Osoby czytające wydania polityki

Wiarygodność w czasach niepewności

Wypróbuj za 11,90 zł!

Subskrybuj
Społeczeństwo

Abp Gądecki – symetrysta, rzecznik PiS? Jak kończy szef episkopatu

Abp Stanisław Gądecki, Jasna Góra, 20 listopada 2023 r. Abp Stanisław Gądecki, Jasna Góra, 20 listopada 2023 r. EpiskopatNews / mat. pr.
Apel przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski abp. Stanisława Gądeckiego o modlitwę i post w intencji ojczyzny jest przewrotny, niesprawiedliwy, w gruncie rzeczy haniebny. Powtarza hasła PiS i zrównuje Brukselę z Moskwą.

Kościół nie odpuszcza. Bp Wojciech Osial grzmiał kilka dni temu, że „nie ma zgody” na ograniczenie liczby zajęć z religii w szkole do jednej godziny tygodniowo. Biskup sprzeciwia się też umieszczaniu katechezy na początku lub na końcu dziennego planu lekcji oraz niewpisywaniu oceny z religii na świadectwo. Ledwo przebrzmiały te słowa, a już z własnym apelem występuje abp Stanisław Gądecki, przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski.

Okazją jest Wielki Post – dla chrześcijan czas modlitwy i pokuty, uznania własnych słabości, pojednania i przygotowania do Wielkanocy. Abp Gądecki apeluje zatem o modlitwę i post w intencji ojczyzny oraz „aby wszyscy, którym drogie są losy Rzeczypospolitej, otworzyli serca i umysły na pojednanie; aby szukali możliwości rozwiązania konfliktów targających życiem politycznym poprzez negocjacje”. Ale to nie wszystko. Bo apeluje dalej w sposób przewrotny, niesprawiedliwy, w gruncie rzeczy haniebny.

Arcybiskup na pisowskim Titanicu

Pisze bowiem arcybiskup, że „jesteśmy widzami albo też uczestnikami walki jak gdyby »dwóch plemion«”, „partii politycznych, które budują emocje społeczne prowadzące do rozbicia poczucia wspólnoty narodowej”, i „nie jest jasne, jak do tego doszło” (!). Żal czytać słowa zwierzchnika Kościoła w Polsce, który przez dwie kadencje rządów Zjednoczonej Prawicy pozostawał z ewangelicznym przesłaniem bezradny. Przypomnijmy bezskuteczne, a może pozorowane napominanie obozu Jarosława Kaczyńskiego w sporze o sądownictwo czy równie bezskuteczne próby otwarcia kraju na uchodźców w latach sprzed wojny w Ukrainie. Dziś, w dalszym poczuciu bezradności, od podjęcia próby odnalezienia się w nowej politycznej rzeczywistości woli trwanie na „pisowskim Titanicu”.

Dobitnie świadczy o tym fragment apelu, w którym abp Gądecki przyznaje: „Nie jest moim zadaniem proponowanie konkretnych działań czy reform politycznych. Nie namawiam także do »okrągłego stołu«, ponieważ nie wszystkim w Polsce dobrze się on kojarzy”. W ten sposób przewodniczący KEP sugeruje opinii publicznej, że odcina się od słów bardziej otwartego na świat abp. Adriana Galbasa. Ten bardziej liberalny arcybiskup mówił niedawno o Okrągłym Stole z uznaniem, jednocześnie podkreślał, że dzisiejszy Kościół stracił autorytet i nie byłby w stanie wiarygodnie promować społecznego dialogu, a poza tym „przez wielu kojarzony jest tylko z jedną z Polsk”. Najwyraźniej tego trzeźwego oglądu sytuacji abp Gądecki nie podziela.

Dalej więc apel przewodniczącego polskiego episkopatu to już zdarta płyta partyjnej propagandy: abp Gądecki jest przeciwny odwoływaniu się przez obecne władze do „rozwiązań siłowych” (czy ma własny pomysł na przywracanie praworządności w mediach i sądownictwie?). Chce, „aby przywrócono prawdziwy szacunek dla Konstytucji”, a w końcu zrównuje Brukselę z Moskwą, mówiąc o wyzwaniach, „jakie przychodzą zarówno ze Wschodu, gdzie toczy się wojna, jak i z Zachodu, gdzie obserwujemy poważne zmiany kulturowe oraz dążenie do przekształcenia Unii Europejskiej w jedno państwo”. I obie kwestie na równi każą mu stawiać pytanie o niepodległość Polski.

Koniec epoki Gądeckiego i Jędraszewskiego

Można się zastanawiać: dlaczego przewodniczący episkopatu w to brnie? Czy jest przekonany, że nic innego mu nie pozostało niż obrona interesów partii (która, dodajmy na prawach marginesu, odpłaca mu się remontem XV-wiecznej willi z pieniędzy Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej)? To niejedyny taki gest przewodniczącego episkopatu, miesiąc temu napisał list do osadzonych w więzieniu skazanych polityków Mariusza Kamińskiego i Macieja Wąsika.

Jedno jest pewne: oglądamy właśnie koniec pewnej epoki, w której Kościół w Polsce jest reprezentowany przez abp. abp. Stanisława Gądeckiego i Marka Jędraszewskiego. Niebawem kończą się ich kadencje jako przewodniczącego i wiceprzewodniczącego episkopatu – a nawet więcej: obaj przechodzą na emeryturę i zwalniają urzędy arcybiskupie w Poznaniu i Krakowie. Kościół zyska nową twarz – choć nie ma dziś żadnej pewności, czy będzie to twarz lepsza, czy gorsza. Wymiana kościelnych władz zapewne nie powstrzyma sekularyzacji ani spadku znaczenia Kościoła w polskim społeczeństwie. Może jednak pomóc odzyskać Kościołowi wiarygodność. Po latach konkubinatu z PiS – to byłoby już coś.

W zbiorze „Nasi okupanci” z felietonami sprzed stu lat Tadeusz Boy-Żeleński pisał: „Jedną ze zdobyczy współczesności jest oddzielenie religii od spraw politycznych”. Na tę współczesność Polacy czekają do dziś.

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

null
Kultura

Dlaczego książki drożeją, a księgarnie upadają? Na rynku dzieje się coś dziwnego

Co trzy dni znika w Polsce jedna księgarnia. Rynek wydawniczy to materiał na poczytny thriller.

Justyna Sobolewska, Aleksandra Żelazińska
18.04.2024
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną