Mody ogrodowe
Mody ogrodowe. Jak się urządzamy? Dzikość walczy z ładem, chwast z tują, zapylacze z opryskami
Początek wiosny przypomina, że ogrodnictwo to sztuka znoszenia presji. Wielu naraz. Dzika przyroda napiera chwastem i pędrakiem. Reklamy wciskają środki chemiczne chroniące przed dziesiątkami innych zagrożeń. Rynek zalany jest roślinami, wężami do podlewania, szpadlami czy – to hit ostatnich sezonów – sekatorami na baterie. Grzech czegoś nie wziąć. A gra idzie o sporą stawkę.
Rynek samych produktów związanych z pielęgnacją ogrodów przydomowych i tarasów szacowany jest już na ponad 8,5 mld zł rocznie. Założenie ogrodu i jego wykonanie „na gotowo” przez firmę może kosztować niemal tyle ile budowa domu. Płaci się za inwentaryzację (obecnych roślin, siedlisk itd.), rozmowy z projektantami, przygotowane przez nich koncepcje. Wpływ na cenę usług ma to, czy działka jest płaska, czy ma pochyłości, jej wielkość, jakość zastanej gleby itd. W realizacji: hulaj dusza. Na liście mogą być wszelkie prace ziemne. W tym glebogryzarkowanie, wyrównanie terenu, ewentualne dowiezienie ziemi, rozluźnienie jej piaskiem albo wzbogacenie kompostem, uzyskanie spadków do retencjonowania wody opadowej, wykonanie przechowujących ją niecek i wszystkie prace związane z roślinnością, w tym zakup, transport i posadzenie. Do tego ściółkowanie korą, założenie trawnika, zabezpieczenie palikami.
Ile to kosztuje? Nawet w przypadku niewielkich działek kilkadziesiąt tysięcy. Trudno się dziwić, że na rabatach trwa wielka wojna ideologiczna, w której dzikość walczy z porządkiem. Chwast z tują, a zapylacze z opryskami. Ogród polski się zmienia, tak jak zmieniają się gusta i ambicje jego właścicieli. Gusta z kolei kształtują algorytmy serwisów społecznościowych i wybory sąsiadów.
Kontrolować czy obserwować
W świecie idealnym należałoby traktować ogród jako przestrzeń dla przyrody, pożyczoną przez człowieka na kilkanaście–kilkadziesiąt lat.