Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Społeczeństwo

Koniec barbarzyństwa

Batalion w Parku Ujście Warty Batalion w Parku Ujście Warty Piotr Chara

Od czerwca myśliwi nie będą mogli strzelać do ptaków w strefie buforowej wokół Parku Narodowego Ujście Warty. Przyrodnicy odetchnęli, choć są i niezadowoleni. Rozporządzenie w tej sprawie podpisała minister klimatu i środowiska Paulina Hennig-Kloska. – Marzyłem o tej chwili ćwierć wieku. Popłakałem się ze szczęścia – mówi nam Piotr Chara, fotograf i przyrodnik, bez którego nic by się zapewne nie zmieniło. Ujście Warty jest jednym z najważniejszych w Europie obszarów wodno-błotnych.

Stwierdzono tu liczne gatunki z „Polskiej czerwonej księgi zwierząt”, a w okresach migracji i zimowania liczba gęsi oraz żurawi sięga nawet 200 tys. osobników. To najmłodszy park narodowy w Polsce – powstał w 2001 r. Chara pracował w nim wtedy jako strażnik. Odkrył, że wprawdzie w samym parku ptaki są chronione, ale myśliwi polują na nie już w jego otulinie: ustawiają się na granicy parku i otuliny, żeby strzelać do ptaków, które nad tą granicą przelatują. – To absurd. Dzień za dniem zabijają przedmiot ustawowej ochrony, kluczowy powód istnienia Parku Narodowego Ujście Wartymówił „Polityce”.

Został zmuszony do odejścia z pracy, a później latami dokumentował działalność myśliwych w otulinie, narażając się na hejt i groźby. Sprzymierzeńca znalazł w Mikołaju Dorożale, głównym konserwatorze przyrody. „Doprowadzenie do zakończenia brutalnej rzezi tysięcy ptaków przy ujściu rzeki Warty to jeden z tych punktów, dla których nadal mam siłę wstać rano i walczyć” – pisał wiceminister Dorożała.

Park Narodowy ma 8 tys.

Polityka 22.2026 (3566) z dnia 26.05.2026; Ludzie i wydarzenia. Kraj; s. 8
Reklama