Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Społeczeństwo

Ustawa, która nikomu się nie podoba

Urszula Pasławska i Katarzyna Kotula Urszula Pasławska i Katarzyna Kotula Wojciech Olkuśnik / East News

Sejm uchwalił ustawę o statusie osoby najbliższej w związku i umowie o wspólnym pożyciu. Poszło gładko. Tylko czterech posłów rządzącej koalicji zagłosowało przeciw. Byli to politycy z najbardziej konserwatywnego skrzydła PSL: Marek Biernacki, Andrzej Grzyb, Urszula Nowogórska i Jacek Tomczak. Ustawa to efekt pracy Katarzyny Kotuli (Lewica) i Urszuli Pasławskiej (PSL), nad którym posłanki pracowały od początku kadencji.

Kotula chciała wprowadzić najpierw związki partnerskie, ale przy mocnym oporze ludowców, projekt stopniowo okrajano. Obecna wersja ustawy zakłada, że dwie osoby pełnoletnie będą mogły zawrzeć umowę u notariusza, która – rejestrowana w USC – umożliwi m.in. wspólnotę majątkową, ustanowienie obowiązku alimentacyjnego, uzyskanie prawa do korzystania ze wspólnego mieszkania oraz nadanie drugiej osobie uprawnień do dostępu do informacji medycznych.

Mimo tego, że pierwszy raz politycy uchwalili przepisy, które w minimalnym stopniu zabezpieczają pary jednopłciowe, wybuchów radości nie było. Karol Nawrocki od miesięcy zapowiadał, że ustawy nie podpisze. Szef jego kancelarii Paweł Szefernaker tłumaczył, że w ten sposób próbuje się wprowadzić tylnymi drzwiami związki partnerskie, a na to „nie ma i nie będzie zgody”. Nawrockiemu ma nie podobać się przede wszystkim to, że pary jednopłciowe zyskałyby uprawnienia podatkowe oraz prawo do zabezpieczenia społecznego. Jako przykład Szefernaker podał przykład renty wypłacanej przez ZUS w razie śmierci partnera, która „dotąd była właściwa tylko dla małżeństwa”.

Dla par jednopłciowych charakter przyjętej ustawy jest wciąż uwłaczający. Stowarzyszenie Miłość Nie Wyklucza, działające na rzecz równości małżeńskiej, kwituje: „Nie widzimy sensu w poświęceniu jej zbyt wiele czasu.

Polityka 23.2026 (3567) z dnia 01.06.2026; Ludzie i wydarzenia. Kraj; s. 7
Reklama