Święta kość niezgody

Czyja Jerozolima?
Unia Europejska, podczas ostatniego spotkania ministrów spraw zagranicznych w Brukseli, zdecydowała, iż Jerozolima będzie stolicą zarówno Izraela, jak i Palestyny.

Do stosu oświadczeń i deklaracji, zapoczątkowanych nigdy nie zrealizowaną uchwałą Walnego Zgromadzenia ONZ z 29 listopada 1947 r. o umiędzynarodowieniu Świętego Miasta, dołączył jeszcze jeden ważny dokument, który niczego nie zmienia. Rzeczywistość poucza, iż nader często najważniejsze nawet słowa są bezsilne wobec polityki faktów dokonanych.

W dniu, w którym ministrowie UE uroczyście podpisywali dwudziesty któryś papier dotyczący Jerozolimy, najpoważniejszy hebrajski dziennik „Ha’aretz” opublikował tajne sprawozdanie izraelskiego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, z którego wynika, iż w roku ubiegłym 4,577 Palestyńczyków pozbawiono prawa pobytu we wschodniej części miasta, że Urząd Miejski udziela Palestyńczykom co roku 20 tys. zezwoleń na budowę w arabskich dzielnicach miasta mimo, iż potrzeby dyktowane wzrostem demograficznym wymagają co najmniej 1500 nowych mieszkań rocznie. W tym samym czasie trwa intensywna budowa żydowskich dzielnic w tej części Jerozolimy, która została oficjalnie zaanektowana po klęsce Jordanii podczas Wojny Sześciodniowej w roku 1967. Często wyrastają one w samym sercu obszaru, który – w myśl zaleceń Unii Europejskiej –stanowić ma przyszłą stolicę wolnej Palestyny.

Z punktu widzenia prawa międzynarodowego Jerozolima jest najdziwniejszym miastem świata. Natychmiast po powstaniu państwa żydowskiego, w maju 1948, ogłoszona została stolicą Izraela. Był to akt jednostronny, nie uznany ani przez Organizację Narodów Zjednoczonych, ani przez jakikolwiek rząd na kuli ziemskiej. Obce ambasady wybrały nadmorski Tel Awiw jako miejsce urzędowania, ale w każdej ważnej sprawie ambasadorzy musieli fatygować się do odległej o siedemdziesiąt kilometrów Jerozolimy, ponieważ tylko tam mieściły się – i nadal się mieszczą – wszystkie ministerstwa i wszystkie ważniejsze urzędy państwowe.

Zarówno ONZ jak i rządy wielkich mocarstw wielokrotnie protestowały przeciw tej absurdalnej sytuacji; zawsze bez skutku.

Dokument podpisany teraz w Brukseli zakłada, że w bliżej nieokreślonej przyszłości wschodnia część Świętego Miasta będzie stolicą Palestyny. Można tylko zapytać której: tej krańcowo islamskiej w Strefie Gazy, czy tej bardziej świeckiej na Zachodnim Brzegu?

Na razie, premierzy obu członów przyszłej ojczyzny Palestyńczyków, Ismail Hanija w Gazie i Salam Fajad w Ramalli, patrzą na siebie przez celowniki żołnierzy Hamasu i Fatahu. Nic nie wskazuje na bliskie pojednanie.

Rezolucja UE stwierdza, że podział Jerozolimy stanowi podstawowy warunek uzyskania porozumienia pokojowego, ale również do wznowienia rokowań izraelsko-palestyńskich daleka jeszcze droga. Przyszłości Jerozolimy, a w tym przyszłego statusu Świątynnego Wzgórza, na którym mieściła się kiedyś świątynia króla Salomona, a dzisiaj wznosi się na nim święty dla muzułmanów meczet Al Aksa, uchwały brukselskie nie zmienią – niestety - ani o jotę.

 

 

Czytaj także

Ważne w świecie

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj