Rajd Teamu Bride
Rajd Teamu Bride. Wieczory panieńskie bywają w Polsce wydarzeniami wysokiego ryzyka
Nie zawsze wieczór panieński ma tak spektakularną oprawę jak ten sprzed kilku tygodni, który zakończył się wyprowadzeniem panny młodej i jej druhen z samolotu lecącego do Zadaru. Ale to nie oznacza, że te, które nie stają się publicznym wydarzeniem, przebiegają spokojnie. I to nie zależy od tego, ile polało się na nim alkoholu, a bardziej od tego, kto się bawi. Wieczory panieńskie i ich oprawa to dziś sprawa klasowa.
Rozróba w samolocie
O awanturze na pokładzie samolotu z Wrocławia do Zadaru poinformowały chyba wszystkie media w Polsce. Sama informacja nie oddawała jednak tego, co można było zobaczyć na filmach nagrywanych telefonami przez współpasażerów. Wyzwiska fruwały pod sufitem, podobnie zresztą jak ślina, bo krewkie panny nie tylko kazały sobie wzajemnie wyp... z samolotu, ale też opluwały siebie, nie bacząc, że ofiarą może zostać przypadkowa osoba. Przez media, nie tylko społecznościowe, przetoczyła się fala zdumienia, zniesmaczenia i każdy coś tam dokładał od siebie w zbiorowym oburzeniu na akcję panny młodej i jej towarzyszek, które koniec końców do Zadaru, a więc na zaplanowany tam wieczór panieński, nie poleciały. Jeden z obserwatorów medialnych doniesień zadał sobie trud i zebrał komentarze świadków spod jednego z artykułów – zbudował z tego zgrabną opowieść o zajściu.
No więc wszystko zaczęło się w hali odlotów, gdzie pojawiły się cztery panny w koszulkach z napisem „Team Bride” (zespół panny młodej). Jedna z nich, którą potem mogła zobaczyć cała Polska, miała na głowie welon. Nie wiadomo, czy istotnie o 8 rano całe były w brokacie, czy jadąc na wrocławskie lotnisko z Bolesławca piły prosecco, a w kabinowych walizkach (na city break nikt przecież nie bierze wieloryba z kupą ciuchów) miały mnóstwo erotycznych zabawek w kształcie penisa.