Osoby czytające wydania polityki

„Polityka” - prezent, który cieszy cały rok.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 11,90 zł!

Subskrybuj
Społeczeństwo

Zakaz hodowli zwierząt na futra wraca do Sejmu. Koniec z barbarzyństwem?

Protest przeciwników futer pod domem Jarosława Kaczyńskiego w Warszawie Protest przeciwników futer pod domem Jarosława Kaczyńskiego w Warszawie Jacek Marczewski / Agencja Wyborcza.pl
„Szanse na uchwalenie są duże, stanowiska w kwestii futer nie idą zgodnie z politycznymi podziałami” – mówi posłanka Katarzyna Piekarska (KO). Część PSL może być przeciwna, ale na pewno nie wszyscy. Marek Sawicki zadeklarował poparcie.

Czy w Polsce będzie zakaz hodowli zwierząt na futra? Wiele wskazuje, że wreszcie, po kilkunastu latach walki, uda się zakazać tego barbarzyńskiego procederu, z którego w międzyczasie zrezygnowała już większość europejskich państw. Zakazano lub, jak w Niemczech i Szwajcarii, wprowadzono tak restrykcyjne przepisy uwzględniające dobrostan zwierząt, że hodowcy sami zrezygnowali z nierentownego biznesu. A Polska w tej kwestii wciąż znajduje się w bloku razem m.in. z Białorusią i Rosją.

Zakaz hodowli zwierząt futerkowych: są szanse

Autorką projektu jest Małgorzata Tracz, posłanka Zielonych wywodząca się z Koalicji Obywatelskiej, przewodnicząca parlamentarnego zespołu na rzecz zakazu hodowli zwierząt na futra. Projekt zaprezentowano na razie na jego posiedzeniu, ma zostać oficjalnie złożony do Sejmu w najbliższych miesiącach. Przewiduje pięcioletni okres przejściowy, odszkodowania dla hodowców w systemie degresywnym, premiującym tych, którzy zdecydują się odejść od hodowli już w pierwszych latach obowiązywania nowego prawa, i odprawy dla pracowników. Od 2025 r. miałby obowiązywać zakaz powstawania nowych ferm, a likwidacja już istniejących powinna nastąpić do 2029 r. Teraz projekt zostanie poddany konsultacjom społecznym.

– Szanse na uchwalenie są duże, stanowiska w kwestii futer nie idą zgodnie z politycznymi podziałami – mówi posłanka Katarzyna Piekarska (KO). Część PSL może być przeciwna, ale na pewno nie wszyscy. Marek Sawicki zadeklarował poparcie.

Lobby futerkowe może wszystko zablokować

Również PiS jest podzielony. Posłowie „radiomaryjni” i Suwerenna Polska będą bronić produkcji futer. Szczepan Wójcik, największy producent skór zdartych z norek, zawarł przymierze z Tadeuszem Rydzykiem, który nigdy nie krył się z nienawiścią do „ekoterrorystów”, jak pogardliwie określa obrońców praw zwierząt. W głównej mierze to właśnie toruńskiemu imperium ojca dyrektora zawdzięczamy, że zakaz hodowli zwierząt, wiele razy postulowany i procedowany, nie doczekał się przez tyle lat realizacji.

Od 2011 r. zakaz chowu zwierząt na futra znajdował się w sześciu projektach ustaw w Sejmie – mówi Cezary Wyszyński, prezes fundacji Viva! – Mimo ogromnego poparcia społecznego i deklaracji polityków lobby futerkowe było w stanie zablokować każdą dotychczasową próbę zmiany prawa.

Dwie trzecie Polaków jest przeciwna hodowli zwierząt na futra. To niewątpliwie zasługa kampanii społecznych organizacji broniących praw zwierząt zrzeszonych w koalicji Antyfutro, fundacji Viva! i Otwarte Klatki. I śledztw prowadzonych przez aktywistów na fermach – jak chociażby ostatnie, z początku roku, w miejscowościach Bożepole Królewskie i Buszkowy – ich efektem są nagrania pokazujące okrucieństwo pracowników wobec bezbronnych zwierząt wyciąganych z klatek za ogony, by pokręcić nimi w powietrzu jak szmatką i rzucić do skrzyń ubojowych czy wręcz upychać na siłę. A samo gazowanie trudno uznać za humanitarną metodę. Inny film pokazał, co się dzieje w skrzyni ubojowej, jak wiele zwierząt przeżywa gazowanie. Są dobijane przez pracowników lub rzucane na stertę martwych zwierząt, by tam skonały.

Polskie futra trafiają głównie na eksport

To są wszystko twarde dowody na okrucieństwo – mówiła w Sejmie Bogna Witkowska. – Ale najgorsze jest to, że w tym przemyśle mamy do czynienia z systemowym znęcaniem. W przeciwieństwie do innych form produkcji zwierzęcej mówimy o trzymaniu drapieżników, gatunków zwierząt nieudomowionych, w małych klatkach i jałowym środowisku. Już to powoduje nieustające cierpienie. Rozporządzenie ministra rolnictwa, które określa minimalne warunki utrzymywania zwierząt na fermach futrzarskich, nie chroni tych zwierząt przed cierpieniem, nie zapewnia dobrostanu oraz nie umożliwia im realizacji podstawowych potrzeb gatunkowych.

W Polsce działa ponad 300 ferm. Co roku kilka milionów zwierząt, głównie norek i lisów, jest zabijanych. 90 proc. polskich futer trafia na eksport. Ale, jak twierdzi Jarosław Urbański z Zachodniego Ośrodka Badań Społecznych i Ekonomicznych, autor licznych raportów o przemyśle futrzarskim, przemysł ten ma marginalne znaczenie dla gospodarki i nie ma też większego wpływu na lokalny i krajowy rynek pracy. Na fermach zatrudniani są głównie imigranci, do tego jest to praca sezonowa.

W skali państwa produkcja futer nie ma większego znaczenia, za to dla przyrody tak. Już w 2015 r. NIK alarmowała, że prawie 90 proc. hodowli nie przestrzega wymagań ochrony środowiska. Nie ma skutecznych oczyszczalni i szkodliwe substancje płyną ze ściekami do kanalizacji, połowa hodowli mieści się w nielegalnie postawionych lub użytkowanych budynkach, a co trzecia ferma prowadzona jest niezgodnie z przepisami weterynaryjnymi.

Na wszystkie te argumenty przeciwko barbarzyńskiemu procederowi, jakim jest produkcja futer (bo trudno to nawet nazwać hodowlą), futrzarze pozostają głusi. W Sejmie pojawił się Szczepan Wójcik, prezes Instytutu Gospodarki Rolnej, nie brał jednak udziału w posiedzeniu zespołu, chociaż był zaproszony, podobnie jak inni hodowcy. Dziennikarzom tłumaczył, że hodowcy nie chcą żadnych odszkodowań, tylko chcą „pracować zgodnie z prawem”.

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

null
Historia

Czarna legenda marszałka Pétaina. We Francji to nadal bolesna i otwarta rana

Proces o zdradę stanu nie zawsze kończy sprawę, czasem na pokolenia zostaje otwarta narodowa rana. Przykładem skazanie marszałka Philippe’a Pétaina za kolaborację z Hitlerem.

Adam Krzemiński
27.02.2024
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną