Jak szarlatan ukradł arystokratom majątek

Ofiary guru
Jak stara szlachecka rodzina francuska, ludzie wykształceni i majętni, dali się omamić i sterrory­zować prostackiemu szarlatanowi.
Rodzina de Védrines na dworcu w Oksfordzie
Cottereau Fabien/Forum

Rodzina de Védrines na dworcu w Oksfordzie

Thierry Tilly - genialny oszust
Cottereau Fabien/Forum

Thierry Tilly - genialny oszust

Zamek Martel w Monflanquin
Jean Louis Amella/Forum

Zamek Martel w Monflanquin

Współczesna Francja ma dwa oblicza – to demokratyczne, z hasłami wolności, równości i braterstwa; i to drugie, nostalgiczne, odwołujące się do tradycji galijskiej arystokracji, wprawdzie przerwanej przez rewolucję 1789 r., ale pielęgnowanej do dziś, również w salonach Paryża. Bastionem rojalistycznych i arystokratycznych nostalgii jest jednak zdecydowanie region południowo-zachodni, okolice Bordeaux, gdzie dominującą pozycję społeczną mają wciąż wielodzietne rodziny szlachetnie urodzonych notabli. Należeli do nich również de Védrines, panowie na zamku w Monflanquin, potomkowie potężnego protestanckiego rodu osiedlonego nad błotnistą rzeką Garonne. Cieszący się powszechnym szacunkiem de Védrines zostali, mimo woli, bohaterami jednej z największych afer kryminalnych ostatnich lat.

Genialny oszust

Początków historii należy szukać ponad dziesięć lat temu w regionie paryskim, gdzie jedna z córek rodu, Ghislaine, prowadziła szkołę dla sekretarek. Ghislaine, mężatka i matka dwójki dzieci, przeżywała właśnie tragedię rodzinną (straciła swą starszą siostrę), okazała się więc szalenie podatna na wpływy 45-letniego Thierry’ego Tilly, aferzysty i kryminalisty, oficjalnie podającego się za właściciela firmy sprzątającej biura, nieoficjalnie zaś za tajnego agenta. Do spotkania Ghislaine i Tilly’ego doszło w 1999 r. Wkrótce miało się okazać, że Tilly mierzył dużo wyżej: nie na darmo rodzina de Védrines należała do najzamożniejszych rodów Bordeaux. W krótkim czasie pseudoagent zdobył zaufanie braci swej opiekunki: Charles’a-Henriego, jednego z najbardziej znanych ginekologów w Bordeaux, figurującego w 1995 r. na listach wyborczych gaulistowskiej partii Alaina Juppé, oraz Philippe’a, zajmującego odpowiedzialne stanowisko w firmie petrochemicznej.

Pozostawało dotarcie do matki – Guillementte de Védrines, sprawującej pieczę nad rodzinnym majątkiem, szacowanym na co najmniej 4 mln euro.

Tilly okazał się oszustem wprost genialnym – wyczulony na rodzinne nieszczęścia, w krótkim czasie podporządkował sobie nie tylko samych członków rodu, ale również ich małżonków, partnerki i dzieci – w sumie jedenaście dorosłych, wykształconych i, wydawałoby się, zdrowych psychicznie osób. Jedynym, który nie poddał się mentalnej inwigilacji, był Jean Marchand, mąż Ghislaine. Marchand – za młodu dziennikarz, być może z racji wykonywanego zawodu i kontaktów z ludźmi z różnych środowisk, okazał się wyjątkowo oporny na stosowaną przez oszusta taktykę, nawet on nie podejrzewał jednak, do czego doprowadzą działania Tilly’ego. Domniemany tajny agent przekształcił się w diabolicznego guru – w 2001 r., a więc zaledwie w dwa lata po poznaniu Ghislaine, Tilly’emu udaje się odizolować od świata całą rodzinę, która barykaduje się wraz z nim w zamku w Monflanquin.

Jean Marchand usiłuje zainteresować sprawą policję i system sprawiedliwości – kategoria manipulacji mentalnej nie istnieje jednak we francuskim kodeksie karnym (dopiero w 2001 r. wprowadziła ją, ale w bardzo zawoalowanej wersji, ustawa About-Picarda), a w przypadku fizycznego przymusu skargę złożyć musi sama ofiara. Byłemu dziennikarzowi udało się wprawdzie udzielić kilku alarmujących wywiadów prasowych, ale jego możliwości na tym się skończyły, tym bardziej że jego własna żona oskarżyła go o konfabulację i wymyślanie scenariuszy w stylu Hitchcocka.

Arystokraci idą do pracy

W 2004 r. rodzina przekazuje wszystkie swoje dobra materialne Thierry’emu Tilly. Na jego kontach w rajach podatkowych znajdzie się ponad 4 mln euro ze sprzedaży nieruchomości (zamek Martel w Montflanquin, mieszkania), antycznych mebli i biżuterii oraz kwoty znajdujące się na rachunkach bankowych rodziny, jak również na koncie zarządzanego przez Ghislaine stowarzyszenia Musique en Guyenne (ponad 180 tys. euro).

Jean Marchand otrzymuje namacalne dowody przestępczej akcji prowadzonej przez diabolicznego guru, wciąż nie jest jednak w stanie zrozumieć, jak udało mu się do tego stopnia omotać rodzinny klan. Na odpowiedź będzie musiał poczekać jeszcze kilka lat... Po sprzedaży zamku rodzina de Védrines przenosi się do Anglii, w okolice Oksfordu i Bristolu, skąd utrzymuje kontakt z Tillym via Internet. Kontrola wydaje się wręcz doskonała – co wieczór członkowie klanu zdają swemu duchowemu przywódcy sprawozdanie z każdego przeżytego dnia. Dumni arystokraci idą do pracy – eksginekolog i polityk Charles-Henri zajmuje się strzyżeniem angielskich trawników, Christine de Védrines i młodzież pracują w restauracjach i przelewają gros swoich zarobków na rachunek Tilly’ego. W 2008 r. Christine, zatrudniona jako pomoc kuchenna w barze należącym do Francuza, zwierza się szefowi. Ten wystukuje w Internecie hasło „guru” i tak zapoznaje się z historią mentalnego kidnapingu klanu de Védrines.

Po namowach szefa Christine w marcu ubiegłego roku pojawia się w biurze sędziego śledczego Lorentza w Bordeaux i składa skargę na oszusta, który doprowadził do ruiny jej rodzinę. Jean Marchand triumfuje, tym bardziej że nie działa już sam. Philippe de Védrines zaczyna opowiadać o metodach stosowanych przez Tilly’ego, nazywając je „nazistowskimi”, nie starcza mu jednak odwagi, aby złożyć skargę. Interwencje samego Jeana Marchanda nie wystarczają – akta sprawy liczą wprawdzie ponad 9 tys. stron, wciąż nie zawierają niezbędnych podpisów.

Machina sprawiedliwości ruszy dopiero dzięki interwencji Christine – tym razem można już rzeczywiście mówić o faktach, nie tylko o domniemaniach i poszlakach. W grudniu 2009 r. w domu zamieszkiwanym przez klan w Oksfordzie zostaje przeprowadzona prawdziwa operacja z dyskretnym udziałem sił policji, psychoanalityka i kryminologa. De Védrines zostają wyprowadzeni na zewnątrz i nawiązują kontakt z rzeczywistością. Szok jest ogromny – nagle zdają sobie sprawę z tego, że przez ponad osiem lat żyli w stanie całkowitej izolacji, że są kompletnie zrujnowani i że padli ofiarą kryminalisty.

Czytaj także

Ważne w świecie

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną