Oferta na pierwszy rok:

4 zł/tydzień

SUBSKRYBUJ
Osoby czytające wydania polityki

Wiarygodność w czasach niepewności

Wypróbuj za 24,99 zł!

Subskrybuj
Społeczeństwo

„19:30” zamiast „Wiadomości”. Skończył się pisizm w TVP. To symboliczny dzień

Zamiast „Wiadomości” TVP od dziś emitowany jest program „19:30”. Zamiast „Wiadomości” TVP od dziś emitowany jest program „19:30”. TVP
„Proszę krytykować – będziemy słuchali” – na te słowa, wieńczące pierwsze wydanie programu „19:30”, wypowiedziane przez Marka Czyża, chyba wszyscy czekaliśmy. Nowa ekipa znalazła ton i uderzyła z wyczuciem. Prawie nie mogło być lepiej. Brawo!

To było jak czekanie na jakiś mecz finałowy! Bez przesady można powiedzieć, że dziś, 21 grudnia 2023 r., skończył się w TVP „pisizm”, a cała Polska zasiadła przed telewizorami, monitorami i czym kto miał, aby obejrzeć pierwsze wydanie „Wiadomości” (jak się okazało: programu informacyjnego o nazwie „19:30”) po przejęciu kontroli nad telewizją publiczną przez nowe władze. Dziś mają one nad nią tę kontrolę, lecz tylko po to, aby wkrótce utracić ją na rzecz kolektywu niezależnych dziennikarzy. Pierwsze wydanie „19:30” daje nadzieję, że faktycznie tak się stanie.

Symboliczny dzień dla polskich mediów

Dla polskich mediów i demokracji to naprawdę ważny i symboliczny dzień. Z pewnością zostanie zapamiętany przez miliony Polaków, którzy obejrzeli nowy program informacyjny. Rad jestem, a nawet dumny, że przypadł mi w udziale zaszczyt jego skomentowania w naszym portalu.

Najpierw ujrzeliśmy planszę z podręcznikową definicją zwrotu „program informacyjny”. Dobry pomysł. Potem ujrzeliśmy czołówkę – nowoczesną, opartą na przelatujących przez ekran „kafelkach” z różnego rodzaju zdjęciami. Marek Czyż doskonale ubrany, znakomita dykcja i prezencja – jak to mówią, mucha nie siada. Grafika wirtualnego studia średnia i prowizoryczna, ale to zrozumiałe, że nowa ekipa graficzna nie zdążyła jeszcze jej wycyzelować.

Pierwszy materiał dotyczył zmian w samej telewizji. Doceniono grupkę demonstrantów, którzy przez 1363 dni, aż do wczoraj, obchodzili budynek TAI i TVP Info na pl. Powstańców Warszawy, skandując „TVP łże!”. Kilkanaście razy przyłączałem się do tych niemal codziennych pochodów, nie mogąc się nadziwić determinacji ich stałych uczestników. O tym, czym była TVP i „Wiadomości” przez ostatnie lata, mówił prowadzący stały ich monitoring red. Andrzej Krajewski z Towarzystwa Dziennikarskiego. Wszyscy używali dość łagodnego, niekonfrontacyjnego języka, a informacje na temat awantury wokół mówiącej o konieczności naprawy mediów publicznych uchwały Sejmu oraz przejęcia budynków przez nowe władze podano bardzo rzetelnie. Stanowisko PiS i Andrzeja Dudy, mówiącego o anarchii i łamaniu konstytucji, przedstawiono w naturalny sposób, bez żadnej manipulacji ani ironii. A na koniec materiału powrócono do weteranów protestów z pl. Powstańców. Starsza pani zapewniała, że nowej władzy też będą pilnować. I tak ma być!

TVP chce odzyskać zaufanie

Sprawa telewizji była klamrą programu. Końcowy materiał był nieco ostrzejszy w tonie (wspominano słynne „paski grozy”), natomiast generalne przesłanie było takie, że redakcje informacyjne TVP będą się wzorować na tradycjach BBC. TVP chce przede wszystkim odbudować zaufanie do stacji, które spadło w ostatnich latach z 50 do 25 proc. Obiecuje, że będzie łączyć, a nie dzielić, zaś programy będą adresowane do wszystkich Polaków bez względu na ich światopogląd. Nie będzie żadnego szczucia ani chamstwa. Telewizja będzie spokojna i wyważona. Po pierwszym wydaniu „19:30” można w to uwierzyć.

Nie będziemy tu oczywiście streszczać po kolei całego programu, choć warto odnotować poruszane tematy. Były to kolejno: sejmowe prace nad budżetem państwa, odblokowanie pieniędzy z KPO (korespondencja z Brukseli), utrata mandatów przez skazanych na karę pozbawienia wolności posłów Kamińskiego i Wąsika, wyrok sądu w Kolorado kwestionujący prawo Donalda Trumpa (jako winnego wzniecania rebelii) do startu w wyborach prezydenckich, atak desperata i ewakuacja jednego z budynków uniwersyteckich w Pradze, sytuacja więźnia Łukaszenki Andrzeja Poczobuta, brak turystów w Betlejem, przygotowania do świąt.

Większość pokazywanych osób to „nasi”, czyli ludzie z obozu demokratycznego – od Leszka Millera po Krystynę Jandę. Było też jednak sporo miejsca dla ludzi z PiS. Widzieliśmy wypowiedzi Andrzeja Dudy, a także europosłanki Anny Zalewskiej, twierdzącej, że odblokowanie 5 mld euro zaliczki z KPO to zasługa Mateusza Morawieckiego.

Ani słowa o Tusku

Patrzyłem uważnie, ale nie doszukałem się żadnej manipulacji ani agresji. Redaktorzy, w poszukiwaniu ugodowego tonu, zrezygnowali nawet z pokazania smakowitego nagrania niedawnej rozmowy byłej marszałek Sejmu Elżbiety Witek z Věrą Jourovą, wiceprzewodniczącą Komisji Europejskiej. Witek skarżyła się na łamanie przez nowy rząd zasad praworządności poprzez „zamach na wolne media”. Aż się prosiło, aby dać „przebitkę”, gdy pokazywano Jourovą wyrażającą satysfakcję z powodu odnowy mediów publicznych.

A jednak ekipa „19:30” odpuściła. Słusznie. Bo nowy program oglądają – z wielką nieufnością – liczni wyborcy PiS, spodziewający się, że propagandę poprzedniego rządu zastąpi propaganda tego nowego. A tu nic! Tuska nawet nie pokazano. Ba! Ani razu nie padło nazwisko Tusk! Wielbiciele „Wiadomości” Holeckiej i Rachonia bardzo szybko przekonają się, na czym polega różnica. Będą widzieć na ekranie nie tylko „tych od Tuska”, lecz również polityków lub zwolenników PiS (bo niewykluczone, że Kaczyński zarządzi bojkot TVP) wieszających psy na rządzie. Prędzej czy później dotrze do nich, że media publiczne nie są od tego, aby popierać PO czy PiS, lecz od tego, żeby informować o wydarzeniach i opiniach przedstawicieli różnych partii i stron społecznych i politycznych sporów.

Dobra robota, „19:30”

No dobrze, będzie i łyżka dziegciu w tej beczce miodu. Materiał o braku turystów i w ogóle o straszliwych pustkach w Betlejem był nie na miejscu. To naprawdę nie jest istotny problem w kontekście wydarzeń w Gazie. A zacytowane w reportażu hasło „Gdyby Jezus miał urodzić się dzisiaj, to narodziłby się w Gazie” brzmiało już niemal jak opinia, że Żyd Jezus byłby dziś przeciwko Żydom walczącym z Hamasem. Nie można wprawdzie powiedzieć, aby pozbawiona wyczucia pocztówka z ospałego Betlejem była wprost antyizraelska, lecz „podprogowo” taka była. Tymczasem walka z dżihadystami to bardzo poważna sprawa i żeby ją kompetentnie komentować, trzeba wiedzieć trochę więcej niż to, że ginie wielu ludzi i że jest to złe.

Namawiam nową ekipę byłych „Wiadomości” do dużej ostrożności w mówieniu o tak trudnych i poddawanych tak wielu manipulacjom kwestiach jak wojna w Gazie. W pierwszym wydaniu „19:30” występował (mówiąc o wolności mediów) Konstanty Gebert. On się na sprawach bliskowschodnich zna doskonale. Może warto by się skonsultować?

Jak to się pisze w recenzjach doktoratów: te krytyczne uwagi nie zmieniają generalnie bardzo wysokiej oceny pracy. Dobra robota, drogie „19:30”!

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

null
Kraj

Duda nie wypełnia obowiązku. Ktoś się łudził?

PiS i Andrzej Duda dostarczyli przekonującego dowodu, że powoływani przez nich ambasadorowie byli, ogólnie rzecz biorąc, marnej jakości. Konflikt prezydenta z rządem Tuska na tym tle właśnie się pogłębił.

Marek Ostrowski
13.06.2024
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną