Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Sport

Zatęsknimy za Lewandowskim. Płacząc za geniuszem, zapominamy, że jesteśmy futbolowymi dzikusami

Tęsknota za Lewym będzie oszałamiająca. Długo nam zajmie, nim odzwyczaimy się od jego obecności na szpicy polskiej reprezentacji. Tęsknota za Lewym będzie oszałamiająca. Długo nam zajmie, nim odzwyczaimy się od jego obecności na szpicy polskiej reprezentacji. Facebook
„Czas się pożegnać” – to piosenka, którą wrzucił na Instagram Robert Lewandowski po przegranym meczu ze Szwecją. Kapitan reprezentacji nie złożył ostatecznej deklaracji, ale niewykluczone, że był to jego ostatni mecz w narodowych barwach. Wymagaliśmy od niego rzeczy nadludzkich, teraz zatęsknimy za jego klasą.

Z góry przepraszamy, ale na początek niemiła wiadomość: wszyscy Lewandowskiego umniejszaliśmy. Tak, ty też. I ja, i ona, i pan, i pani. No bo dlaczego nie minął tych dwóch obrońców i nie strzelił w okienko? Dlaczego, do cholery, w Monachium strzela pięć bramek w dziewięć minut, a w polskiej reprezentacji nie strzelił nic przez minut 300? A dlaczego nie biega, a dlaczego macha rękami, a czemu podawał zamiast strzelać, albo dlaczego strzelał, a nie podawał? To za niemieckie pieniądze mu się chce, a za polskie nie? Dla Hansa biega, a dla Janusza stoi?

Rodacy, powiedzmy to sobie wprost: Lewandowski był geniuszem, który przez lata musiał zmagać się z opiniami ludzi, którzy nie zauważyliby, gdyby lecąca piłka trafiła ich prosto w nos.

Już tego nie pamiętamy, ale Lewandowski stworzył siebie sam – wyrósł na kosmonautę, który własnoręcznie zbudował rakietę, obliczył trajektorię lotu i wystrzelił się w kosmos. Pochodził z ludu piłkarsko prymitywnego, pierwotnego. Ze społeczności do cna skorumpowanej, tracącej choćby minimalny związek z nowoczesną piłką. Z towarzyszeniem publiczności albo agresywnej i patologicznej, albo banalnie głupkowatej. W otoczeniu tłumu o szczątkowej, podwórkowej piłkarskiej edukacji, który nie rozumiał, na czym polegają pozycje na boisku w nowoczesnym futbolu i czego można oczekiwać od zawodników wyspecjalizowanych w pełnieniu konkretnych ról na boisku.

Dość powiedzieć, że kiedy trener Jacek Gmoch próbował na antenie telewizji publicznej podczas Euro 2004 wyjaśniać, na czym polega nowoczesny futbol, szybko stał się internetowym memem. Koncepcja zmiany zadań i taktycznego nastawienia w konkretnych boiskowych rolach przerastała nas wtedy i śmieszyła. Kto to w końcu słyszał, żeby na boisku rysować jakieś strzałki: zasadniczo przecież gol to gol, na kij drążyć temat?

Reklama