Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Społeczeństwo

Kalendarz nie nadąża

Kto dziś nie szczepi dzieci? Niepokoją zwłaszcza młodzi rodzice. Kalendarz też nie nadąża

Preferuj w Google
Państwo chce, by rodzice bardziej ufali szczepieniom. Państwo chce, by rodzice bardziej ufali szczepieniom. Getty Images
Antyszczepionkowcy ciągle skutecznie chronią swoje dzieci przed obowiązkowymi zastrzykami. A pomaga im w tym samo państwo.

Nie przypominają rewolucjonistów. Nie noszą transparentów, nie przykuwają się do bram ministerstwa. Na pierwszy rzut oka wygląda to jak zwykła facebookowa grupa, o niewinnie brzmiącej nazwie „Czy szczepienia są bezpieczne?”. Ale w tej internetowej enklawie rzeczywistość rządzi się własnymi prawami – cała energia nie idzie na walkę z chorobami zakaźnymi, lecz z inspektorami sanepidu. Z Prudnika. Albo z Łodzi. Albo z dowolnego miasta, którego urzędnik odważył się zinterpretować przepis inaczej niż administratorzy grupy i śmiał wysłać do czyjegoś domu wezwanie do zaszczepienia dziecka.

To osobliwy świat. Pracownicy stacji sanitarno-epidemiologicznych wyśmiewani są z imienia i nazwiska, ich pisma rozbierane na części pierwsze, a każda – choćby najmniejsza – nieścisłość urasta do rangi dowodu, że cały system obowiązkowych szczepień to kolos na glinianych nogach.

W jednym wpisie czytamy, że „Polska zachowuje się jak kraj bandycki, który swoich obywateli traktuje jak bydło”, a kilka akapitów dalej autor z pedantyczną dokładnością instruuje, jak skopiować gotowy wzór skargi na lekarza, jak zaskarżyć grzywnę albo udowodnić, że to nie rodzic uchyla się od obowiązku, lecz państwo nie potrafi go wyegzekwować. Pojawiają się nazwiska inspektorów, fotografie, informacje o miejscu pracy. A wraz z nimi coraz ostrzejszy język, zachęcający, by „zainteresować się tą panią”.

Najbardziej przeraża mnie to, że ktoś może potraktować te wpisy dosłownie – wyznaje Agnieszka Dąbrowska, kierująca Sekcją Szczepień Ochronnych w Oddziale Nadzoru Epidemiologii Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej (WSSE) w Warszawie. Bo internetowe fora, które jeszcze kilka lat temu służyły wymianie doświadczeń między rodzicami, dziś przypominają narzędzia do publicznego linczu (w dyskusjach padają wezwania do podpaleń i „wynajęcia Gruzina, który z tym zrobi porządek”).

Polityka 35.2026 (3579) z dnia 25.08.2026; Społeczeństwo; s. 28
Oryginalny tytuł tekstu: "Kalendarz nie nadąża"
Reklama