Przyjemnie było patrzeć na podskoki radości Polki po ostatniej piłce pojedynku z Rosjanką. Iga Świątek ma się z czego cieszyć. Po trudnych, ale wcale nie tak złych, jak niektórzy to oceniali, miesiącach dotarła na kortach All England Lawn Tennis Club tak wysoko jak nigdy. A może być jeszcze lepiej. Powtórzmy jeszcze raz: serio, trwaj!
Iga stanęła na wysokości zadania
W piątym, kolejnym pojedynku po drugiej stronie siatki stanęła Samsonowa rozstawiona z dziewiętnastką. Nigdy wcześniej nie zaszła tak wysoko w turniejach wielkiego szlema, tak jak nigdy nie pokonała naszej reprezentantki. W piątym meczu też to się nie udało. Pierwsze gemy to ostrożna gra z obu stron, ale raszynianka popełniała sporo błędów serwisowych. To się zmieniło w piątym gemie, gdy Świątek spokojnie wykorzystała swoje podanie, a następnie przełamała serwis rywalki. Do końca seta Rosjanka sprawiała wrażenie lekko zagubionej na wielkim stadionie kortu nr 1. Nasza mistrzyni dopilnowała, żeby ten stan utrzymał się do końca partii. Po 6:2 w pierwszym secie wydawało się, że sprawy potoczą się wartko na jej korzyść.
I wszystko na to wskazywało po trzech pierwszych zwycięskich gemach. Ale wtedy Samsonowa chyba swoją beznamiętną postawą i popełnianymi błędami znieczuliła Polkę. 26-letnia Ludmiła Samsonowa wykorzystała zaproszenie do rywalizacji. Rozpoczęła się krótka seria wzajemnych breaków i rebreaków. W decydujących momentach pięciokrotna mistrzyni z Paryża i Nowego Jorku stanęła na wysokości zadania i dzięki wygranym dwóm decydującym gemom zobaczyliśmy na tablicy wynik 7:5.
Sukces Igi, sukces Fissette’a
Iga Świątek potwierdziła, że jej pewność poczynań na trawnikach londyńskich kortów bardzo wzrosła. Nie wpada w panikę po nieudanych zagraniach, zachowuje spokój w decydujących momentach. Trzeba też uczciwie powiedzieć, że do tej pory, mimo dość niskiego rozstawienia, nie miała okazji do konfrontacji z topowymi tenisistkami.
Trzeba też zauważyć pierwsze poważne osiągnięcie Wima Fissette’a. Przychodził z zapowiedzią doprowadzenia do zmiany nastawienia Igi do trawiastych kortów. Wimbledon miał jego pracę zweryfikować. Można powiedzieć, że nieco wcześniejsze odpadnięcie w Paryżu na kortach Rolanda Garrosa ułatwiło przygotowania do bardzo krótkiego sezonu na trawie. Trzeba jednak przyznać, że widać postępy nie tylko, gdy się patrzy na turniejową drabinkę, ale także na całość postawy podopiecznej Belga.
Półfinał już w czwartek. W nim niespodziewanie dojdzie do starcia z Belindą Bencic, która w dwóch setach zakończonych tie-breakami pokonała faworyzowaną nastolatkę Mirrę Andriejewą.