Rozmowa z premier Finlandii

Pogodziliśmy się z naszą historią
Mari Kiviniemi w rozmowie o relacjach z Rosją, pragmatycznej polityce oraz sile fińskich kobiet.
Mari Kiviniemi stoi na czele fińskiego rządu od czerwca 2010 r.
Xinhua/ZUMApress/Forum

Mari Kiviniemi stoi na czele fińskiego rządu od czerwca 2010 r.

Marek Ostrowski: – Z okna pani gabinetu widać centralny plac Helsinek, a na nim, pośrodku, pomnik cara Aleksandra II z datą 1863 r. Dla Polaków to rok tragicznego antyrosyjskiego powstania. Tymczasem Finlandia ma z Rosją długą granicę (1340 km), ale stosunki inne niż Polska. Wasi historycy podkreślają, że wiele skorzystaliście na przynależności do imperialnej Rosji.
Mari Kiviniemi:
– Przez ponad sto lat Finlandia była jej autonomiczną częścią i trzeba przyznać, że te doświadczenia były z fińskiego punktu widzenia pozytywne, nasz system prawny pozostał przy szwedzkim dziedzictwie. Czyli nie było aż tak źle.

Nasze państwa broniły się w ciężkich wojnach ze Związkiem Radzieckim, oba straciły część terytoriów na rzecz Rosji. Tak w Polsce, jak i w Finlandii Rosja jest głęboko zakorzeniona w umysłach obywateli. Jak Finowie odbierają Rosję?
Niech historia pozostanie historią. Faktem jest, że w prowadzonych przeciwko Rosji dwóch wojnach ponieśliśmy wiele ofiar. Co więcej, ciągle żyją uczestnicy tych wydarzeń. Jednak my, Finowie, potrafiliśmy zostawić przeszłość za sobą i dlatego przynajmniej na poziomie politycznym nasze relacje z Rosją są bardzo dobre. Podchodzimy do tej kwestii pragmatycznie, staramy się mieć dobre stosunki ze wszystkimi sąsiadami, także z Rosją.

Trzeba też zaznaczyć, że od lat 90., od upadku Związku Radzieckiego, nastał nowy etap w relacjach z Moskwą. Ostatnio obserwujemy rozwój kontaktów fińsko-rosyjskich na poziomie obywatelskim, czemu sprzyja choćby ostatnia inicjatywa: uruchomienie szybkiego połączenia kolejowego między Petersburgiem a Helsinkami. Ekspres Allegro pokonuje tę trasę w 3,5 godziny, w projekcie uczestniczyły koleje obu państw.

Czy pani rząd był orędownikiem tego zbliżenia?
Oba państwa do niego dążyły. Rosja jest dla nas bardzo ważnym partnerem, Rosjanie stanowią najliczniejszą grupę turystów odwiedzających nasz kraj. Szczególnie we wschodniej części Finlandii i w Laponii. W okresie Nowego Roku wszystkie hotele są zarezerwowane przez Rosjan. Także gospodarczo Finlandia odczuwa rosnące znaczenie Rosji. Fińsko-rosyjskie stosunki gospodarcze kwitną. Finowie inwestują w Rosji, fińskie firmy są obecne w Sankt Petersburgu i jego okolicach oraz w Moskwie. Rosja to największy importer naszych towarów i trzeci co do wielkości eksporter. Ustępuje tylko Niemcom i Szwecji.

Czy historyczne zaszłości nie ważą w stosunkach z Rosją? Rozumiem, że ani kombatanci wojen antyrosyjskich, ani wygnańcy z Karelii nie stanowią żadnej politycznej siły, która mogłaby sprawiać jakikolwiek kłopot w polityce współpracy z Rosją.
Można tak to ująć. Cóż, zdajemy sobie sprawę, że Finlandia nie jest największym państwem na świecie. Jednocześnie pogodziliśmy się z naszą historią. Przegraliśmy wojnę, ale w pewien sposób wyszliśmy też z niej zwycięsko, gdyż nigdy nie byliśmy częścią bloku sowieckiego. Finowie byli gotowi zaakceptować tę kartę historii, choć dziś wciąż wielu ludzi w Finlandii nie chce poznawać Rosji, nie są nią zainteresowani.

Mówi pani: zachowaliście niezależność. To była owa sławna „finlandyzacja”, głębokie uzależnienie od Moskwy w polityce zagranicznej i w wyborze sojuszów. Tyle że my wówczas w Polsce marzyliśmy choćby o finlandyzacji.
Po upadku Związku Radzieckiego w Finlandii rozgorzała dyskusja, krytykowano ówczesną politykę. Uważam jednak, że w dłuższej perspektywie to się opłacało. Dała nam niezależność. W pewnym sensie każdy w Finlandii może powiedzieć, że dobrze nam się wiodło.

Ostatnie sondaże wskazują, że Finowie już nie boją się Rosji. Fińscy komentatorzy uznali je za „zaskakujące”. Panią też to zaskakuje?
Właściwie nie. Wyniki tych sondaży potwierdzają to, o czym mówię. Ułożyliśmy sobie stosunki z Rosją. Skoro są one dobre, zniknął strach.

Mieliście, podobnie jak Polska, kłopoty z rosyjskim embargiem na eksport pewnych towarów.
Rzeczywiście, od czasu do czasu pojawiają się praktyczne problemy w stosunkach z Rosją, ale potrafimy się z nimi uporać. Nie nazwałabym ich problemami politycznymi, lecz administracyjnymi.

 

Czytaj także

Ważne w świecie

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną