Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Społeczeństwo

Studia rozpoznawcze

Polacy studiują już inaczej. Co trzeci porzuci kierunek. Popularne studia niby są te same, ale nie do końca

Preferuj w Google
Dodaj nas do ulubionych źródeł w Google, aby częściej widzieć „Politykę” w wynikach wyszukiwania.
x
Wykładowcy mają jedną dość zaskakującą obserwację. Wielu ludzi zaczynających naukę na uczelniach nie bardzo ma pojęcie, czym są studia. Wykładowcy mają jedną dość zaskakującą obserwację. Wielu ludzi zaczynających naukę na uczelniach nie bardzo ma pojęcie, czym są studia. Sylwia Markieta
Rok akademicki rozpoczyna 400 tys. nowych studentów. Mapa popularnych kierunków zmienia się w szczegółach. Choćby zarządzanie, od dekad kształcące tłumy, co wywołuje ironiczne pytania, skąd wziąć podwładnych dla setek tysięcy wyszkolonych w zarządzaniu.
Stałym wyzwaniem studenckiego losu od dziesięcioleci pozostają pieniądze. Koszt studiowania obliczono na 3,5–4 tys. zł miesięcznie.Sylwia Markieta Stałym wyzwaniem studenckiego losu od dziesięcioleci pozostają pieniądze. Koszt studiowania obliczono na 3,5–4 tys. zł miesięcznie.

Pierwszym lądowiskiem Jacka była geologia poszukiwawcza. W liceum uczył się na profilu matematyczno-geograficznym. Siłą rozpędu wybierał się na ekonomię, ale zabrakło mu punktów. Na trop geologii jako planu B wpadł kolega z klasy. – Poszliśmy razem, tylko że nie mieliśmy pojęcia, czego się po tych studiach spodziewać. A to naprawdę opcja dla freaków na punkcie minerałów i gleb. Po dwóch miesiącach rzuciliśmy obaj – opowiada Jacek. W nim samym rozwijała się pasja do projektowania ubiorów, ale zawalony szkolnymi obowiązkami nie miał jak jej rozwijać. Gdy odszedł z geologii, zaczął pracę nad portfolio na ASP. W tej rekrutacji się nie dostał, za rok wystartuje znów. Obecnie zaczyna zarządzanie. Według Jacka podobne perturbacje przechodzi połowa jego znajomych. Czasy prostych wyborów i studiowania na jednym kierunku to już prehistoria.

Naukę na pierwszym roku studiów w ok. 350 uczelniach zaczyna właśnie mniej więcej 400 tys. osób. Dużo, bo tegoroczni maturzyści są liczniejsi niż ci z 2025 r. Jest ich ponad 280 tys. To młodzież kumulacyjna, którą częściowo objęła wygaszona później reforma wysyłająca do szkół sześciolatki. Do tej grupy dochodzi ok. 100 tys. starszych, startujących np. po przerwie od matury albo „pierwszoroczniaków z odzysku”, po drop-oucie, czyli zakończeniu przygody z wybranym kierunkiem przed ukończeniem studiów. Dropoutuje się w Polsce ok. 30 proc. studentów. Z perspektywy systemu i szkół wyższych uznaje się to za alarmujący problem (bo faktycznie oznacza duże koszty finansowe i organizacyjne kłopoty). Ale wygląda na to, że pozostanie stałą częścią życia uczelni i studentów.

Prof. Agnieszka Dziedziczak-Foltyn, socjolog edukacji wyższej z Wydziału Ekonomiczno-Socjologicznego Uniwersytetu Łódzkiego, podkreśla, że młodzi ludzie próbują dziś wybierać kierunki studiów na podstawie licznych, a przy tym wciąż niepełnych danych, ograniczeni uwarunkowaniami, na które nie zawsze mają wpływ (np.

Polityka 41.2026 (3585) z dnia 06.10.2026; Społeczeństwo; s. 31
Oryginalny tytuł tekstu: "Studia rozpoznawcze"
Reklama