Obrona moczarowa
Obrona moczarowa. Sprawdzamy, czy bagna i lasy na wschodzie Polski mogą zatrzymać Rosjan
Białowieża, siedziba parku narodowego. Seminarium z udziałem przyrodników, ekspertów od wojskowości, samorządowców. Ppłk rezerwy Maciej Korowaj, analityk specjalizujący się w zagadnieniach bezpieczeństwa, na przykładzie Ukrainy tłumaczy, jak wygląda wojna nowego typu. Kiedyś kilometr frontu obsługiwał batalion, 300–700 żołnierzy, teraz 30–40 żołnierzy. – Duże zgrupowania wojsk są automatycznie identyfikowane i rażone wszystkim, czym się da – konstatuje. 60 proc. ogółu strat ponoszonych przez wojska ukraińskie Rosjanie zadają dronami. Udział dronów ukraińskich w stratach, jakie ponoszą Rosjanie, jest jeszcze większy – 75 proc. Na tym tle broń strzelecka wypada blado – to ok. 11 proc. strat ukraińskich i ok. 5 proc. rosyjskich.
Czytaj też: Przed nami kluczowy rok w polskich zbrojeniach
Zazielenić beton tarczy
Jednak jeśli dronom przyjdzie działać w rejonach leśnych, ich skuteczność będzie dwukrotnie mniejsza. W warunkach miejskich i otwartej przestrzeni rośnie. – Drony, które latają „na kablu”, czyli na uwięzi światłowodowej, będące teraz na topie, w gęstym lesie są bardzo trudne do manewrowania. Drony, które w zawisie bombardują skupiska piechoty w lesie, stają się łupem dronów myśliwskich – dodaje Korowaj.
List do uczestników seminarium wystosował wicepremier, minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz. Stwierdza, że koncepcja Zielonej Tarczy Wschód, opracowana przez środowiska naukowe, może godzić dwa zdawałoby się bardzo odległe cele – wspierać system obronny i chronić bioróżnorodność.