Oni już wybrali
Łatwogang pokazał siłę młodych. Czy Polskę czeka rewolucja w wyborach 2027? Oni już wybrali
282 mln zł w dziewięć dni. 1,4 mln widzów na żywo w finale streamu na YouTube. Rekord świata pobity w warszawskiej kawalerce na Pradze.
Pierwsza obserwacja, którą warto zachować: 23-latek z YouTube właśnie pobił WOŚP, 33-letnią instytucję, która jest dla połowy Polaków synonimem charytatywności. I zrobił to w trybie, w którym Wielka Orkiestra nie umie się ustawić – nie raz w roku, nie z fanfarami w telewizji publicznej, tylko przez internetowy stream, słuchając w kółko jednej piosenki „Ciągle tutaj jestem (diss na raka)” rapera Bedoesa i 11-letniej Mai Mecan, podopiecznej fundacji.
Druga ważna obserwacja: zbiórka Łatwoganga to nie jest fenomen charytatywny. To jest fenomen polityczny w przebraniu charytatywnego. Bo zmobilizowała coś, czego polska polityka nie umie – jednorodne, masowe, autentyczne uczestnictwo pokolenia, które od trzech lat głosuje inaczej, niż klasa polityczna się spodziewała.
Polityka wrogości
W kalifornijskiej szkole średniej w Los Alamitos 17-letnia Bella Kim opublikowała w kwietniu 2026 r. w gazetce uczniowskiej tekst „Are both sides »brainwashed«? How the algorithm feeds the partisan fire”. „Moglibyśmy dojść do porozumienia, gdybyśmy wiedzieli, co druga strona mówi. Ale zamiast tego żyjemy w tych bańkach, a obie strony tylko demonizują się nawzajem, nie zdając sobie sprawy, że istnieje prawdopodobnie jakaś środkowa droga. Tylko nigdy do niej nie docieramy, bo wasz algorytm nam na to nie pozwala”. To diagnoza precyzyjniejsza niż większość analiz politologicznych i potwierdzona w różnych badaniach.
Jakie są tego konsekwencje?
Po pierwsze, wygrywa polityka wrogości. Polityk, który chce w mediach społecznościowych istnieć, ma do wyboru dwa modele: mówić rzeczowo o polityce, ryzykując, że jego treści zostaną wyciszone przez algorytm, albo mówić emocjonalnie o przeciwnikach, akceptując, że buduje to bańkę, ale daje zasięg.