Oferta na pierwszy rok:

4 zł/tydzień

SUBSKRYBUJ
Osoby czytające wydania polityki

Wiarygodność w czasach niepewności

Wypróbuj za 24,99 zł!

Subskrybuj
Sport

Dawca i biorcy

Dawca i biorcy. Czym Radosław Piesiewicz, nowy prezes PKOl, skaptował działaczy

Radosław Piesiewicz i Jacek Sasin. Radosław Piesiewicz i Jacek Sasin. Kuba Atys / Agencja Wyborcza.pl
Drogę do prezesury w Polskim Komitecie Olimpijskim utorowała Radosławowi Piesiewiczowi mentalność działaczy sportowych: koniunkturalizm, małostkowość, nieporadność w pozyskiwaniu prywatnych sponsorów i apetyt na nieznaczone pieniądze.
P.Pędziszewski, B.Zborowski, G.Michałowski/PAP, T.Jastrzebowski/FotoOlimpik/Reporter, D.Dmitriew/Forum

Urzędowanie w PKOl Piesiewicz zaczął od zwolnień. Na razie pracowników średniego szczebla, ale nowa miotła sięgnie głębiej – najpewniej po Igrzyskach Europejskich, zaplanowanych na czerwiec w Krakowie (do ich sprawnego przeprowadzenia przydadzą się merytoryczni pracownicy PKOl). Z budżetu państwa zarezerwowano na organizację tej trzeciorzędnej imprezy miliard złotych. Przygotowania koordynuje minister aktywów państwowych Jacek Sasin, który jako bliski znajomy Piesiewicza gwarantował pompowanie publicznych pieniędzy do koszykówki i teraz będzie nieodzowny w realizowaniu obietnicy nowego prezesa wtłoczenia do PKOl 300 mln zł.

Nowym sekretarzem generalnym PKOl został Marek Pałus, prawnik ze Śląska, działacz sportowy, swego czasu również sternik polskiej koszykówki, odwołany zresztą w połowie swojej drugiej kadencji z powodu niegospodarności (w 2006 r. zostawił po sobie w PZKosz ok. 5 mln zł długów). Pałus mościł się w PKOl jeszcze przed wyborami, powierzono mu prowadzenie obrad, a podczas nich uciął pytania o wypłatę ponad 4-milionowej premii dla ustępującego prezesa Andrzeja Kraśnickiego. Kraśnicki wprawdzie oficjalnie z niej zrezygnował, ale uchwała zarządu dotycząca premii wciąż obowiązuje.

Piesiewicz wygrał wybory bezdyskusyjnie; jego kandydaturę forsowali m.in. działacze związków najbardziej obfitujących ostatnio na igrzyskach w medale: lekkoatletycznego, kajakowego i wioślarskiego. – Najdziwniejsze jest to, że skaptował nawet tych, którzy jeszcze niedawno opowiadali się za PO – mówi jeden z prezesów związków, na których kandydatura kolegi Sasina nie zrobiła wielkiego wrażenia.

Orędownikiem prezesury Piesiewicza został m.in. Adam Korol, mistrz olimpijski i mistrz świata w wioślarskiej czwórce podwójnej, który po zakończeniu bogatej w sukcesy kariery poszedł w politykę – był posłem z list PO, a następnie ministrem sportu w rządzie Ewy Kopacz.

Polityka 20.2023 (3413) z dnia 09.05.2023; Społeczeństwo; s. 34
Oryginalny tytuł tekstu: "Dawca i biorcy"
Reklama