Jak Mario Vargas Llosa nie został prezydentem Peru

Żeby Peru było Szwajcarią
W porażce wyborczej Mario Vargasa Llosy, tegorocznego literackiego noblisty, splatają się wszystkie mroczne wątki dziejów Peru: rasizm, religijne fanatyzmy, arogancja elit i nadużycia władzy, bigoteria i obyczajowa hipokryzja.
Vargas Llosa w czasie kampanii w 1990 r. Z naiwnością dziecka nagle odkrył, że polityka to nie szlachetne ideały
CRIS BOURONCLE/AFP

Vargas Llosa w czasie kampanii w 1990 r. Z naiwnością dziecka nagle odkrył, że polityka to nie szlachetne ideały

Było wczesne popołudnie 10 czerwca 1990 r., Mario Vargas Llosa oglądał w telewizji mecz piłkarskiego mundialu, gdy do jego domu w dzielnicy Barranco w Limie przyszło dwoje członków sztabu wyborczego. Napływające z kraju sondażowe wyniki wyborów ukazywały niezbicie, że rywalizację o fotel prezydenta Peru przegrał z człowiekiem, którego trzy miesiące wcześniej ledwo odnotowywano w badaniach opinii publicznej.

Gdy przegrany kandydat dotarł do siedziby swojej partii Ruch Wolność, niektórzy sympatycy niedoszłego prezydenta powstrzymywali się od płaczu, a inni nawet nie próbowali tego robić i zalewali się łzami.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną