Oferta na pierwszy rok:

4 zł/tydzień

SUBSKRYBUJ
Osoby czytające wydania polityki

Wiarygodność w czasach niepewności

Wypróbuj za 24,99 zł!

Subskrybuj
Społeczeństwo

Zerwać łańcuchy. Jest projekt nowelizacji ustawy o ochronie zwierząt. Tym razem się uda?

Projekt nowelizacji o ochronie praw zwierząt, który właśnie wpłynął do Sejmu, przewiduje całkowity zakaz stosowania łańcuchów i uwięzi. Projekt nowelizacji o ochronie praw zwierząt, który właśnie wpłynął do Sejmu, przewiduje całkowity zakaz stosowania łańcuchów i uwięzi. tandemich / PantherMedia
Czy jest wreszcie szansa na poprawę losu zwierząt? Fiasko „piątki Kaczyńskiego” na lata zabetonowało system i nic w kwestii praw zwierząt się nie zmieniło. Nowa władza obiecywała, ale organizacje prozwierzęce najwyraźniej zaczynają tracić cierpliwość.

Do Sejmu trafił nowy projekt nowelizacji ustawy o ochronie zwierząt. „Stop łańcuchom, pseudohodowlom i bezdomności zwierząt” to projekt obywatelski dotyczący ochrony zwierząt towarzyszących.

Ochrona zwierząt – lepiej zrobić coś niż nic

– Wszyscy chcielibyśmy wprowadzenia regulacji poprawiających dobrostan zwierząt gospodarczych, ale wiemy, że nie ma szans na ich uchwalenie – mówi posłanka Katarzyna Piekarska, przewodnicząca Parlamentarnego Zespołu Przyjaciół Zwierząt. Wiadomo, że nie zagłosuje za nimi PSL. Projektodawcy wyszli więc z założenia, że lepiej zrobić mniej niż nic. Jedyną zmianą dotyczącą zwierząt, które hodujemy po to, by je zjadać, jest zakaz sprzedaży żywych ryb (z wyłączeniem akwariowych). – Ale równolegle posłanka Małgorzata Tracz przygotowuje projekt ustawy zakazujący hodowli zwierząt na futra przypomina Piekarska. – Będzie gotowy po wyborach europejskich.

W komitecie inicjatywy są cztery organizacje: Fundacja Viva!, OTOZ Animals, Mondo Cane i Akcja Demokracja. Dołączyło dużo znanych osób ze świata polityki i kultury. Były prezes TK Jerzy Stępień, aktor Daniel Olbrychski z żoną Krystyną Demską-Olbrychską, aktorki Agata Buzek, Maja Ostaszewska i Anna Chodakowska oraz piosenkarz Robert Janowski. Nie brakuje też posłów znanych z walki o prawa zwierząt: Katarzyna Piekarska, Małgorzata Tracz, wicemarszałkini sejmu Monika Wielichowska, Paweł Suski z Koalicji Obywatelskiej i Łukasz Litewka z Lewicy.

Po zarejestrowaniu projektu przez marszałka Sejmu, na co Szymon Hołownia ma 2 tygodnie, ruszy zbieranie podpisów. Inicjatywa ma 3 miesiące na to, by uzbierać 100 tys. podpisów, i na pewno nie będzie z tym problemu – w planach jest zebranie przynajmniej pół miliona, by pokazać społeczne poparcie dla tej inicjatywy.

Czytaj także: 8 lat złej zmiany PiS. Zwierzęta też czują się zawiedzione. Nawet Kaczyński nie dał rady

Zerwać łańcuchy. I dużo więcej

Symbolem projektu jest zerwanie łańcuchów. Nowelizacja przewiduje całkowity zakaz stosowania łańcuchów i uwięzi. – Im dalej na wschód, tym więcej łańcuchów i biednych psiaków uwiązanych całe swoje życie do dziurawych bud lub metalowych beczek – mówi Ewa Gebert, prezeska OTOZ Animals. – To musi się skończyć w bieżącej kadencji polskiego parlamentu!

Nie zgadzam się z poglądami wielu polityków, że tradycją polskiej wsi jest pies na łańcuchu – mówi poseł Suski. – To nie żadna tradycja, tylko haniebny proceder znęcania się nad psami.

Najważniejsze regulacje projektu dotyczą zapobiegania bezdomności. To przede wszystkim obowiązkowe znakowanie zwierząt domowych i kastracja tych, które nie są przeznaczone do hodowli. – Od lat wiemy, że najskuteczniejszym sposobem zapobiegania bezdomności zwierząt jest kastracja – mówi Anna Zielińska z Fundacji Viva!. – Do tej pory ustawodawcy nie zrobili nic w tej sprawie, a bez przepisów, które proponujemy, opanowanie tego problemu Polsce nie będzie możliwe.

Ograniczyć pseudohodowle

Projektodawcy noweli ustawy chcą też wprowadzić przepisy służące ograniczeniu działania pseudohodowli. Miałoby to być m.in. utworzenie centralnego Rejestru Stowarzyszeń Hodowców Psów i Kotów. Stowarzyszenia hodowców musiałyby też uzyskać wpis do Krajowego Rejestru Sądowego. A same hodowle rejestrować swoją działalność. W ten sposób projektodawcy próbują naprawić szkody wyrządzone 12 lat temu przez nowelizację ustawy o ochronie zwierząt, która miała zlikwidować nielegalne hodowle, w ogromnej mierze odpowiedzialne za tak dużą liczbę bezdomnych zwierząt. Zakazano zatem rozmnażania i sprzedaży zwierząt hodowcom niezrzeszonym w ogólnokrajowych organizacjach społecznych, których statutowym celem jest działalność związana z hodowlą rasowych psów i kotów. Ten zapis sprawił, że zaczęły powstawać stowarzyszenia skupiające pseudohodowców. Tyle że właściwie trudno mówić w tej chwili o pseudohodowlach, nowelizacja ustawy zalegalizowała ich działalność. Więc jedyne, co teraz można zrobić, to monitorować i kontrolować je – i temu miałby służyć centralny rejestr. Kontrolą miałaby się zając Inspekcja Weterynaryjna. – Jeżeli Inspekcja będzie miała z tym problem, to byłby to dobry pretekst do tego, by utworzyć osobną służbę weterynaryjną przy ministerstwie spraw wewnętrznych – mówi Ewa Gebert. Obrońcy praw zwierząt od dawna twierdzą, że ministerstwo rolnictwa i podlegająca mu inspekcja ochrony zwierząt nie powinny zajmować się ochroną zwierząt. Jest to wyraźny konflikt interesów. Dla tego resortu zwierzęta są przecież przede wszystkim produktem i źródłem żywności.

Czytaj także: Dziesięć lat sporu o konie z Morskiego Oka. I nagłe przyspieszenie. Jaki będzie finał?

Schroniska na innych zasadach

Jak bezdomność, to i schroniska. Projekt przewiduje zmianę zasad prowadzenia schronisk i nadzoru nad nimi oraz doprecyzowanie obowiązków gmin wobec zwierząt bezdomnych. – Nie możemy zakazać prowadzenia schronisk przedsiębiorcom – mówi Ewa Gebert. – Od lat słyszymy w Sejmie, że to sprzeczne z zasadą wolności gospodarczej.

Skoro nie można zadekretować, że prowadzenie schroniska nie jest działalnością gospodarczą, tylko realizacją zadania własnego gmin, które gmina może powierzyć wyłącznie organizacji pożytku publicznego, projekt przewiduje zmiany systemu finansowania schronisk. Miałyby to być wyłącznie dotacje od samorządu, z których podmiot prowadzący schronisko będzie się musiał szczegółowo rozliczyć. Dotacja w całości miałaby być przeznaczona na utrzymanie schroniska, a żeby zapobiec wyprowadzaniu pieniędzy przez ustalenie astronomicznych stawek dla personelu, autorzy projektu chcą wprowadzić górne pułapy wynagrodzeń.

Postulują też utworzenie ogólnopolskiego systemu nadzorowania schronisk, do którego schroniska musiałyby raportować, ile zwierząt przyjmują, ile wydają do adopcji, jaka jest śmiertelność.

Czytaj także: Piekło zwierząt w Wojtyszkach. Jest akt oskarżenia, który niewiele zmienia

Zaostrzenie kar za znęcanie się nad zwierzętami

Nowelizacja zawiera także zaostrzenie kar za znęcanie się nad zwierzętami z maksymalnej kary trzech lat więzienia do pięciu, a nawet ośmiu za znęcanie ze szczególnym okrucieństwem. I propozycje doprecyzowania czynów, które należy uznać za znęcanie się, tak by organy ścigania i wymiaru sprawiedliwości nie miały wątpliwości, że zaniechanie leczenia czy pozostawienie zwierzęcia bez wody i pożywienia to także znęcanie.

Do tego zakaz egzekucji komorniczych ze zwierząt domowych, żebrania ze zwierzętami i zakaz fajerwerków hukowych.

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

null
Nauka

Kleszcz: pospolity, łąkowy, afrykański. Dlaczego nam grożą i jak się ich pozbyć

Wiktoria Romanek z Wydziału Biologii Uniwersytetu Warszawskiego opowiada „Polityce” o tym, jak rozróżnić kleszcze, o Narodowym Kleszczobraniu oraz tym, co robić, gdy znajdziemy kleszcza wbitego w nasze ciało lub ciało naszego czworonożnego przyjaciela.

Maciej Jaźwiecki
16.06.2024
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną