Kara śmierci w Chinach

Zastrzyk, nie strzał
Chiny zawsze stały na cenzurowanym: zarzuca się im szafowanie karą śmierci. Jednak ostatnio Sąd Najwyższy wezwał chińskich sędziów, aby ograniczyli liczbę takich wyroków.
Na śmierć skazuje się w Chinach za 68 różnych przestępstw, także gospodarczych
GAMMA/BEW

Na śmierć skazuje się w Chinach za 68 różnych przestępstw, także gospodarczych

Chiński Cesarz Tang Taizong z dynastii Tiang usunął karę śmierci z kodeksu i praktyki w 747 r. n.e. Przywrócono ją po 200 latach, wprowadzając między innymi formę egzekucji w postaci cięcia skazańca na plastry. Ten rodzaj kary został zakazany dopiero w 1905 r. Dziś Chiny przodują w orzekaniu i wykonywaniu kary śmierci. Liczba egzekucji waha się od 1,5 do 7 tys. rocznie. To 6 razy więcej niż w Iranie, 17 razy więcej niż w Arabii Saudyjskiej i 35 razy więcej niż w Korei Północnej.

W Chinach dochodzi rocznie do 17 tys. zabójstw. Notuje się 162 tys. rozbojów, 315 tys. pobić, 22 tys. gwałtów, 218 tys. oszustw. Strzał w tył głowy dostaje się za 68 różnych przestępstw, także gospodarczych. Kat ma białe rękawiczki i mundur, skazaniec – granatowy drelich i opaskę na oczach. Chińczycy, wyspecjalizowani w wymyślnych torturach, nauczeni przez Mao Zedonga i stalinowskie NKWD, wiedzą, jak zabijać.

Chiński dziennik „Global Times” z 6 listopada 2009 r. donosi na pierwszej stronie: „Wszyscy przestępcy skazani na karę śmierci i oczekujący wykonania wyroku w Pekinie będą od nowego roku uśmiercani zastrzykiem, a nie strzałem w tył głowy. Komora śmierci została już przygotowana. Do tej pory zastrzyk aplikowano tylko wysokiej rangi urzędnikom. Metoda ta jest legalna w Chinach od 1997 r.”. Gazeta, powołując się na Amnesty International, informuje, że od 2008 r. skazano w Chinach na śmierć 8 tys. osób. Zastrzyki śmiertelne stosowane są poza Pekinem w kilku innych ważnych miastach, m.in. w Harbinie i Szanghaju. Komora śmierci mieści się w dwupiętrowym budynku. Znajduje się tam pokój egzekucji, pokoje obserwacyjne i pomieszczenie służące do dezynfekcji. Podczerwień i lustra weneckie mają zapobiegać próbom ucieczki. Zastrzyk uważany jest za łatwiejszy w użyciu, bezpieczniejszy, szybszy i ekologicznie czystszy sposób wykonywania wyroku.

Humanitarna egzekucja

Skazanemu wstrzykuje się barbiturany, środki zwiotczające mięśnie i chlorek potasu. Barbiturany pozbawiają skazanego przytomności, środki zwiotczające – paraliżują serce i płuca, a chlorek potasu wywołuje zawał. Jedna dawka kosztuje 300 juanów (41 dol.), ale do więzień dostarczana jest bezpłatnie. Jak większość ważnych decyzji zamianę strzału na zastrzyk poprzedzono badaniami przeprowadzonymi w stolicy prowincji Junan, Kunming. Na ich podstawie uznano, że nowa praktyka jest znacznie bardziej humanitarna od poprzedniej. Chińczycy uważają pocisk za torturę i akt zemsty. Zastrzyk jest znacznie bardziej praktyczny, bo nie wymaga obecności wielu policjantów i wynajmowania np. stadionu do seryjnej egzekucji.

Ale zanim w Chinach zastrzyk śmiertelny będzie stosowany powszechnie, minie dużo czasu, między innymi z powodu szybko rozwijającej się „turystyki medycznej”. Cudzoziemców zainteresowanych zabiegami transplantacyjnymi jest coraz więcej, a do tego trzeba organów pochodzących od dawców, którymi są skazani, zwłaszcza młodzi ludzie. Nie mówi się o tym oficjalnie, ale w mediach internetowych można znaleźć wiele publikacji na ten temat. Oficjalnie podaje się natomiast liczby ofiar wypadków drogowych. W 2007 r. (ostatnie dane) zginęło na drogach 81 tys. osób. Jak twierdzą transplantolodzy, liczba organów do przeszczepów pochodzących z tego źródła jest coraz mniejsza, bo Chińczycy jeżdżą coraz lepszymi samochodami.

Czy to wynik nacisków społeczności międzynarodowej, że Sąd Najwyższy zmierza do ograniczenia stosowania kary śmierci do najpoważniejszych przestępstw? Według wskazówek rozesłanych do sądów ułaskawiać trzeba we wszystkich przypadkach, w których prawo na to pozwala. Ale oficjalne stanowisko jest pragmatyczne i brutalne: to najtańszy i najskuteczniejszy sposób pozbywania się najgorszych zbrodniarzy. Chiny jednak zamierzają reformować system prawny, podobnie jak zreformowały gospodarkę. Dlatego pistolet chcą zastąpić igłą.

Obywatel - kryminalista

Od 2007 r. każdy wyrok w Chinach musi być zatwierdzony przez Sąd Najwyższy. Dlatego liczba wyroków spada, choć liczba poważnych przestępstw utrzymuje się na tym samym poziomie. Chińska mafia, triada, po rewolucji komunistycznej 1949 r. zepchnięta do Hongkongu, rozwija się teraz w Chinach kontynentalnych na potęgę. Ale pospolitych przestępstw też nie brakuje, skoro w więzieniach odsiaduje wyroki 1,5 mln mężczyzn i 70 tys. kobiet, czyli co tysięczny obywatel.

Jeden ze skazanych, student prawa Fu Chengli, wtargnął na salę wykładową i ugodził wykładowcę nożem w akcie zemsty za romansowanie z jego dziewczyną. Fu został skazany na śmierć, przy czym dano mu dwuletni termin na apelację. Surowość kary nie odstrasza potencjalnych przestępców, natomiast postępująca globalizacja wywiera coraz większy nacisk na opinię społeczną w kwestii zniesienia kary śmierci.

Czytaj także

Ważne w świecie

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną