Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Społeczeństwo

Lekarze kominiarze. Wyrzucenie doktora z partii systemu nie uzdrowi, a zarobki milionerów będą rosnąć

Preferuj w Google
Szpitalny Oddział Ratunkowy Szpitalny Oddział Ratunkowy Krzysztof Zatycki / Agencja Wyborcza.pl
Chory system będzie trwał nadal, ale żaden lekarz nie będzie już próbował godzić zarabiania pieniędzy w publicznej ochronie zdrowia z działalnością polityczną. By nie musieć informować o swoich zarobkach.

Doktor Dawid Kacprzyk stał się czarnym bohaterem mediów nie dlatego, że zarobił w ubiegłym roku aż 1,6 mln zł, ale dlatego, że się to wydało. Jako radny Ursusa musiał o tym poinformować w swoim oświadczeniu majątkowym.

Takich jak on, osiągających w publicznej ochronie zdrowia nieprzyzwoicie wysokie apanaże, jest obecnie wielu. Ich zarobki pozostają jednak niejawne. Ministerstwo Zdrowia walczy z Naczelną Izbą Lekarską, żeby móc dowiedzieć się o wszystkich zarobkach osiąganych przez medyków w publicznym lecznictwie. Lekarzy taki pomysł oburza. Jednocześnie ich zarobki są coraz wyższe, nierzadko nieprzyzwoicie wysokie.

Ponieważ wybuchł skandal, doktor Kacprzyk został wyrzucony z Koalicji Obywatelskiej, której był członkiem. Chory system będzie jednak trwał nadal, ale żaden lekarz nie będzie już próbował godzić zarabiania pieniędzy w publicznej ochronie zdrowia z działalnością polityczną, żeby nie musieć informować o swoich zarobkach. Nadal będą zarabiać po cichu, bo politycy złego systemu zmienić nie są w stanie, chociaż to oni sukcesywnie go psuli.

Do Szpitala Południowego w Warszawie, w którym dr Kacprzyk był koordynatorem Szpitalnego Oddziału Ratunkowego, ruszyły kontrole. Postawą lekarza oburzona jest zarówno Naczelna Rada Lekarska, jak i NFZ. Kacprzyk nie ma bowiem nie tylko specjalizacji z medycyny ratunkowej, która jest wymagana, aby kierować SOR-em, ale nie ma też jeszcze żadnej innej – jest dopiero w trakcie rezydentury, chce być anestezjologiem. Za co w takim razie aż tyle zarabiał? Nasuwają się też kolejne pytania.

Dlaczego kierował SOR-em bez kompetencji

To nie była żadna tajemnica, że Kacprzyk sprawował na oddziale funkcję koordynatora, bo szefa nie było.

Reklama