2007 r. do władzy doszła PO, przez telefon został zwolniony dyr. gen. LP Andrzej Matysiak. W tym samym rozdaniu nadleśniczy Jan Krzyszkowski, przyjaciel nieżyjącego już Jana Szyszki z Tuczna, miejscowości słynącej z włości ministra i jego „stodoły”, w krótkich, żołnierskich słowach został zwolniony na trzy lata przed emeryturą. Nic dziwnego, że gdy PiS przejął władzę, a ministrem środowiska ponownie został Jan Szyszko, w podobny sposób „oczyścił teren”.

I tak to się kręci, lepiej się nie wychylać i klaskać albo przynajmniej udawać, że przez ostatnie lata wielbiło się Zbigniewa Ziobrę, wszak to on przez osiem lat rozdawał karty w LP. Z nowej powyborczej sytuacji wynika, że to PSL może przejąć Lasy. Tym bardziej że przewodniczącą jeszcze urzędującej sejmowej komisji ochrony środowiska, zasobów naturalnych i leśnictwa jest prominentna posłanka, wiceprzewodnicząca PSL, myśliwa, która mówiła w TVP info: „Ja po prostu wiem, czym mogę nakarmić swoją rodzinę. Dziczyzna jest najzdrowszym mięsem, które nie ma antybiotyków. Mięsem, które można jeść w wielu postaciach. Wiem, co przynoszę i czym karmię swoje dzieci, i to jest odpowiedzialne żywienie. Czy odpowiedzialnym żywieniem jest chociażby kupowanie mięsa za 5 zł z dyskontu? No nie”. I zaleca polowanie wszystkim innym. Nie zdaje sobie sprawy, że przy obecnym spożyciu mięsa w Polsce zwierzęta dzikie zostałyby wybite i zjedzone w tydzień.

I tak to się kręci w polityce… Szymon Hołownia z Polski 2050, obrońca zwierząt, na koalicyjnym zdjęciu serdecznie się uśmiecha obok myśliwej z PSL.

Czytaj też: Lasy Państwowe porzucą certyfikat FSC? To by było szaleństwo

Pojedziemy na łów, towarzyszu mój!

Zajmijmy się teraz leśnikami jako wielkimi miłośnikami polowań. Jeżeli komuś w tym momencie przemknęła przez głowę myśl, że to prywatne hobby i nie ma związku z korporacją, to po zajrzeniu pod tę niezbyt jawną materię raczej zmieni zdanie. Bez opisania łowiectwa w LP niemożliwe jest zrozumienie tej całej stalowej, niewidzialnej sieci spajającej kompanię „leśnej braci”.

Na początek zauważmy, że z 15 tys. leśników pracujących jako Służba Leśna większość poluje. Natomiast ta część SL i administracji, która nie para się łowiectwem, milczy solidarnie i na głucho w sprawie makabrycznego hobby swoich kolegów i szefów. Leśnicy argumentują, że wycinają drzewa „na rzecz zachowania ciągłości lasu”, a dla „dobra przyrody” zabijają zwierzęta. Ale czy można zrobić cokolwiek dobrego dla przyrody przy pomocy broni palnej o dużej sile rażenia, pił spalinowych i harwesterów?

W PRL polująca wierchuszka rządowa i partyjna do spółki z leśnikami wykoncypowała sobie, że świetnie byłoby polować wyłącznie we własnym, zaufanym towarzystwie. W 1959 r. utworzono tzw. łowieckie obwody wyłączone LP. W środowisku zwykłych myśliwych mówiono o nich po prostu: „obwody rządowe”. Władcy PRL zachowali się wtedy iście po królewsku. Tworząc początki dzisiejszych „Ośrodków Hodowli Zwierzyny” (OHZ), LP zaanektowały najcenniejsze obszary: na Warmii i Mazurach, Kaszubach, w Bieszczadach, Puszczy Białowieskiej, Augustowskiej, Drawskiej, Piskiej, Noteckiej, Borach Tucholskich, terenach w Wielkopolsce, nad Bałtykiem... Wszędzie! Takie nazwy jak Arłamów, Łańsk, Muczne czy Białowieża stały się symbolem niedostępności i tajemniczego luksusu.

Obecnie Arłamów, podobnie jak Łańsk, to zwykły, większy hotel i ośrodek wypoczynkowy. A co się stało z obszarami imponujących lasów Pogórza Przemyskiego, Puszczy Karpackiej i Bieszczad? Spójrzmy na te niebywałe dla znawców Bieszczad nazwy, którymi „zaopiekowali” się leśnicy-myśliwi: OHZ Baligród, Cisna, Komańcza, Lutowiska, Rymanów, Stuposiany, Ustrzyki Dolne. No i OHZ Bircza na Pogórzu Przemyskim, główny spadkobierca terenów po W-2, czyli Arłamowie.

Żeby zobaczyć, z jak cennymi przyrodniczo miejscami mamy do czynienia, spójrzmy w dane GUS: tylko w jednym sezonie łowieckim 2021/2022 na obszarach OHZ myśliwi zastrzelili 57 221 danieli, muflonów, saren, jeleni, dzików, lisów, zajęcy, bażantów, słonek i kuropatw. I kilkanaście jarząbków. Kto z nas spotkał tego cudnego ptaka na wolności?

Czytaj też: Drewna nie ma. Najstarsi leśnicy nie pamiętają takiego niedoboru

Jak odpartyjnić nasze lasy

Łowiectwo w LP, obok kultywowania prywatnego hobby przez leśników-myśliwych, to działalność również komercyjna. Obok zewnętrznych firm handlujących polowaniami LP same prowadzą ten biznes: sprzedają możliwość zastrzelenia jakiegoś zwierzęcia i handlują tym mięsem. Na przykład w strukturze RDLP w Lublinie polowania organizuje biuro Roztocze, w Krośnie Bieszczady itd. I tak jest we wszystkich RDLP w kraju. Niektóre ujawniają cenniki polowań na swoich stronach, ale większość – nie. Jeżeli chcesz szczegółów oferty, zgłoś się pod numer... Informacje są podawane dopiero po przejściu weryfikacji. Rozpiętość cen za trofeum z jelenia – byka – od kilku do kilkunastu tysięcy złotych. Za postrzelenie sarny, np. w brzuch, i nieodnalezienie jej: 100–150 zł. No i pozostałe koszty: noclegi, wyżywienie, transport, psy, trofea i ich preparacja... Leśnicy mają gdzie przyjmować różnych gości. Robią to w 62 kwaterach myśliwskich, 318 ośrodkach wypoczynkowych, 313 pokojach gościnnych i 45 ośrodkach szkoleniowo-wypoczynkowych.

Czy da się kontynuować to wszystko w taki sposób? Aż tak bardzo wycinać lasy i zabijać zwierzęta? A może chodzi o słynne szkody łowieckie? Lecz w przykładowym sezonie łowieckim 2021/2022 to raptem 3,11 zł rocznie na obywatela RP. Spożycie dziczyzny? 80 gr (!) rocznie na osobę – to nawet nie jest jeden posiłek dla przedszkolaka. Jako kraj nie musimy uprawiać prymitywnej ekonomii surowcowej – nie jesteśmy ani biedni, ani głodni.

Odpartyjnienie Lasów Państwowych jest warunkiem wstępnym do uzdrawiających zmian. I to rolą państwa jest uzdrowić sytuację tak, aby lasy służyły ludziom, istotom w nich żyjącym, środowisku i potrzebom gospodarczym. Są częścią kultury i praw zbiorowych. To dzięki lasom trwamy na ziemi jako ludzkość, czerpiąc z ich darów, technokratycznie nazywanych „usługami ekosystemowymi” lasów. To dzięki tym „usługom ekosystemowym” mamy gleby, żywność, drewno, świeżą wodę, drewno opałowe, retencję przeciwpowodziową, kontrolę chorób, sekwestrację dwutlenku węgla, lokalną regulację klimatu, lekarstwa, możliwość rekreacji, doświadczamy ich walorów estetycznych i wartości duchowych. System, w który wciągnęła nas kompania Państwowe Gospodarstwo Leśne Lasy Państwowe, jest dysfunkcyjny i infekuje całe społeczeństwo.

Potrzebujemy dojrzałych lasów z postępującą naturalnością. Czas na konsylium, diagnozę i wdrożenie leczenia. Co robić?

• Należy wstrzymać wszelką eksploatację w drzewostanach starszych niż 81 lat. Te lasy – 4,4 proc. powierzchni kraju – mają pozostać cennym, dostępnym dla wszystkich dobrem, a ich ranga będzie rosła z każdym rokiem postępującej naturalności.
• Lasy wokół aglomeracji i miast muszą odgrywać rolę dużych, naturalnych parków miejskich.
• Należy uznać eksport drewna z terytoriów RP za niewłaściwy.
• Pilnie zaprzestać spalania drewna w elektrowniach.
• Lasy Państwowe powinny być specjalistycznym przedsiębiorstwem publicznym, służbą państwową wypełniającą powierzone jej zadania.
LP nie poradziły sobie z samofinansowaniem. Bez nadzoru państwa nie zapanowały nad wielkimi sumami. To te wielkie pieniądze zapanowały nad nimi.

Leśników należy przekonać do nowej wizji lasu, przeprowadzić rzetelny program edukacyjny, uczący nowego spojrzenia. Wyrażamy też przekonanie, że jeżeli leśnicy będą zarządzać lasami dla dobra wszystkich Polaków, ich dotychczasowe zarobki i przywileje nie będą budziły protestu, lecz znajdą aprobatę i uzasadnienie społeczne. Z osobami niechętnymi trzeba będzie się rozstać i pomóc w znalezieniu innej drogi zawodowej. Podobnej transformacji musi ulec kształcenie leśników od poziomu szkół średnich, studiów, instytucji naukowych. Wizja lasu będącego wspaniałym dobrem całego narodu wymaga zmian również w szeroko rozumianej edukacji.

Życie coś pokazuje polskim leśnikom, wytykanym palcami przez społeczeństwo. Można wybrać pozornie łatwiejsze rozwiązanie i pozostać wiernym strusiej zasadzie „nie patrz w górę”. Lub wybrać trudniejsze rozwiązanie, lecz wymagające dojrzałości. Jest takie powiedzenie: „Jeżeli masz do wyboru łatwiejszą drogę i tę bardziej wymagającą, to jeżeli nie chcesz popaść w kłopoty – wybierz tę trudniejszą”.

Zenon Kruczyński, Pracownia Na Rzecz Wszystkich Istot
Współpraca: Augustyn Mikos (PNRWI)
Konsultacja prawna: Kamil Syller

Całość tekstu do przeczytania na stronie PNRWI

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

null
Nauka

Czy istnieją miasta idealne? Nowa Huta warunki spełnia. Warto przyjrzeć się jej bliżej

75-lecie Nowej Huty to okazja do rachunku sumienia dla urbanistów, decydentów i deweloperów. A dla nas – do refleksji, gdzie naprawdę chcielibyśmy mieszkać.

Marcin Skrzypek
09.07.2024
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną