Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 11,90 zł!

Subskrybuj
Sport

Najlepszy sędzia świata

Gwiżdż, ale daj grać. Szymon Marciniak, najlepszy sędzia świata

Szymon Marciniak Szymon Marciniak Panoramic / PAP
Szymon Marciniak doszedł na szczyt, bo dobrze wiedział, że na każdym boisku sędzia musi znaleźć złoty środek. Gwiżdż, ale daj grać.
Po finale na Marciniaka spłynął od fachowców deszcz pochwał, a jego przełożeni z FIFA publicznie przyznali, że poziom sędziowania był adekwatny do niebywałej jakości zaprezentowanej przez finalistów na boisku.Mikolaj Barbanell / Zuma Press/Forum Po finale na Marciniaka spłynął od fachowców deszcz pochwał, a jego przełożeni z FIFA publicznie przyznali, że poziom sędziowania był adekwatny do niebywałej jakości zaprezentowanej przez finalistów na boisku.

Finał mistrzostw świata jest z punktu widzenia sędziego meczem podwyższonego ryzyka, ale tym razem pułapek było co niemiara. Jeden rzut karny, potem drugi oraz trzeci, a nawet przekonanie, że jest i czwarty – ale tylko z puntu widzenia Francuzów; Marciniak świetnie wychwycił symulowanie faulu przez ich napastnika w polu karnym – wreszcie akcja dająca Argentynie prowadzenie w dogrywce, grożąca błędną oceną sytuacji dwukrotnie w odstępie sekund: najpierw uniknięty o włos spalony, a potem wybijana tuż zza linii bramkowej piłka.

Kluczowymi dla wyniku decyzjami można by obdzielić kilka spotkań. Marciniak pomylił się właściwie tylko raz, niepotrzebnie przerywając gwizdkiem kontratak Francuzów. Imponował pewnością siebie, nie wahał się w oczekiwaniu na podpowiedzi kolegów mających komfort oglądania powtórek wideo, z którymi podczas meczu był na łączach. Należy zresztą do sędziów konserwatywnych i staroświeckich, traktujących system VAR jako narzędzie pomocnicze, po które należy sięgać tylko w stanie wyższej konieczności. Niektórzy mają mu to za złe, zarzucając, że stara się na siłę udowodnić własną nieomylność. Wówczas jednak kręciłby bicz na własną karierę: zmiana decyzji pod wpływem sugestii z VAR i obejrzenia powtórek to wszak przyznanie się do błędu, mające wpływ na pomeczową ocenę. Ale ignorowanie podpowiedzi od kolegów sprzed monitorów to grzech jeszcze większego kalibru. To koniec marzeń o prestiżowych meczach w elicie.

Po finale na Marciniaka spłynął od fachowców deszcz pochwał, a jego przełożeni z FIFA publicznie przyznali, że poziom sędziowania był adekwatny do niebywałej jakości zaprezentowanej przez finalistów na boisku. Narzekali tylko Francuzi. Szukali dziury w całym niezrażeni faktem, że są w swej krytyce odosobnieni. Nie podobało im się – jeśli chodzi o pracę arbitrów – właściwie wszystko, a zwiastunem rzekomej stronniczości Marciniaka było to, że już od pierwszych minut pozwolił Argentyńczykom na twardą grę, która zabiła francuski artyzm.

Polityka 1/2.2023 (3396) z dnia 27.12.2022; Sport; s. 134
Oryginalny tytuł tekstu: "Najlepszy sędzia świata"
Reklama