Szkoła na mikroprocesorach
A może by tak wyrzucić tablicę, kredę, gąbkę? Zamiast algebry uczyć projektowania gier komputerowych? Skoro chodzi o to, żeby dzieci przygotować do życia, to w imię czego izolować je od współczesnych technologii cyfrowych?
Jonathan Ross/PantherMedia

Pewnego zimowego poranka w jednej z zupełnie typowych nowojorskich szkół, w całkiem zwyczajnej klasie, Al Doyle prowadzi dość niezwykłe zajęcia. W wieku 54 lat jest weteranem szkolnictwa. Przez 32 lata w szkołach Manhattanu uczył plastyki i grafiki komputerowej. W tej placówce, nazwanej Quest to Learn, prowadzi teraz lekcje Sports for the Mind (Sport dla umysłu). Uczniowie uczęszczają na nie trzy razy w tygodniu. To lekcje nowych technologii i projektowania gier wideo.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną