Co mogą wulkany

Przebudzenie Eyjafjöll nie jest wcale najbardziej uciążliwą erupcją wulkanu w ostatnich stuleciach. Znacznie poważniejsze kłopoty spowodował wybuch indonezyjskiego wulkanu Tambora, który 10 kwietnia 1815 r. wyrzucił duże ilości popiołu, by na kilkanaście miesięcy schłodzić klimat półkuli północnej, dokąd wiatry poniosły wulkaniczny pył. Zasłona z pyłu ograniczyła dostęp promieni słonecznych, wskutek czego temperatura Ziemi spadła o jeden stopień, a 1816 r. zapamiętano jako „rok bez lata”. Po ciężkiej zimie w Nowym Jorku jeszcze w czerwcu padał śnieg. We wschodnich stanach USA oraz na zachodzie i północy Europy majowe mrozy zniszczyły większość upraw, potem doszło do ogromnych powodzi.

Bezpośrednio wskutek wybuchu Tambory zginęło ponad 100 tys. mieszkańców wyspy Sumbawa, dalsze setki tysięcy zmarły w odległych zakątkach świata z głodu i chorób: w samej Europie, spustoszonej dwoma dekadami kampanii napoleońskich, liczbę ofiar „roku bez lata” szacuje się na 200 tys. osób. W Szwajcarii chłody i nieustanne deszcze zepsuły wakacje grupie angielskich przyjaciół. Wśród nich była 18-letnia Mary Shelley i lord Byron, gospodarz domu nad Jeziorem Genewskim. Któregoś dżdżystego wieczoru Byron zaproponował konkurs na opowieść o duchach. Wygrała Shelley z opowiastką o doktorze Frankensteinie. Ogromna ilość pyłu w atmosferze powodowała niespotykane zachody słońca, co odcisnęło swoje piętno na malarstwie, w tym na twórczości Brytyjczyka Williama Turnera, mistrza romantycznych i zamglonych pejzaży, dziś uważanego za jednego z prekursorów impresjonizmu.

Czytaj także

Ważne w świecie

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną